Prolog

119 4 0
                                        

Szłam korytarzem mijając po drodze wszystkie drzwi, które doskonale znałam. Kochałam tę firmę. To było niemal całe moje życie. Nie mogłam dopuścić do tego, żeby przeszła w ręce kogoś innego. Musiałam ją ratować choćby kosztem własnego szczęścia.

Niebotycznie długie szpilki uwierały mnie z każdym stawianym w nich krokiem coraz bardziej. Moje kroki były coraz szybsze, a oddech z każdą sekundą, która zbliżała mnie do przekroczenia progu sali konferencyjnej stawał się płytszy.

To była chwila na którą czekałam od dawna. Miałam poznać człowieka, który miał wyprowadzić moją rodzinną firmę z długów, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że nie ma w tym świecie nic za darmo. Nie wiem dlaczego mój dziadek wplątał mnie w to wszystko. Czułam, że chciał mi zrobić na złość. Ale teraz nie było odwrotu.

Z każdą sekundą zbliżałam się do sali konferencyjnej, w której miałam poznać człowieka z którym miałam splątać swoje życie. Pewnie wiele osób powiedziałoby, że jestem naiwna. Bo w końcu żyjemy w dobie internetu, gdzie nikt nie jest anonimowy. Jak można nie wiedzieć, jak wygląda człowiek, za którego masz niedługo wyjść za mąż ? Jednak prawda jest taka, że znałam jedynie jego imię. Nic o nim nie wiedziałam.

Jak mogłam wplątać się w tę grę ?

W końcu stanęłam przed drzwiami, które coraz bardziej zaczynały mnie przerażać. Ubrana w białą, atłasową bluzkę, granatowe spodnie i marynarkę czułam się bardzo elegancko i profesjonalnie. Bo czymże było to spotkanie i małżeństwo ? Biznesową umową, która miała zapewnić mojej rodzinnej firmie płynność finansową. Prawdziwą fuzja. Planem doskonałym.

Pociągnęłam szybko za klamkę. W życiu zawsze wyznawałam zasadę, że plaster trzeba odklejać szybko, za jednym pociągnięciem. Wtedy zawsze mniej bolało. Ta sytuacja była jak plaster. Im szybciej to wszystko się skończy, tym szybciej będę wiedziała na czym stoję.

Otworzyłam drzwi i pewnym krokiem weszłam do sali, w której miałam poznać swoją przyszłość.

Klara, robisz to dla dziadka. Robisz to dla firmy. Pamiętaj o tym - myślałam przestępując próg sali konferencyjnej. Jakby nie było, w końcu znajdowałam się na terenie mojej rodzinnej firmy. Czułam się pewnie.

Ale jedno spojrzenie wystarczyło, by wszystko rozsypało się w drobny mak.

To nie mogła być prawda ! To musiał być cholerny żart !

Po przeciwnej stronie siedział on. Mężczyzna, którego nie widziałam tyle lat. I nie chciałam widzieć.

Nie chciałam go znać. Nie chciałam w nic wierzyć. Nie chciałam nikomu ufać. To był cholerny chichot losu.

Ale wiedziałam jedno.

Zniszczył mnie.

Teraz ja zniszczę jego.

Tylko dzisiajHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora