Początek końca

106 7 0
                                        

Kolejny nudny dzień zaczęty przez Rick Williams'a. Ciepły kubek kawy, kanapa telewizja. Zaraz trzeba iść do pracy. Ale najpierw poranne wiadomości. Kolejne tornado zniszczyło miasto na północy,wypadek osobówek,największy kontrakt firmy Cupupin,wirus Z...
-Czekaj co?!
Reporterka powiedziała tylko pare słów o tym gdzie to się stało i zgasło światło,telewizor się wyłączył i wywaliło korki. Super,jedyna najważniejsza wiadomość dnia i wywaliło prąd. Jaki był numer na tych elektrycznych gości? RICK:Zacząłem przeszukiwać szufladę gdy na ulicy coś łupnęło tępo. Ubrałem szlafrok i laczki i wyszedłem na zewnątrz. Jakieś auto osobowe wjechało w pobliski dom rujnując płot, werandę i kawałek domu. Nie było widać połowy samochodu bo wbił się do środka i zaczął się dymić. Wyciągnąłem telefon i wybrałem 911. Zajęte. Przecież nie może być tyle incydentów od rana w jednym stanie. Zadzwoniłem jeszcze raz i to samo. Spróbuję wyciągnąć go z zgliszczy domu. Szybko przeszedłem przez resztki drewnianego płotu i podbiegłem do auta. Ciężko się oddychało,gęsty dym wydobywał się z przodu auta. Złapałem za klamkę od drzwi kierowcy. Pociągnąłem do siebie i prawie się otworzyły lecz coś je zablokowało. Resztki cegieł blokowały auto od każdej strony. Zacząłem odgarniać cegły. Po chwili otworzyłem drzwi i zobaczyłem czarnoskórego mężczyznę z zakrwawioną twarzą. Poduszki powietrzne były poplamione krwią. Pomogłem mu wysiąść z dymiącego wozu.
- Nic panu nie jest?
- Mm m mój syn jest w środku!
Szybko rzuciłem się do drzwi pasażera. Otworzyłem nie zważając na trochę cegieł. Na tylnim siedzeniu siedział skulony zapłakany chłopiec. Ubrany był na czarno.
-G-gdzie mój tata?
-Cały i zdrowy. Nic ci nie jest?
Chłopiec odpowiedział zapłakanym głosem
-Nie,chyba nie. Ktoś był na ulicy?
-Kto?
Taki blady pan stał na środku ulicy i dziwnie się zachowywał...Gdzie..ta..ta
-Nikogo nie widziałem...
Chłopak zemdlał.
Zaprowadziłem ich do swojego domu i dałem się umyć. Mam nadzieję że nie wyrzucą mnie przez to z pracy. Zadzwonię do szefa
Wybrałem numer do pracodawcy. Odpowiedział mi głos ze słuchawki
-Jesteś poza zasięgiem. Jesteś poza zasię...
Co do cholery?!! W tym domu wszędzie był zasięg! Coś jest nie tak. Mężczyzna z dzieckiem nie wyjawił swojego imienia. Jest końcówka dnia. Nikt się nie zainteresował dymiącym wrakiem w zgliszczach domu, chociaż chodziłem po domach sąsiadów i krzyczałem o pomoc. Wiele razy próbowałem się dodzwonić do straży pożarnej,karetki pogotowia albo chociaż policji. Nic. Mężczyzna Zemdlał po paru minutach po kąpieli, tak jak jego syn który dalej nie odzyskał przytomności. Ułożyłem ich na moim świeżo zasłanym łóżku.

Zombie ApocalipseStories to obsess over. Discover now