Julka:
Niedziela. Wstałam o 11 i zaczełam przeglądać instagrama, pózniej zaczełam odpisywać znajomym na pytania jak tam w nowym domu, czy już kogoś poznałam i takie tam.
Jak już skończyłam zeszłam na dół zjeść śniadanie. W kuchni siedziała już mama z tatą i jak co tydzień na śniadanie była jajecznica. Przywitałam sie z nimi i usiadłam naprzeciwko taty.
-Gotowa na jutro? -zapytała się mama.
-A czemu mam być nie gotowa? Ciuchy jakieś mam, nic innego na pierwszy dzień mi nie potrzeba.
-Jakieś ciuchy? Musisz zrobić dobre wrażenie.
-Dobrze coś sobie przygotuje.
-Dobra pózniej sobie pogadacie, jedzcie ja ide po Michała bo znowu siedział do nocy. -wtrącił sie tata i poszedł na góre.
Po śniadaniu poszłam do góry się ubrać bo zaraz musze iść do kościoła.
Jak już byłam gotowa zeszłam na dół, gdzie już czekała mama i tata i czekalśmy chwile na Michała.
W kościele jak w kościele. Zawsze było tak że po kościele spotykałam sie z kimś z ekipy a teraz?
Nie znałam tu nikogo. Było kilka młodych ludzi ale przecierz nie będe zaczepiać ludzi po kościele. Wienc poszliśmy do domu a w domu zaczełam przyotowywać z mamą obiad. Robiliśmy schabowe, ziemniaki i mizerie. Mama obierała ziemniaki a ja w tym samym czasie zaczełam robić mizerie. Jak skończyłam robic mizerie, poszłam do góry i oglądałam jakiś serial na netflixie aż nie zawołała mnie mama bo obiad był już gotowy.
Po zjedzonym obiedzie wziełam słuchawki i poszłam sie przejść do parku. jedynym plusem tego że sie tu przeprowadziliśmy jest to że jest tu naprawde ładnie. I to wszedzie.
Chodziłam po parku, słuchałam muzyki i pisałam ze znajomymi. W pewnym momencie wpadłam na jakąś dziewczyne.
-Oj, sorki zagapiłam sie. -powiedziała pokazując na telefon i się uśmiechając
-Też przepraszam, ja też patrzyłam w telefon. -zaśmiałam się.
-Oj ta dzisiejsza młodzierz. -powiedziała śmiejąc się.
-Dokładnie tylko telefony im w głowie.
-No dokładnie. A tak wogóle jesteś z tąd? Bo chyba cie nie kojarze. -zmieniła temat
-Można powiedzieć że już tak. Przeprowadziłam się w tamtym tygodniu.
-A no to witamy. Wiesz ja już musze lecieć, chłopak na mnie czeka. Mam nadzieje że do zobaczenia!
-Leć leć. Tez mam taką nadzieje! -odpowiedziałam i poszłam spowrotem w strone domu a dziewczyna w strone domków obok.
Po powrocie do domu poszłam przygotować sobie ciuchy na jutro. Chciałam iść w normalnych spodniach no ale wkońcu to ropoczecie roku wienc wypadało by ubrać coś lepszego.
Wybrałam czarną spódniczke do kolana i białą bluzke polo. Wyprasowałam sobie ciuchy i poszłam się wykąpać. Jak wyszłam z łazienki poszłam zrobić sobie owsianke i poszłam spowrotem do góry. Właczyłam sobie jakiś film, jadłam i przeglądałam telefon.
Jak film się skończył poszłam spać, bo jutro cieżki dzień.
YOU ARE READING
Co teraz?
Teen FictionOpowieść o Julce która w wakacje przeprowadziła się z Warszawy do Gdańska i musi zacząć wszytsko od nowa. W Warszawie zostawiła znajomych, przyjaciółke i szkołe w której była dość rozpoznawalna. Julka ma 17 lat. Mieszka z rodzicami i ze starszym bra...
