- Większość bajek zaczyna się dość klasycznie, "Dawno, Dawno temu za siedmioma górami..." itd. Istnieje również opowieść o małej dziewczynce która szła przez las, niosła ona obiad dla swojej babci która leżała chora w swojej chatce. Dziewczynka spotkała na swojej drodze wilka, miała wdać się z nim w dyskusje, miało to przynieść niezwykle złe konsekwencje które jak to w bajkach bywa zakończyły się dobrze ale dawały do myślenia. Jest to morał. Jaki wynika z tej danej bajki? Nie rozmawiaj z obcymi bo zjedzą Ci babcie, wcisną się w jej damskie ciuszki i zechcą zjeść również Ciebie. - samemu zaśmiał się słysząc chichot dziecka - A tak poważnie to, nie rozmawiaj z obcymi którzy Cię zaczepiają bo mogą być niebezpieczni.
- Jak wtedy poznać nowych ludzi? - zapytał chłopczyk owijając się szczelnie w kołderkę - Przecież nie rozmawiając z obcymi nikogo nie poznamy!
- To tyczy się raczej kontaktów dzieci z obcymi dorosłymi. - wyjaśnił i usiadł wygodniej przy synu, odbierając od męża kubki gorącego kakao dla siebie i dziecka. - Dziś opowiem Ci troszkę inną wersję tej bajki. Taką moją własną, mocno zmodyfikowaną i z zupełnie innym morałem. Zacznę najpierw jednak od tej klasycznej wersji. - otworzył książeczkę.
- Tylko nie siedźcie za długo. - uśmiechnął się całując synka na dobranoc a mężowi pomimo że ten też chciał całusa roztrzepał czarne loki, jeszcze chwilę na nich popatrzał rozczulony i wyszedł.
- Zaczynaj tato! - powiedział chłopczyk odbierając kubeczek z kakao.
I mężczyzna zaczął.
Co jeśli Kapturek nie był tak głupiutki? Co jeśli nawet nie był małą dziewczynką? Co jeśli zamiast koszyczka z chlebem miał srebrny miecz a Wilk nie był tak groźną bestią która od razu przechodziła do rzeczy zamiast bawić się w przebieranki? Jeśli takich wilków było więcej? Na koniec co jeśli Kapturek i Wilk spotkali się w innych okolicznościach ale nie wiedzieli o tym?
To przestała by być bajka. Bajka zamieniła by się w opowieść o przetrwaniu, walce o życie, walce o to kim się jest a nie kim chcą byś się stał. Może też o miłości, zbyt trudnej i zbyt skomplikowanej by mogła być szczęśliwa. A może jednak? W końcu coś z bajki mogło by w niej zostać? Czy żyli długo i szczęśliwie?
* * *
Gdy byłem małym chłopcem wiele razy słyszałem że w lesie dzieją się złe rzeczy, że pod żadnym pozorem nie wolno mi tam chodzić, tym bardziej samemu. Najlepiej było by gdybym nie opuszczał zamku w jakim mieszkaliśmy. Byłem jednak dzieckiem zbyt żywym i żądnym przygód, może też trochę za bardzo nieusłuchanym i kierującym się własnym zdaniem. Może to były cechy pożądane ale nie gdy się było księciem, od księcia wymagano dyscypliny. Mało kiedy wykonywałem polecenia, szczególnie te zakazujące mi wychodzić. Robiłem to już bardzo długi czas bawiąc się w najlepsze, znałem każdy zakamarek tego lasu, oprócz jednego tego który moje siedmioletnie serce napawał przerażeniem.
Poznałem w Lesie chłopca, w podobnym wieku do mojego. Spotykaliśmy się wieczorami w naszym szałasie jaki zbudowaliśmy w pierwszym tygodniu wspólnych ucieczek. Nazywałem go przyjacielem chociaż nie wiedziałem o nim za wiele. Tak było chyba bezpieczniej. Jemu też nie było wolno wychodzić samemu a tym bardziej rozmawiać z kimś jak to nazywał "spoza lasu". Nadaliśmy sobie pseudonimy bo imienia też nie chciał mi wyjawić. Ja nazwałem się Łapą a on pozwolił nazwać się Lunatykiem, bo wiedziałem ze buszuje głownie po nocy.
Zżyłem się z nim bardzo, do tego stopnia że był dla mnie ważniejszy od brata i rodziców którzy zresztą traktowali mnie jak jeden wieki problem którego nie da się usunąć.
Lunatyk wyglądał na chłopca który nie ma łatwo w życiu, często przychodził brudny, okropnie głodny, co mnie najbardziej martwiło to ze przychodził pobity. Bałem się o niego. Do tego stopnia że proponowałem mu wielokrotnie że zabiorę go ze sobą. Ze z pewnością znajdzie schronienie w moim domu. Mówiąc o Domu nie mówiłem nigdy o Zamku, nie zabrał bym go tam, skończył by jako służba a do tego nie chciałem dopuścić. Myślałem o mieszkającej niedaleko starej znachorce która leczyła osoby z wioski a ja sam podczas swoich ucieczek często do niej przychodziłem. Lunatyk znalazł by u niej kont. Ona miała by dzięki temu pomoc. Zawsze odmawiał. Mówił że a dom. Ma ojca... Że nie może ich zostawić.
KAMU SEDANG MEMBACA
Czerwony Kapturek [WOLFSTAR (Syriusz x Remus) - Harry Potter AU]
Fiksi PenggemarDawno, Dawno temu a może Wcale, w Świecie którego też mogło nie być... Czy to na pewno bajka?
![Czerwony Kapturek [WOLFSTAR (Syriusz x Remus) - Harry Potter AU]](https://img.wattpad.com/cover/204651205-64-k393006.jpg)