^^ ZOE ^^
Byłam nudna i przeźroczysta, byłam tłem mojej jedynej przyjaciółki, jeśli można było ją nią nazwać.
Śliczna blondynka o szarych oczach, i nieskazitelnej cerze. Piękne platynowe długie włosy i również długie rzęsy których tak cholernie zazdrościłam. Anorektyczna sylwetka, którą też miała idealną, Kimberly Boss była perfekcją naszego nudnego liceum.
Na zewnątrz była idealnością, ale nic nie jest idealne. Boss miała jedynie ojca burmistrza Harry'ego Boss'a. Jej matka popełniła samobójstwo na oczach blondynki. Na jej oczach zawiązała pętle, na jej oczach kopnęła krzesło i zamknęła oczy..
Dziewczyna zawsze była oschła, ale po odejściu matki zrobiła się nieznośna. Zachorowała na anoreksję szczycąc się swoją idealna sylwetką, wyzywając otyłe osoby i mniej atrakcyjne.
Zamieniła się w potwora, ale zawsze nim była, lecz nie ona sama została bez matki. Sophia Boyce, moja matka była idealna na zewnątrz a w środku rozpruta próbowała wychować mnie po rozwodzie z ojcem. Który zamieszkał z nową kobietą w małym miasteczku.
Moja matka załamała się i w moje 16 urodziny popełniła samobójstwo łyknęła za dużo tabletek popijając wódką, pamietam to jak dziś. Wysłała mnie na imprezę którą zrobił mi mój dawny przyjaciel. Wiedziała że spokojnie jej cierpienia zakończą się do rana a ja znajdę jej zimne ciało.
Samo wspomnienie jej boli, tak cholernie boli. Ale żyć trzeba dalej jestem dość wytrzymała, po tym jak odesłali mnie do ojca który zdążył zaręczyć się z Mercedes.
Przełożyli ślub z względów na moje zdrowie psychiczne, przez co kruczoczarna mnie znienawidziła.
Zamieszkałam w cichym Life City tak nazwę mieli do kitu, ale przynajmniej był spokój. Mieliśmy na szczęście KFC.
Nowy dom ojca i jego narzeczonej był śliczny. Mały ogród i piętrowy biały dom wyglądał, jak nie jeden z amerykańskich filmów.
~
Ubrana w białe rurki tego samego koloru bluzę z zdjęciem różowych okularów zeszłam do kuchni zastając w niej Mercedes stukającą coś w internecie uśmiechając się zalotnie. Przewróciłam na to oczami idąc w stronę beżowego płaszczu powieszonego na wieszaku.
Ubrałam go sprawnie, wychodząc po tym na dwór. Piękny puszysty śnieg wydawał dźwięk, gdy robiłam kolejne kroki. Do przystanku miałam dość blisko, więc nigdy nie miałam problemu z spóźnieniem gorzej było z wracaniem. Mieszkam na końcu miasta przez co autobusy nie jeżdżą tu aż tak często.
Autobus zatrzymał się a ja wsiadłam rozglądając się dookoła. Nie było tu prawie nikogo oprócz staruszki wyglądającej na homofobiczną, nastolatka z słuchawkami w uszach i zarostem i blondynki wyglądającej jak milionerka. Z obojętną miną i torebką z prady
Cała przejażdżka do przystanku obok szkoły minęła na wymienianiu się z blondynką niemiłymi spojrzeniami i niekiedy uśmiechem z nastolatkiem. Wysiadłam z śmierdzącej paczki złomu i ruszyłam do jeszcze gorszego miejsca
W którym nigdy się nie dostosowałam. Jedyną koleżanką która nie była okropna była Brooke z ostaniej ławki.
Na parkingu nie było już tak sporo osób, jak miesiąc temu, była to wina zimna oraz śniegu. Na korytarzach było jeszcze mało uczniów bądź wszyscy byli już w klasach. Niestety lubiałam przychodzić trochę wcześniej żeby wszystko przygotować
YOU ARE READING
Hot Tea
Teen FictionZoe zmieniła towarzystwo, i nową sympatię niestety była ona nieosiągalna. Przez to że była tatą jej nowej przyjaciółki ~ ~ - Jesteś gorąca jak.. herbata? - zaśmiałam się pod nosem patrząc na mężczyznę maślanymi oczami. Który szedł z napojami. - Ki...
