Cześć, nazywam się Victoria Williams. Mam 17 lat, 175 cm wzrostu, jestem brunetką. Mam duże niebieskie oczy, które kolorem przypominają niebo. Nie jestem chudziutka, mam kilka dodatkowych kilogramów. Mam krągłości w tym miejscu gdzie powinny być. Mam ciemną karnacje i duże malinowe usta. Nigdy nie byłam grzeczną dziewczynką, kilka razy nagięłam prawo, w sumie gdyby nie znajomości mojej mamy siedziałabym w poprawczaku. Uwielbiam adrenalinę, taaakkk! To coś pięknego.
Obudził mnie mój budzik, który nastawiłam na godzinę 6.Japierodle czy on musi tak głośno dzwonić. Dzisiaj przeprowadzam się z moją rodzicielką Emily oraz starszym popieprzonym bratem Brad'em do Seattle. Od września idę do liceum ja do pierwszej klasy mój brat do drugiej. Przeprowadziłiśmy się do Polski kiedy miałam 10 lat. Wydarzyło się tam tyle okropnych rzeczy o, których chce zapomnieć. Zostawiam tam swoją ukochaną przyjaciółkę Annę, będę za nią strasznie tęsknić, odkąd pamiętam jest mi strasznie bliska. Ona uczyła mnie polskiego a ja jej angielskiego. Wiemy o sobie wszystko, mieszkaliśmy obok siebie. Nigdy nie zapomnę, kiedy Anka wyglądała jak rozgotowana parówka bo spiekła się na słońcu niesamowicie. Ma jasna karnacje a ja bardzo ciemną, więc mi nic nie groziło. Biedna spać nie mogła.
Postanowiłam w końcu podnieść dupe i ruszyć do łazienki. Wzięłam zimny prysznic, gdyż było lato a tu nawet o świcie jest naprawdę ciepło, noce są bardzo ciepłe. Umyłam włosy moim czekoladowym szamponem. Pozwoliłam uspokoić się moim emocją, wyciszyć. Osuszyłam się ręcznikiem, nabalsamowałam swoje ciało, umyłam zęby i udałam się do swojego pokoju.
Postanowiłam się ubrać dziś w biały top i krótkie czarne jeansowe spodenki. Włosy zostawiłam naturalne, lokowane. Nałożyłam jedynie nieco odżywki. Usiadłam przy toaletce, postanowiłam nie robić sobie dziś, jakiegoś mocnego makijażu tylko codzienny. Pomalowałam lekko brwi aby nadać im wyrazisty kształt, czarne kreski i wytuszowałam rzęsy. Założyłam kolczyki, mój złoty naszyjnik z czterolistną koniczyną, która zawsze przynosiła mi szczęście, nawet jak byłam w najgorszym gównie. Dopełniłam to złotym rolexem,i złoty kolczyk w nosie. Tak, kochałam złoto, pasowało do mnie.
Spojrzałam na zegarek, wskazywał już 7.05. Zeszłam na kuchni, żeby zjeść jakieś śniadanie. Moja rodzicielka Emily robiła tosty.
-Witaj kochanie wyspałaś się, zjesz tosty? - zapytała nakładając dwa na talerz.
-Cześć mamo, wolałabym pospać jeszcze, ale jak mus to mus. Zjem z chęcią, jestem okropnie głodna. - dałam jej buziaka w polik.
-Twój brat, już wstał? - zapytała z uśmiechem.
- Raczej nie, pójdę go lepiej obudzić.
Otworzyłam drzwi do jego pokoju i zaczęłam się drzeć :
-Wstawaj idioto, śniadanie. Wykąp się jeszcze brudasie.
Mój brat zwlekł się z łóżka z miną jakbym zabiła mu kota.
-Przerwałaś najlepszy sen w życiu, nienawidzę cię. - krzyczał to kiedy wchodził do łazienki.
Jest brutnetem z oczami o kolorze czekoladowym . Ma 190 cm wzrostu, jest wysportowany grał w koszykówkę w poprzednich szkołach. Gdyby nie był moim bratem, to napewno byłby moim chłopakiem.
Zeszłam do kuchni i zajęłam się jedzeniem a moja mama poszła do gabinetu zobaczyć czy wszystko spakowała.
Kiedy siedziałam i jadłam te tosty zastanawiałam się jak będzie wyglądało moje życie w nowym mieście, nowej szkole. Czy poznam jakiś przyjaciół? Czy będę mieć chłopaka? Nadal będę wdawać się w bójki? Będę imprezować? Mam nadzieję, że po prostu jakoś się ułoży i nie będzie źle. Ale nie mam narazie zamiaru pakować się w żadne związki, kompletnie żadne. Za bardzo kochałam kogoś kto po prostu mnie zostawił, dlatego lepiej żyć w samotności. Nie będę chociaż płakać po nocach. Mimo tego, że jestem silna każdemu zdarzają się lepsze i gorsze dni. To chyba normalne.
YOU ARE READING
Kocham i Nienawidzę.
Teen Fiction17 - letnia Victoria przeprowadza się do Seattle. Do pięknego domu, dostaje piękny samochód. Zaczyna nowe życie poznaje ludzi, których bardzo szybko polubiła. Niestety, nie zawsze wszystko idzie dobrze. W szkole popada w konflikt z najprzystojniejsz...
