Rozdział 1.

6 0 0
                                        

Pierwszy raz zobaczyłam go przez okno kawiarni. Stał na chodniku i pozwalał, by deszcz moczył jego ciemne włosy. Ubrany w lekką brązową kurtkę i dżinsy, nie wyróżniał się z tłumu. Ludzie pod parasolami mijali go, jakby wcale go nie zauważali. Spojrzałam prosto w jego oczy. Spojrzenie nie było wrogie, po prostu patrzył na mnie intensywnie. Poczułam się nieswojo. Poprawiłam się na krześle i szybko odwróciłam wzrok.

– Halo, ziemia do Józefiny.

Julia pstryknęła palcami przed moimi oczyma.

– Przepraszam, zamyśliłam się – powiedziałam skruszona, ale coś kazało mi ponownie spojrzeć w okno. 

Tajemniczy mężczyzna zniknął, a ja, nie wiadomo dlaczego, odetchnęłam z ulgą.

– No, opowiadaj, jak wam się układa z Mateuszem? – zapytała Julia, mieszając w pucharku z lodami. 

Popatrzyłam na swój talerz z szarlotką i stwierdziłam, że przeszła mi ochota na ciasto. Tajemniczy mężczyzna sprawił, że straciłam humor na pogaduchy z przyjaciółką.

– Dobrze – odpowiedziałam wymijająco.

– Coś nie tak? – zapytała Julia, wyczuwając zmianę mojego nastroju.

– Nie, nic, tylko… – urwałam, nie wiedząc, jak miałam jej powiedzieć, że gość stojący w deszczu i patrzący na mnie przez szybę napędził mi stracha.

– No, wyduś to z siebie, Fincia – powiedziała z uśmiechem Julia.

– Po prostu poczułam niepokój – zaczęłam niepewnie, zerkając przez okno.

– To przez Mateusza? – zapytała czujnie.

– Co? Nie. – Pokręciłam głową. – Przed chwilą za oknem stał taki dziwny mężczyzna. Patrzył się na mnie…

– Uuu, wpadłaś komuś w oko – powiedziała ze śmiechem Jula. 

Jednak ja nie czułam się mile połechtana. Czułam się obserwowana w taki nachalny i nieprzyjemny sposób. Popatrzyłam w okno, ale nie wypatrzyłam nigdzie dziwnego mężczyzny.

– No to jak wam się układa z Mateuszem? – podjęła przerwany wątek, wcale nie przejmując się moimi wątpliwościami.

– Dobrze – mruknęłam. 

Julia pokręciła głową.

– Kochana, coś przede mną ukrywasz. 

Westchnęłam. Problem w tym, że nic nie ukrywałam. To przez tego gościa czułam się zupełnie rozbita, jakby dopadło mnie jakieś złe przeczucie. Miałam wrażenie, że to nie było nasze ostatnie spotkanie.

– Przepraszam, ale powinnam się już zbierać – powiedziałam ze smutkiem. 

Nie wiedziałam dlaczego, ale przyszło mi do głowy, żeby poszukać tego mężczyzny i zapytać, o co mu chodziło.

– Fincia… – Przyjaciółka pokręciła głową. – Tak się nie robi. Jeśli masz jakiś problem, to powiedz. Ja cię wysłucham i pomogę.

– Nie mam problemu z Mateuszem – jęknęłam – To ten facet tak mnie wytrącił z równowagi. Stał tam, przy tamtej lampie. – Wskazałam palcem. – I obserwował mnie. Nie wiem, jak długo na mnie patrzył, bo zauważyłam go dopiero przed chwilą.

– Fincia, spokojnie – powiedziała zaniepokojona Julia. – Już sobie poszedł.

Julia miała rację, gościa już dawno nie było, a ja panikowałam, jakby wciąż się na mnie gapił. Westchnęłam i pokręciłam głową, odganiając ponure myśli. Uśmiechnęłam się do Julii i chwyciłam widelczyk. Postanowiłam ratować nastrój spotkania i powiedziałam:

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Sep 17, 2020 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

OnWhere stories live. Discover now