Ep.0/1 Czarnobiała historia

44 4 7
                                        

Są takie chwile kiedy chce się po prostu zniknąć, zostawić to szare życie przykryte ekstrawertycznym cieniem innych ludzi. Oddzielić duszę od ciała i zakończyć swe istnienie w tym momencie. Chwile takie jak ta powtarzały się w moim życiu bez przerwy a ja nigdy nie miałam odwagi by te marzenia stały się planami. Jednak miałam odwagę by coś zmienić.

Wszystko zaczęło się cztery lata temu, mimo iż od dawna wiedziałam że coś jest ze mną nie tak. Miałam zwyczajne, szczęśliwe i kolorowe dzieciństwo, lecz nim starsza byłam tym bardziej różniłam się od znajomych mi osób. Moja rodzina jak z obrazu, dobrzy ludzie, ładny dom, i ten jeden niepasujący element. Nie byłam duszą towarzystwa, tętniącą chęcią do życia. Unikałam miejsc publicznych i ogólnych tłumów, lubiłam spędzać czas w swoim towarzystwie, w swoim pokoju. Nie zauważyłam kiedy te cztery ściany stały się moim całym światem. Nawet reszta domu była dla mnie obcym miejscem. Tak naprawdę nie zauważyłam bardzo wielu rzeczy, a rzycie dosłownie przelało mi się między palcami. Podczas tej monotonności i wielu rozmyślań moją uwagę przykuła jedna rzecz, albo raczej pojawił się ze mną jeden problem. Zauważyłam go pierwszy raz w trzeciej klasie podstawówki, kiedy koleżanka chciała pożyczyć ode mnie różową kredkę a ja nie mogłam jej rozpoznać. Nie mogłam już dostrzec koloru tego świata, nie wiem kiedy, nie wiem jak, przestałam je widzieć.

Zdarzały mi się ataki paniki, nigdy nie opowiadałam o swoich problemach innym, tylko cierpiałam w samotności. Bałam się tego że jestem inna i pojawiła się kolejna rzecz oddzielająca mnie od społeczeństwa. Starałam się to ignorować i udawać że, żyję normalnie. Na pocieszenie nawet znalazłam jeden pozytyw tej sytuacji, a mianowicie uwielbiałam kolor szary, od zawsze, miał tyle odcieni, zastosowań, pasował wszędzie, był idealny a zarazem tak niepozorny. A tego co się ze mną działo nie można było nazwać wadą wzroku, bo widziany przeze mnie czarno biały świat nie był po prostu w odcieniach szarości. Czułam jakby świat nie pozwalały mi czerpać z życia tyle ile inni, Tylko czy ja tego potrzebuję? wątpię...Widzę w tej szarości jakąś nadzieję, puki coś nie jest bezbarwne zawszę jest nadzieja. Zastanawiałam się tylko czy to spokojne życie nie stało się moim więzieniem.
Więc podjęłam najbardziej ryzykowną decyzję w swoim życiu i wbrew wszystkim moim wcześniejszym przekonaniom postanowiłam uciec z domu. Tak po prostu, skończę z tym wszystkim, zostawię przeszłość za sobą i zacznę od nowa. W końcu pozbędę się tego uczucia że ludzie oczekują ode mnie bardzo wiele a ja nie mam prawa oczekiwać od nich niczego, teraz to ja stanę się panią swojego losu. Nie mam nic do stracenia. Swojej rodzinie życzę jak najlepiej ale nasze drogi muszą się rozejść, mam nadzieję że nie będę dla nich wielką stratą w końcu rzadko wykazywałam zainteresowanie ich osobami, a moja młodsza siostra wymaga wiele uwagi będąc rocznym dzieckiem. Mogę być trochę egoistyczna, lecz zniknięcie ze świata który mnie krzywdzi będzie najlepszym rozwiązaniem dla obu stron.

Przygotowania miały trwać dwa tygodnie, czyli wystarczająco długo by wszystko zaplanować i wystarczająco krótko by się nie rozmyślić. Wtajemniczyłam w sprawę dwie zaufane osoby które wrazi czego wyprą się wszelkich informacji na mój temat. Nie popierali mojej decyzji ale ją akceptowali i gwarantowali wsparcie, w ten właśnie sposób odróżnia się prawdziwych przyjaciół. Zapisałam sobie ich numery na kartce i poszłam na strych poszukać jakiegoś telefonu. W szufladzie przeznaczonej na stary sprzęt znalazłam jeszcze nie tak dawno temu używany przeze mnie smartfon, uznałam że się nada, potrzebowałam jeszcze tylko kilku różnych kart SIM. Musiałam też zrobić listę najpotrzebniejszych rzeczy gdyż postanowiłam spakować się w jeden plecak. W ten sposób będzie wygodniej mi się przemieszczać i mniej będę się rzucać w oczy.

Na dnie dość pojemnego plecaka ułożyłam trochę ciepłych ubrań jak i tych lżejszych złożonych w małą kostkę. Ponieważ była wiosna zimowymi ubraniami będę martwić się później, w tak spontanicznej uciecze nie dam rady zająć się wszystkim i zapewnię sobie tylko rzeczy potrzebne na chwilę obecną. Przez ostatni tydzień obszukiwałam za nimi dom i różne sklepy. Dołożyłam do bagażu latarkę z zapasowymi bateriami, linę, mydło, nóż kuchenny, kilka zapalniczek, notes z czymś do pisania i ładowarkę. Do następnej przegródki wsadziłam ciasno złożony koc, cienki płaszcz przeciw daczowy, i jedzenie które zajmuje mało miejsca z jednocześnie dużą dawką kalorii. Do bocznych kieszonek butelki wody. A do osobnej saszetki którą będę mieć zawszę przy sobie telefon, pieniądze, scyzoryk i słuchawki. Pozostało tylko czekać na odpowiedni moment.

Wybrałam poniedziałkowy wieczór, zaczęły się dni robocze i wszyscy są zabiegani łącznie z moimi rodzicami. Około godziny 22.00 mój tata pojechał odebrać moją mamę z pracy a ja korzystając z okazji wyjęłam z szafy wcześniej przygotowany plecak. Zostawiłam na biurku telefon którego powinnam aktualnie używać i udałam się do pzedpokoju. Ubrałam bluzę i wygodę buty. Wychodząc z domu miałam ogromne wyrzuty sumienia zostawiając w nim małe dziecko, jednak taka szansa może już się nie powtórzyć. Ostatni raz używając swojego numeru telefonu napisałam do mamy SMSa że wszystko jest w porządku a nasze światy nie były przeznaczone do spędzenia wspólnie szczęśliwego życia. Od razu wymieniłam kartę i wyrzuciłam ją do kosza raz na zawsze rozstając się ze starym życiem.

Te noc miałam spędzić w piwnicy mojej przyjaciółki Katy. Moi rodzice nie wiedzieli z kim się zadaję więc miałam nadzieję że policja tu nie dotrze. Szłam okrężną drogą z jak najmniejszą ilością kamer, a o umówionej godzinie spotkałyśmy się z tyłu jej domu i przeszliśmy przez dziurę w płocie. Zeszłam do piwnicy gdzie usiadłyśmy z ciepłą zupą i zaczęłyśmy omawiać zmianę mojego wyglądu. Wydawało mi się to bardzo oczywiste że osoba ukrywająca się ścina włosy więc ja chciałam by moje były dłuższe i ciemniejsze. Była to pierwsza rzecz jak przyszła mi do głowy bo wiedziałam że mama Katy kiedyś interesowała się fryzjerstwem i ma w domu stare nieużywane peruki. Kiedy założyłam na moje blond włosy ciemnobrązową perukę sięgającą prawię do bioder zdziwiłam się jak dobrze to wygląda. Czułam się tak poekscytowana całą zaistniałą sytuacji i lekko zestresowana zachwycałam się jak te włosy pasują do moich zielonych oczu. Moja przyjaciółka dziwiła się jak mogę być tak niewzruszona, ale myślę że to jeszcze do końca do mnie nie dotarło.

Kiedy zostałam sama wzięłam notes i opisałam dokładnie swoją ucieczkę, ciekawi mnie jak zmieni się moje życie od tej pory. Na szczęście wyznaję zasadę w której nie mam prawa żałować niczego co choć przez chwilę wywołało u mnie pozytywne emocję. Próbowałam zasnąć z czym miałam problem bo stres dawał mi się we znaki. Nie pamiętam kiedy udało mi się w końcu tego dokonać jednak obudziłam się rano pełna energii spowodowanej zapewne adrenaliną. Na stoliku obok mnie znalazłam ciepła herbatę i liściki który był pożegnaniem od Katy, musiała iść do szkoły by nie wzbudzać podejrzeń. Poprosiła o spalenie listu po przeczytaniu i schowanie szklanki między stare naczynia znajdujące się w piwnicy. O 8.00 rano nie powinno być już nikogo w nomu więc mam wymknąć się dyskretnie drogą którą przyszłam.

Wiedziałam że w tym momencie wyruszam w największą podróż swojego życia.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Opowiadanie w trakcie korekty

Więzienie dla LalekStories to obsess over. Discover now