Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

Poranek

28 1 0
                                        

Każdy dzień zaczynam tak samo.

Od piskliwego alarmu budzika.

Otwieram ciężkie jak zastygnięta magma powieki, zadając sobie w głowie jedno pytanie;
"Kurwa, jeszcze nie umarłam?"

Ustawiam drzemke i idę spać dalej.

Powtarzam ten rytuał dopóki mój limit nie wyczerpie się do tego stopnia że zostanie mi tylko 20min na zebranie się do kupy.

Oczywiście są takie złote dni kiedy uda mi się wygrać poranną walkę z łóżkiem i doprowadzić się do porządku tak jak planowałam to poprzedniego wieczora, ale dzisiaj zdecydowanie nie jest ten dzień.

Próbuję się rozbudzić gapiąc się bezcelowo w sufit. Poziom mojej energii i motywacji do życia jest równy zeru. 

Rzadko się wysypiam. W zasadzie to wcale. 

Nie pamiętam kiedy ostatni raz w przeciągu ostatnich 3miesięcy obudziłabym się wyspana.

Z każdym kolejnym dniem czuję jakbym nosiła na plecach coraz większy ciężar.

Tak jakby zmęczenie z ostatnich niewyspanych tygodni dodawało się każdorazowo do plecaka który próbuję dźwigać. 

Nie potrafię wstać.

Łóżko staje się potężnym magnesem który próbuje zatrzymać moje ciało pod ciepłą pierzynką. 

Każdego ranka przechodzę tą samą bitwę w mojej głowie.

-Czy muszę wstać?

-Czuję się tak padnięta że nawet jakby postawili obok mnie kroplówke podpiętą do cysterny z kawą to i tak nie dało by rady postawić mnie na nogi. 

-Nienawidzę życia.

-Nie mam siły.

-Dlaczego nie mogę hibernować jak niedźwiedzie podczas zimy? Pół roku świętego spokoju w krainie snu i beztroski. 

-Dlaczego nie mogę po prostu zasnąć i się już nigdy więcej nie obudzić?

-Może kupię sobie trumnę, wypcham ją poduszkami i będę w niej spać?

W sumie to dosyć praktyczny pomysł. Umarłabym podczas snu, a potem pochowali by mnie w mojej trumnie.
Tzn łóżku.
Tzn trumnie.

Mam gotowe rozwiązanie tuż na wyciągnięcie ręki. Przedawkowanie mirtazapiny nie może być przecież trudne. Mam jej pod dostatkiem. 

-Boże, czy nie możesz skrócić mojego cierpienia?

-Dlaczego nie może we mnie pierdolnąć jakaś asteroida? Zdarzają się przecież takie wypadki, prawda? Czemu to ja nie mogę być tym szczęśliwcem w którego trafii?

*dźwięk budzika*

Czego znowu? Przecież już nie śpie. 

7:45. Damn, weź się w garść dziewczyno. Dlaczego nigdy nie potrafisz wstać o przyzwoitej godzinie? Na bank się spóźnisz.

Też mi nowość. 

Dobra. Czas wstać i zacząć ten cyrk.

Mój Boże jak tu zimno. Ile jest stopni w tej ruderze?
10°C? Wolne żarty. 

Czas owinąć się kocem w naleśnika.

Kurwa, to wcale nie pomaga. 

Dobra czas stworzyć jakiś szybki i dobry plan. 

Mam 20min by wyjść na autobus i nie spóźnić się do pracy. 

Okej.

Szybki prysznic, suszenie włosów, pomijamy wszelkie odżywki i maseczki, z resztą i tak nie pomagają, prędzej czy później i tak zostanę łysa. Make up? Umm, nope, nawet nałożenie podkładu graniczy teraz z cudem.
Więc zostaje nam tylko mycie zębów, ubranie się, spakowanie jakiegoś pseudośniadania, buty i dzida na autobus.

Czas start.

Prysznic?  ✅

Ubiór? ✅ Jak na randomowo wyciągnięte ciuchy z szafy nie jest źle.

Wolę dzisiaj szerokim łukiem omijać lustra.

Te sine wory pod oczami zaniedługo będą ewoluować w jakiegoś homonkulusa.

Zaraz, tego pryszcza wczoraj tam nie było.

Którą mamy godzinę?

Powinnam suszyć włosy, pakować śniadanie i biec na autobus, ale nie mogę wyjść z taką twarzą.

Okej. Czas na tzw bieda makijaż.

Podkład? Jest ✅

Puder? Jest ✅

Maskara?
Jak ja nienawidzę się z tym dziabdziać.
Każdy producent kłamie tak samo. Mhym 3razy dłuższe rzęsy!
Efekt bambie eye!
Niesamowita gęstość i objętość!

Jedyne co tutaj jest niesamowite to to że zapłaciłam 40zł na gówno które już po jednym pociągnięciu szczoteczką sprawia że moje rzęsy są tak pozlepiane że przypominają trawnik. Efekt trawnik eye. Za jedyne 39.99zł, będziesz wkurwiać się każdego ranka usiłując nałożyć nasz innowacyjny produky po czym i tak rzucisz go w  kąt by uratować swoje rzęsy szczoteczką z tańszej mascary innego producenta któtego tuszu już nigdzie nie potrafisz znaleść! 

I minęło 10min.

Ale ostatecznie, CHECK! ✅

Jeszcze tylko pomadka, włosy i szybka bieganina.

Które godzina?

Wbijam się w kurtke i zakładam buty.
W pośpiechu owijam szalik wokół szyji jednocześnie zgarniając wszystkie potrzebne rzeczy do torebki.

Klucze, powerbank, ładowarka, leki, książka, scyzoryk, perfumy, bletki, fajki, ogień.

I najważniejsze, telefon i słuchawki.
Bez tego nie istnieje. Jeżeli fizycznie nie mogę być w lepszym miejscu to mogę być chociaż mentalnie.

Czas wyjść i żyć. 

Biegiem pędzę na autobus, jednocześnie zastanawiając się czy nie rzucić się pod najbliższą rozpędzoną ciężarówkę.

A wszystko po to żeby w ostatnim momencie zrezygnować z chęci spontanicznego samobójstwa by poświęcić je na bezcelowe gapienie się przez kolejne 1,5h w okno autobusu.

Gapić się jednocześnie próbując odpłynąć do innego świata za pomocą magicznego kabelka splątanego w zaciasnej kieszeni kurtki.

uzyka jest moim źródłem ratunku przed skapcaniałą rzeczywitością. Moje myśli i wyimaginowany świat płynie w rytm dźwięków. Tworzę w głowie tysiące historii, setki cudownych planów których i tak nigdy nie zrealizuje bo za chwilę staną się dla mnie bezwartościowe i bezsensowne. 

Pozostaje tylko marzyć i fantazjować by wywołać w sobie chodź krztynę jakiś emocji, by jakoś zapełnić wewnętrzną pustke.

Borderline.Stories to obsess over. Discover now