Prolog

552 44 27
                                        

Alex był zwyczajnym dzieciakiem, jak każdy inny, a przynajmniej tak twierdził. Jedyne, co wiedział to, że los go skrzywdził, a matka zostawiła w koszyku przy sierocińcu. Tam był przez pięć lat, aż bogata rodzina, postanowiła go adoptować. Od samego początku sprawiał im problemy, był strasznym rozrabiaką. Ich biologiczny syn Castiel, wręcz przeciwnie, ułożony, mało hałaśliwy, no był prawie idealny, razem dorastali.

W wieku jedenastu lat poszli do szkoły, obydwoje bardzo się cieszyli, radość niestety szybko minęła, gdy przeszli przez bramy tego „piekła". Wszyscy patrzyli na nich jak na jakichś odmieńców, nie pasowali tam. Gdy weszli do klasy, każdy już zajął swoje miejsce. Tylko on i brat musieli się spóźnić. Dni w szkole mijały, oceny Alexa były wręcz okropne, za to brat, jak zwykle był lepszy, najwyraźniej odziedziczył to po rodzicach. Alex nawet nie wiedział, kim byli jego rodzice, a co dopiero, co po nich odziedziczył, nic nie słyszał o ojcu, lecz matka po prostu go zostawiła, z dnia na dzień czuł się coraz gorzej psychicznie.

Castiel znalazł sobie przyjaciół w szkole, a Alex został prawie sam. Gdy bracia wracali do domu, to chociaż chwile porozmawiali, mimo tego, że miał kochającą rodzinę, czuł się w niej okropnie. Brat przestał zwracać na niego uwagę.

Alex czuł się obcy we własnym pokoju, zaczął płakać, braciszek musiał to zauważyć i podszedł, do niego:

– Co się stało bro? — popatrzył na niego ze zdziwioną miną.

– Życie mnie przerasta, ty się oddalasz, nie mam nikogo, z kim mogę pogadać, ty znalazłeś sobie lepszych ludzi, a ja zostałem sam, zaczynam mieć tego wszystkiego dosyć.

– Alex słuchaj, przepraszam, nie wiedziałem, że tak się czujesz, myślałem, że lubisz być sam, od teraz znowu będziemy spędzać czas razem dobrze braciszku? — Przytulił Alexa.

– Dobrze, kocham cię Castiel. Dziękuje, że jesteś w moim życiu, gdyby nie ty i twoi rodzice, dalej byłbym w sierocińcu — wyszeptał mu na uszko.

Castiel i jego brat znów zaczęli trzymać się razem, Alex jednak dalej nie czuł się najlepiej psychicznie. Nie ukazywał tego, starał się z wszystkiego żartować.

Bracia od tamtego momentu byli ciągle razem, jednak pewnego wpadli na idiotyczny pomysł, który zmienił wszystko...

Gdy zamkniesz oczyStories to obsess over. Discover now