Od małego byłem pasjonatem lotnictwa. Wiecie, oglądałem filmy, czytałem książki, szukałem różnych informacji w internecie, zbierałem modele, grałem na symulatorach. Po pewnym czasie byłem tez w stanie odróżnić po sylwetce na niebie niemalże każdy samolot. Jak już kupiłem sobie symulator na komputer i joystick, postanowiłem wraz z tatą pozbierać trochę pieniędzy na lot życia. W planach miałem potem już zbierać tylko na szkolenie na pilota. Zatem zaczęliśmy zbierać, i w międzyczasie już planowaliśmy wycieczkę. Tata chciał udać się w jakieś sensowne miejsce, a ja chciałem się przelecieć Boeingiem 747 zanim ten pójdzie już na absolutną emeryturę. W końcu doszliśmy do porozumienia: British Airways z lotniska Heathrow w Londynie na lotnisko Kennedy'ego w Nowym Jorku. Oczywiście do Londynu też trzeba było się jakoś dostać. Jako, że jestem fanem lotnictwa znalazłem najtańsze połączenie z jak największą liczbą przesiadek. Teraz przyszła pora na zaplanowanie pobytu w Stanach. Oczywiście na liście nie zabrakło muzeum lotnictwa w Dallas, czy targów w Oshkosh, które akurat wtedy się odbywały. Oprócz tych atrakcji, które ja wybrałem tata dodał jeszcze obowiązkową dla każdego turysty wycieczkę na Statuę Wolności. To, co powyżej wymieniłem to oczywiście nie było wszystko, ale stwierdziłem, że nie ma sensu dawać tutaj całego planu, żeby was nie zanudzać. Teraz, gdy był plan wycieczki trzeba było poczekać i uzbierać na niego fundusze. A trwało to rok...
YOU ARE READING
Jak uratowałem samolot.
ActionPowyższa historia opowiada historię pewnego fana lotnictwa, który podczas swojego lotu życia jest postawiony przed dość nietypowym zadaniem...
