Poniedziałek godzina 7:55

Maja POV

-Znowu tu jestem... Szkółka, szkółencja, szkółeczka.
Jak zwykle zaczęłam podążać w stronę klasy, gdy uświadomiłam sobie, że nie chodzę na wdż, który jest pierwsza lekcją. Momentalnie zamarłam i uświadomiłam sobie iż mogłam jeszcze spać. Zrobiłam w tył zwrot i poszłam do szatni. W szatni siedział Dawid.
- Tez przyszedłeś za wcześnie?-spytałam.
- Nie, ojciec dzieciaka wiózł do szkoły to i mnie przy okazji powiózł - odpowiedział.
- Dobra słuchaj ja idę do polo (Polomarket) po monstera - oznajmiłam i wyszłam.

—————W Polomarkecie ————

Podchodzę do kasy, a kasjerka typowa Grażyna do mnie:
- A ty co nie w szkole? Tylko świństwa kupujesz!
- Nie mam teraz lekcji... - Syknęłam.
- Tak, tak. Każdy tak mówi. Zobaczysz nie znajdziesz w przyszłości zawodu dobrego ani wogule niczego. Zostaniesz sama bez wykształcenia.
- NAPEWNO PRZYDA MI SIĘ WIEDZIEĆ JAK JAŚ MA SIĘ ZACHOWYWAĆ W STOSUNKU DO DZIEWCZYNEK (na wdż baba takie zadania dawała) - prychnęłam i wyszłam.
Wracam se pod szkółkę, a tam Seba i mnie pyta czy chce zobaczyć jego krzak. Ja mówię ze nie i muszę iść, a ten chwyta mnie za szalik mało mnie nie dusząc i mówi:
- Albo idziesz ze mną, albo Piotruś pożałuje.
Nie ogarniałam co się dzieje i o ci chodzi z Piotrusiem. Po drodze zdążyłam tylko napisać do Dawida żeby szedł w stronę groszka (bo tam się kierowaliśmy), bo chyba coś się dzieje, a mnie ciągnie gdzieś Seba.

———-Jakieś 10 min później———-

Seba zabrał mnie do piwnicy otwiera drzwi, a tam zamknięty Piotrek. Wepchnął mnie do pomieszczenia razem z Piotrkiem i zamknął. Na szczęście Dawid zdążył nas wcześniej dogonić i wiedział co się dzieje.
- Co ty do cholery zrobiłeś?! - Wrzasnęłam na Piotrka.
- Nie chciałem zejść z ceny liquidu i gościu się wkurzył ostro. - Odpowiedział.
Przewróciłam oczami i zaczęłam kopać w drzwi. Potem wzięłam jakaś deskę, która tam była i waliłam w drzwi. Dawid już był po drugiej stronie i wyłamywał kłódkę. Po krótkiej chwili byliśmy wolni i sperdalaliśmy jak najdalej. To było chore.

——————Po lekcjach——————

Wracaliśmy duża paczką głównie ze strachu po tym co się stało. Nagle wybiega na nas piłkarska i wrzeszczy ze jeśli nie pójdziemy z nimi to będziemy mieli doczynienia z Sebą. Miałam tego dość. Rzuciłam się na nich i powaliłam 2, a było ich 5. Ernest, Dawid i Piotrek zajęli się pozostałymi. Marysia zaczęła panikować i wrzeszczała, że zadzwoni na policję. Po tych słowach Sprzedawczyki zniknęły tak szybko jak się pojawiły. Nienawidzę poniedziałków.

Piotrek POV

Znowu nie chciało mi się iść do szkoły, więc postanowiłem połazić po blokach. I wtedy się wszytko zaczęło. Przyszedł Seba i żądał liquidów, ale ja mówiłem, że nie mam i nie zejdę z ceny, bo to nie przyniesie mi zysku. Wtedy wpadł w szał i powiedział, że jeszcze za to zapłacę. Ja zacząłem uciekać, ale po 5 minutach znalazł mnie i razem ze swoimi koleżkami się na mnie rzucili. Zaciągnęli mnie kilka bloków dalej i zamknęli w piwnicy po czym wyszli.

————- 20 min później —————

Usłyszałem szarpanie się i otwieranie drzwi, po czym zobaczyłem Majuchę wlatującą przez drzwi. Po czym zamknęli je znowu. Majucha mnie skrzyczała po czym zaczęła walić w drzwi. Z drugiej strony tez ktoś walił. To był Dawid! Potem pamietam tylko uciekanie do szkoły. Czyli i tak musiałem tam iść.

———Tym czasem na WDŻ———

Marysia POV

-FRIZ!
-BLOWEK!
Znowu się drą, jakby nie mieli nic ciekawszego do roboty. Tylko tu bombę wrzucić... Chociaż w sumie spoko opcja.
- ZAMKNĄĆ MORDĘ CIELAKI! - Babka od WDŻ się wkurzyła.
- Sprawdzamy obecność! - powiedziała.
- Jest 7 osób na 29 - mówi Amelka.
- Podawać numery!
- 6,9,8,7,12,4,1 - podała Cyganka.
- Sie nie zesraj - powiedziałam. - To ze umiesz liczyć nie sprawia ze stajesz się mądrzejsza.
Cyganka dostała ultra wkurwu i tym swoim Gorylim chodem do mnie podbija. Patrzy się na mnie, ja na nią i w pewnym momencie krzyknęłam:
- FRIZ SZMATO!

Stasio POV

-Właśnie wybierałem się do szkółki. Nakładam buty, rękawiczki, czapkę, szalik i chuj wie co mamy kurwa listopad, a raz jest 20 stopni, a raz -20.
Wyszedłem w końcu. Szedłem i szedłem, nic się nie działo myślałem, że chociaż może Łukasza spotkam, ale chyba nie było mi to pisane. Widziałem dzieciaki na placu i moją starą wychowawczynię z 1-3. Dobre czasy, a nie chujowe xD Gdy tak rozmyślałem poczułem nagle ze na kogoś wpadłem. To był Łukasz, więc jednak to przeznaczenie.
- SIEMAŃSKO ZIOMIE! - Przywitał się pełna kulturka.
- No witam na moim bagnie - odpowiedziałem.
- Gdzie to się idzie? - Pyta.
- Aaaa no jest taki przybytek, melina generalnie przed nami - opowiadam.
- A no widzę, widzę.
- Tam zmierzam, a raczej zmierzamy drogi przyjacielu - kontynuuje.
W końcu dalej gadając o byle czym doszliśmy do szkoły.

******************************
Witaj przybyszu. Generalnie nie będą jakieś długie te rozdziały, ale wsm nikt tego nie będzie czytał robię to sama sobie wiec no... Miłego dnia lub nocy ❤️

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 04, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Historie 7cWhere stories live. Discover now