Tego dnia niebo pokrywały ciężkie burzowe chmury, które zapowiadały potężną ulewę. Nie była to odpowiednia pora do wychodzenia na zewnątrz więc ulice miasteczka pozostawały całkowicie bezludne. Całą tą mało majestatyczną scenerię oświetlały stare uliczne lampy, rozświetlając okolicę żółtym blaskiem. Porywisty wiatr wędrował po pustym mieście szarpiąc za blachy pokrywające dachy, roznosząc błąkające się po okolicy śmieci oraz wprowadzając jeszcze bardziej złowrogą aurę niż dotychczas. Ciemnowłosa dziewczyna z kapturem zarzuconym na głowę oraz dłońmi wciśniętymi w kieszenie kurtki wędrowała przez Hollyon w poszukiwania miejsca, które dałoby jej spokój. Gdy pierwsze krople deszczu uderzyły o chodnik przeklnęła siarczyście, naciągnęła mocniej kaptur na głowę i skierowała się do pierwszego miejsca, które wpadło jej do głowy. Wpadając do publicznej biblioteki była przemoczona do suchej nitki. Włosy przykleiły się do twarzy dziewczyny, a trampki nieznacznie chlupotały przy każdym kroku. Starsza kobieta zajmująca stanowisko głównej bibliotekarki posłała jej krzywe spojrzenie, a mimo to z zaciśniętych ust kobiety nie wyszły żadne słowa. Nie mogła zabronić nowo przybyłej wejścia do budynku, mimo że zostawiała za sobą drobne kałuże.
- Pogoda równie parszywa co całe to miasteczko. – wyszeptała pod nosem ciemnowłosa gdy odwieszała kurtkę na wieszak, na szczęście bluzka, którą miała pod spodem pozostała względnie sucha czego nie można było powiedzieć o ciemnych spodniach. Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwania miejsca blisko kaloryfera. Duży dwupiętrowy pokój wypełniony od góry do dołu, wzdłuż i wszerz regałami z książkami. Najzwyklejsza na świecie biblioteka, w dodatku praktycznie pusta. Takiego miejsca dziś poszukiwała. Musiała odetchnąć, pozbierać myśli i jakoś je poukładać. W ostatnim czasie jej życie diametralnie się pozmieniało burząc cały porządek, który utrzymywała przez ostatnie kilkanaście lat.
Niewielki dębowy stolik znajdujący się pod ogromnym oknem wpadł jej od razu w oko, mogła siedzieć plecami do reszty świata i godzinami wpatrując się w tonące w deszczu miasteczko. W wnęce pod parapetem znajdował się również upragniony kaloryfer, który przyjemnie grzał nogi dziewczyny. Oparła głowę na otwartej dłoni przymykając oczy, mogła wreszcie odpocząć. Tydzień temu wróciła do miasteczka, które pamiętała tak naprawdę tylko z opowieści, wprawdzie urodziła się w miejscowym szpitalu i uczęszczała parę lat do podstawówki, ale nie czuła się z Hollyon w żaden sposób związania. Dom należący do jej matki teoretycznie mógł być rodzinnym domem choć ona nie poczuwała żaden wyjątkowej więzi w stosunku dwupiętrowego budynku z drewna, w którym przecież się wychowała. Carmen nie była osobą sentymentalną, nie przywiązywała większej uwagi do miejsc, w których mieszkała, bowiem przez praktycznie całe swoje życie podróżowała wraz z ojcem po świecie. Nigdzie nie zagrzała miejsca dłużej niż trzy miesiące, a teraz miała zamieszkać ze swoją matką do ukończenia szkoły. Czyli okrąglutki rok. W jednym miejscu. Z kobietą, której szczerze nienawidziła. Wszystko miało zmienić całkowicie swój wygląd, nie chciała tego. Lubiła to jak wyglądała jej rzeczywistość, lubiła podróżować, lubiła nie mieć uziemienia, lubiła czuć tą prawdziwą wolność.
- Wszystko w porządku? – delikatny damski głos wyrwał ją z letargu, obróciła się na krześle natrafiając spojrzeniem na niewysoką blondynkę, która przyglądała się jej z wyraźnym zainteresowaniem.
- Dlaczego by miało nie być? – zapytała ciemnowłosa przeciągając się, spędziła dobrą chwile na wgapianiu się beznamiętnie w szybę. Cała zdrętwiała, ale przynajmniej wyschła.
- Nie poruszyłaś się od godziny, chciałam się upewnić czy nie wzywać pomocy czy coś. – wzruszyła ramionami, wydawała się być naprawdę przejęta sytuacją. Carmen zmarszczyła brwi mierząc ją wzrokiem, nie lubiła gdy ktoś jej przeszkadzał w chwilach głębokich przemyśleń.
YOU ARE READING
✨SHADOW to my LIGHT✨
Short Story"Co chciałabyś osiągnąć w życiu Carmen? - zapytał wbijając wzrok w rozciągający się przed nimi ocean. Myślę, że na początek chciałabym zacząć żyć. - odpowiedziała. "
