prolog

5 0 0
                                        

Świadomość, że ma się przy sobie kogoś jest niesamowita. Świadomość, że ma się kogoś takiego jak ON to coś, czego nigdy się nie spodziewałam posiadać. Reasumując, jutro jest niewiadomą, której nikt nigdy nie przewidzi. Patrząc w jego oczy, tak cholernie dziękuję Bogu za to, że mogę dziś w te oczy patrzeć. Te cholerne czekoladowe oczy, które posiadają całą głębię innych kolorów duszy. Jego duszy. Patrząc w te oczy widzisz wszystko,co leży na sercu chłopaka oraz to, czego on nie chce żebyś widziała. Gdyby rok temu, ktoś powiedział mi, że będę stać teraz w tym miejscu w którym stoję i że będę z ludźmi z którymi obecnie jestem, wyśmiała bym go.  Zaśmiała bym mu się w twarz i odeszła bym ze śmiechem w myślach. Cholera. A dziś? Dziś za tego pieprzonego Christophera Ryana mogła bym oddać życie. Za jego uśmiech, czekoladowe oczy czy dumny chód w moją stronę. To wszystko był on, on którego ja kochałam z dnia na dzień co raz bardziej. On który z dnia na dzień mieszał co raz bardziej i mu się to podobało. Podobało mu się to, jak na mnie działa i co dla niego przez to mogę zrobić. Chciała bym, by w moim jutrze go nie zabrakło, lecz to tylko niewiadoma. Niewiadoma na którą na pierwszy rzut oka nie mamy wpływu... ale to tylko na pierwszy rzut oka. Gdy spojrzymy głębiej w to cholerne jutro i w siebie, zobaczymy, że mamy kontrolę. Mamy nad wszystkim kontrolę ale to od nas zależy czy walczymy o siebie, czy odpuszczamy.

Zamykając oczy, do głowy wpadają mi wspomnienia. Każde spotkanie, uśmiechy i mniejsze i większe stresy czy sukcesy. Wszystko leży w naszym sercu i w ciągu jednej sekundy, jesteśmy w stanie stoczyć wojnę myśli. Wojnę między „czym sobie zasługuję na to szczęście" a „co ja sobie wyobrażałam". Każde spotkanie zniewalająco przystojnego bruneta było inne. Czasem odnosiłam wrażenie, że gdyby mógł, pieprzył by mnie tu i teraz, a czasem sekunda jego obojętnego spojrzenia przyprawiała mi wiele smutku i bólu. Bólu braku miłości, której co raz bardziej potrzebowałam.

Idąc przed siebie, myślałam o tym, czy może on też myśli akurat o mnie? Czy może myśli, ale w myślach mnie zabija ? Czy może zapomniał o moim istnieniu? Czasem chciała bym znaleźć się choć na chwilę w jego głowie i usłyszeć oraz zobaczyć jego oczami siebie. Wiedzieć co myśli i czuje gdy widzi mój uśmiech albo gdy widzi jak dokańczam palić papierosa. Wiedzieć czy w głowie też tak na prawdę się śmieje z moich żartów, czy robi to tylko na zewnątrz żeby nie było drętwo. Chciałam poczuć jego uczucia, które zamknął w sobie i nie pokazuje ich nikomu. Czasem mam ochotę wykrzyczeć mu w twarz, żeby powiedział co tak na prawdę czuje. Nie ważne czy to nienawiść, miłość czy zwykła sympatia. Chciała bym aby przestał mieszać i zdecydował się czego chce. Może ja też nie umiałam okazywać uczuć. Nigdy nie potrafiłam, a zanim go poznałam, nawet nic nie czułam. W tym momencie chciałam czyjejkolwiek miłości. Żeby ktoś mnie przytulił, pocałował lub żeby powiedział, że pięknie dziś wyglądam mimo mojego braku makijażu i worów pod oczami.

Cholera, tak na prawdę chcę po prostu jego. Jego głosu, zapachu wypalonych papierosów pomieszanych z drogimi perfumami, jego głośnego śmiechu czy śpiewu przy głośnikach na fula. Od początku chciałam tylko i wyłącznie jego. Moje serce już wybrało, a ja próbowałam z tym walczyć. Walczyć z tym pożądliwym wzrokiem bruneta i z uczuciami towarzyszącymi mi w tym czasie. To wszystko był on. Jeden człowiek był w stanie wywołać tak wielkie zamieszanie w tak małym ciele.
Drugą i jeszcze ważniejszą dla mnie częścią tego czego chciałam, było szczęście. Normalnie podeszła bym do drugiej osoby i powiedziała bym co czuję bez problemu. Ale on, to on. Bałam się tego, bo po tym wszystkim co razem przeszliśmy, nie chciałam go stracić. Był wszystkim co miałam i co chciałam mieć. Był moim jutrem, uzależnieniem, szczęściem i troską. Jedynym człowiekiem o którego potrafiłam się martwić całą noc jak i takim, z którym całą noc mogła bym się śmiać.

Życie jest zbyt ciężkie żeby je zrozumieć kochani, zbyt ciężkie...

Dlatego nie próbujcie go zrozumieć tylko żyjcie chwilą i ryzykiem. Czymś na co mnie na razie nie stać.

Hejka kochani! przepraszam, że tak po prostu zaczęłam pisać inną książkę, znowu, gdy LKM//NE jeszcze jest nie skonczona. Tak na prawdę... Tą książkę napisałam pierwszą. Napisałam ją inspirując się wydarzeniami wyjętymi z mojego życia, ale zbyt bardzo bałam się ją opublikować ze względu na znajomych czytające moje opowiadania, a w tej występują miliony przemyśleń i szczegółów związanych z moimi uczuciami o ktorych nikt nawet nie miał pojęcia.

Ale tak jakos naszła mnie fala odwagi i pokażę wam kawałek siebie, w ksiazce z losowymi imionami ale prawdziwą treścią. Nie obiecuje, że te rozdziały będą często się pojawiać, bo do tego potrzebuje weny na dokończenie pisania i odpowiedniego humoru oraz pewności, że nie robię nic głupiego.

Kocham i do nastepnego!
ZKF

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 22, 2020 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Trust MeStories to obsess over. Discover now