Rozdział 1 | Kakashi Hatake

2.3K 91 18
                                        

P.O.V [Imię]

          Oddałam raport Tsunade z mojej kolejnej misji jako shinobi i wyszłam z jej biura. Blondynka obiecała mi tydzień wolnego. Miałam zamiar wykorzystać ten czas jak najlepiej i skupić się głównie na treningach, by być gotową kiedy nadejdzie czas kolejnej misji.

          Skierowałam się w stronę centrum wioski, by móc wypełnić najpierw żołądek ramen u Ichiraku. Ten gdy tylko mnie ujrzał, przygotował to co zawsze, przez co nie musiałam za długo czekać na posiłek. Podczas delektowania się, usłyszałam bardzo dobrze znany mi głos. 

          - Szef, co to zwykle. - głos młodego Naruto rozniósł się po małej budce. Zarzuciłam wzrokiem na chłopaka, a on z wielkim uśmiechem na twarzy się ze mną przywitał. - [Imię], jak miło Cię widzieć! Opowiadaj, jak było na misji?

          - Musiałam pomóc pewnej osobie dostać się do Wioski Ukrytego Wodospadu. Sam wiesz, że więcej nie mogę Ci powiedzieć, bo to, co dzieje się na misjach również też tam zostaje. - puściłam mu oczko, a na twarzy Naruto mogłam zauważyć, jak pojawia się kaprys. No tak, ten chłopak zawsze chciał wiedzieć wszystko, czego nie mógł, ale przysięgałam, że nigdy nie puszczę pary z ust. Wzruszyłam bezradnie ramionami. Chwilę później poczułam obecność innego ninja, którego nie znałam. Jego chakra nie była mi znajoma, ale miałam ochotę się dowiedzieć, kto do nas dołączył. Kątem oka spojrzałam na szarowłosego nieznajomego. 

          - Kakashi Sensei! - krzyknął Naruto. Skąd mogę znać to imię? Ta myśl nie dawała mi spokoju przez pierwsze kilka sekund. Moje imię znał każdy w Konosze, a to wszystko dzięki moim niezwykłym umiejętnościom. Nie na co dzień się spotykało osobę, która potrafiła władać Byakuganem i Sharinganem. Powtórzyłam w myślach imię, które zostało wypowiedziane przez Naruto. Przecież jest to Kopiujący Ninja! Jak mogłam o tym zapomnieć!

          - [Imię]-sama? - wyrwał mnie z myśli mężczyzna. Podniosłam natychmiast głowę, a przede mną ujawniła się twarz schowana w 3/4 za maską. - Nazywam się Kakashi Hatake. Jeszcze nie mieliśmy szansy, by się poznać. Jestem odpowiedzialny za drużynę, do której należy Naruto. - kiwnęłam głową na powitanie. 

          - Miło mi Cię poznać osobiście, Kakashi-san. 

P.O.V Kakashi Hatake

          Patrzyłem uważnie na [kolor włosów]włosą. Wyglądała dokładnie tak, jak ją wszyscy opisywali. Miała długie włosy, delikatne rysy twarzy, duże [kolor oczu] oczy, które nie dawały mi spokoju. Było widać, że pochodziła z mieszanki dwóch różnych klanów, tylko jak ona potrafi tak idealnie ukryć jej "dar"? Jej rodzice zapłacili za ten wybryk życiem. Każdy w wiosce znał historię tej zakazanej miłości. Musieli się ukrywać przed swoimi rodzinami, lecz kiedy matka [Imię] zaszła w ciążę, wszyscy dowiedzieli się o ich związku. Oba klany zgodziły się na zatrzymanie ciąży, pod warunkiem, że będzie ślub. Doszło do niego, a po kilku miesiącach narodziła się ich córka. Cały kraj dowiedział się o tym, do czego doszło i te nowiny dotarły też do Orochimaru. Czarnowłosy chciał za wszelką cenę dostać się do dziewczyny, by przeciągnąć ją na swoją stronę. Mieszanka jej cech sprawiała, że należała do najsilniejszych ninja. Konoha ocaliła ją przed szponami niebezpieczeństwa, z powodu czego dużo osób straciło życie w tej walce. Jej rodzicie również się do nich zaliczali. [Imię] miała wtedy 5 lat. Trzeci Hokage ją przygarnął i przygotował do roli ninja. Dołączyła do akademii, mając 7 lat. Była najmłodszą ze wszystkich uczestników. 

          - Ja już będę szła. Czeka na mnie trening. - powiedziała, płacąc za swoje danie i wyszła. Spojrzałem na Naruto, który siedział niedaleko mnie.

          - Od kiedy znasz [Imię]-sama?- zapytałem z ciekawości chłopaka. 

          - Już będą dwa lat. Poznaliśmy się przez przypadek w szpitalu, kiedy ta przyszła złożyć wizytę pewnemu chłopakowi. - ten odpowiedział. Pokiwałem głową i nie przedłużając, zamówiłem ramen. 

          - Naruto, czy Ty znasz jej umiejętności? - młody genin zaprzeczył. Czyli ignoruje z kim ma do czynienia, albo ona to przed nim ukrywa... Ale przecież cała wioska o tym wie. No cóż, widocznie niecała. 

         Po posiłku wyszliśmy z budki Ichiraku. Dołączyliśmy do Sakury i Sasuke, a następnie mogliśmy zacząć trening z dzwoneczkami. Lubiłem go powtarzać, bo zawsze jedno wpadnie w zasadzkę. 

P.O.V [Imię]

          - Ja już będę szła. Czeka na mnie trening. - zapłaciłam za ramen i udałam się na pole treningowe. Nikogo tam nie było o tej godzinie, więc mogłam się wyżyć na każdym możliwym słupie. Najpierw zaczęłam od Taijutsu. Chciałam, by każdy mój cios był silniejszy i szybszy. Byłam perfekcjonistką i zależało mi na każdym możliwym detalu. Zaczęłam okładać pięściami drewniany słup. Moje ręce były bardziej poobijane, lecz nie krwawiłam. Tak samo było z moimi nogami, kiedy zamieniłam kończyny. Po około 3 godzinach przeszłam do broni. Wyciągnęłam z kieszeni shurikeny i mojego ulubionego kunai. Na pustym słupie narysowałam kółko, w które miałam mierzyć, a następnie zaczęła się druga część mojego treningu. Gdy zbliżał się wieczór, zabrałam się za Ninjutsu. Mało kto by przeżył, tak intensywny trening. Dla mnie to była bułka z masłem, dzięki dużym zasobom chakry. 

          Po zakończonym treningu wróciłam do mojego mieszkania. Od razu udałam się do łazienki, gdzie wykąpałam się. Przed wyjściem z pomieszczenia narzuciłam na siebie piżamę, która składała się z czarnej bluzki oraz krótkich spodenek. Mój brzuch dał mi w znaki, że potrzebował jakiegokolwiek prowiantu. Na szczęście lodówka była jeszcze pełna, więc zrobiłam sobie kolację. Podczas jej spożywania, zaczęłam myśleć o Kakashi. Czemu twarz chowa pod maską? To pytanie nie opuszczało mojej głowy przez resztę wieczoru. Chciałam dostać na nie odpowiedź, ale nie wiedziałam kiedy ponownie spotkam mężczyznę. 

          Posprzątałam po kolacji i udałam się do sypialni, gdzie moje łóżko było gotowe mnie przyjąć. Położyłam się, gasząc lampkę, która świeciła się na stoliku nocnym. Przez godzinę się kręciłam na wszystkie strony. 

          - Nie mogę zasnąć. - mruknęłam niezadowolona. Podniosłam się do pozycji siedzącej, wzięłam w dłoń opakowanie z lekami, które dostałam od Tsunade. Kobieta wiedziała o moich problemach ze spaniem. Mogłam być zmęczona po ważnej misji lub po walce, a mój organizm odmawiał mi posłuszeństwa. Wzięłam jedną pigułkę do ust, odłożyłam pudełeczko i w zakresie 5 minut zasnęłam. Rano wstałam około 9, poszłam do łazienki, przebrałam się w moje ubrania treningowe, zjadłam śniadanie i udałam się na trening. Po 12 godzinach wróciłam, zjadłam kolację, wymyłam się, po czym udałam się do krainy snów. 

           Ta rutyna trwała przez kolejne sześć dni.

There's nobody like you | Kakashi x Reader PLStories to obsess over. Discover now