Hjongłon miał na imię Hjongłon i był znudzony. Postanowił pójść do kibla bo w sumie już dawno tam nie był. Jakieś dwie minuty temu co było dawnem.
Hjongłon poczuł się głodny. Chciał pójść do lodówki która jest w kuchni ale był w łazience. Zsunął się z kibla czując się przy tym jak na zjeżdżalni i zjechał na sam dół na podłogę. Na podłodze było zimno. Gola dupa Hyungwona ocierała o podloge jak kiedy ujezdzasz konia kasztanka. Zorientował się że drzwi od kibla się zatrzasnęły bo był to stary kibel z drewna taki jak nasze babcie miały na wsi ale on nie był na wsi tylko w domu w kiblu.
"Co ja poczne" pomyślał i zaczął gorączkowo walić w drzwi i kopać jak koń kiedy ma okres. Zapomniał ze drzwi były bardzo stare i z prawdziwego lipowego drewna z czystej lipy z ogródka jego cioci Shownu. Drzwi się złamały na pół z dźwiękiem podobnym do tego jak łamiesz pałeczki gdy chcesz żreć pałeczkami.
"O nie" pomyślał "teraz każdy mje będzie oglądał jak sram przez okno tamto na wprost
