Ile można się spóźniać, od godziny już Mali powinna być na miejscu, czasem naprawdę ciężko wytrzymać z tą dziewczyną. Usłyszałem znajomy głos za sobą.
-Jestem przepraszam, pociąg się spóźnił!
- Przyzwyczaiłem się zawsze się spóźniasz.
- Nie obrażaj się blondi ! Dalej idziemy.
Krzekneła idąc w stronę samochodu ciągnąc za sobą dwie walizki.
-Em, którędy?
-Nie leć tak do przodu, to się dowiesz. W prawo.
- Chodź szybciej, jak panu się tak śpieszy!
Mali krzyknęła i popędziła drogą, zdecydowanie za szybko jak na mnie.
-No czekaj!
-Arik da się być wolniejszym od ciebie?
Spytała się dziewczyna, dysząc dość głośno zatrzymując się obok czarnego auta. Próbując włożyć walizki do bagażnika.
-Daj pomogę ci.
-Dzięki
Wsiedliśmy do auta zmierzając do mojego domu.
- Wiesz co u chłopaków?
-Dymitr jest już na miejscu.
Zaśmiałem się ze zdziwionej miny Mali.
-No co ty? Tak ci powiem, że gdy jechaliśmy do Niemiec też byłeś na miejscu,
Powiedziała dziewczyna wpatrując się w oświetlone ulice Berlina.
-Nie mogę się doczekać, nigdy nie byłam w Rosji.
-Tylko mi nie wyskocz z auta z radości.
Przyjaciółka skrzyżowała ręce i odwróciła głowę w stronę okna. Nie mogłem powstrzymać się od śmiechu z jej obrażonej miny.
- Oj nie smuć się.
W chwile doprowadziłem Mali do śmiechu, do tego stopnie, że nie mogliśmy się opanować przez dłuższy czas.
- W domu.
- Ojeju zawsze zachwycałam się tym ogrodem.
-Wiem uwielbiałaś robić zdjęcia latem.
Otworzyłem drzwi do domu i przepuściłem Mali przodem.
-To jeszcze wyciągnij moje walizki!
Krzykneła dziewczyna idąc w głąb domu, cicho nucąc jakąś piosenkę. Wróciłem do auta i wyjąłem z niego dwie duże walizki, które chyba ważyły z tonę jak ona z nimi poprawiła biec. Odstawiłem walizki i postanowiłem poszukać dziewczyny. W kuchni słychać było tylko hałas, więc czym prędzej wpadłem do niej z impetem.
-NIE SPAL MI KUCHNI!!! Z DALA OD PIEKARNIKA!
- Obrażasz moje umiejętności kucharskie.
-Nie da się obrazić, tego czego nie ma.
- Robię kanapki, chcesz?
Podeszłem do Mali przestawiając ją w kierunku salonu z zamiarem wypchnięcia jej z kuchni.
-Tam na kanapę i czekać.
Pchnąłem delikatnie przyjaciółkę, idąc jeszcze kilka kroków za nią, aby mieć pewność, że nie wróci do demolowania mojej kuchni. Tosty to chyba najlepszy wybór na mini maraton filmowy, stwierdziłem zaczynając, przygotowywać danie. Po chwili tosty z serem były gotowe do spożycia, wraz z jedzeniem ruszyłem do salonu, aby zobaczyć co było już uszykowane na film. Ujrzałem kanapę w kocach kołdrze i poduszkach rozłożonych na całej wielkości a wśród nich zawiniętą w koc Mali.
YOU ARE READING
One-shoty !!!
Teen FictionHistoria Mali i Arkindena oraz ich bandy przyjaciół z różnych krajów uwielbiam tą paczkę znajomych i z chęcią napisze coś jeszcze z ich wspólnego życia :3 Wiem pewnie to zostawie ale kto wie może coś mnie natchnie
