Ten mecz był naprawdę ciężki, bardzo cieszyłam się, że wygrałyśmy. Drużyna była niesamowita, szczególnie Amy.
Szłam właśnie w kierunku domu, myślałam tylko o zjedzeniu czegoś. Szkoła nie była daleko od domu, więc po paru minutach już byłam na miejscu. Szybko wspięłam się po schodach na moje piętro, co kosztowało mnie nie lada wysiłek, i spokojnie weszłam do mieszkania. Zaraz od progu dało się słyszeć jak tata przyrządza kolację, przy okazji rozmawiając z mamą. Po ściągnięciu butów weszłam do środka i zobaczyłam moich młodszych braci, Lucasa i Paula, którzy znowu kłócili się z jakiegoś durnego powodu.
"Czemu znowu tak krzyczycie? Nie potraficie chociaż na chwilę być cicho?"- zapytałam ich spokojnie, po czym odłożyłam torbę i ciężko opadłam na kanapę.
"Jak mam być cicho, Lucas znowu nie chce się ze mną pobawić, wczoraj obiecałeś,że się pobawisz!"- odkrzyknął mi Paul, jednocześnie rzucając wściekłe spojrzenie w stronę starszego brata.
"Nic ci nie obiecałem, odczep się w końcu! Nie będę się bawić jak jakiś dzieciak!"- odpowiedział mu Lucas, a ja już wiedziałam,że dziś nici ze spokojnego wieczoru. Westchnęłam więc tylko i słuchałam ich bezsensownej kłótni.
"Lucas, Paul, chodźcie na kolację! Ktoś wie kiedy Viv wróci?"- zawołała mama, wchodząc do salonu.
"Już jestem mamo."- odpowiedziałam jej, jednocześnie cicho śmiejąc się pod nosem. Ona również zaśmiała się, po czym zaczęła wypytywać o mój dzisiejszy mecz. Opowiedziałam jej wszystko, a Po chwili wszyscy ruszyliśmy do kuchni.
"Cześć skarbie, jak mecz?"- zapytał mój tata z lekkim uśmiechem, jednocześnie siadając do stołu. Ja również usiadłam na swoim miejscu.
"Dobrze tato, wygrałyśmy."- odpowiedziałam mu i szybko zabrałam się za jedzenie. Mój tata pracuje jako kucharz, więc wszystko co przyrządza, jest pyszne. Dzisiejsza kolacja również, chociaż była to zwykła zupa pomidorowa. Po zjedzeniu zabrałam torbę z salonu i poszłam do swojego pokoju. Rozpakowałam wszystkie rzeczy, dopiłam resztkę wody, która mi została i ruszyłam w stronę łazienki.
Kiedy tam szłam, zauważyłam, iż moja mama też tam zmierza, dlatego jako dobra córka, pozwoliłam jej iść pierwszej. W międzyczasie czytałam na telefonie wiadomości z dzisiejszego dnia, nie było tam niestety nic ciekawego. 'A myślałam,że Nowy York to ekscytujące miejsce...'- przeszło mi przez myśl. Szybko jednak skarciłam się za tę myśl. 'Nie masz czasu na ekscytujące rzeczy, idiotko. Niedługo kolejny mecz, musisz ciężko ćwiczyć, żeby nie zawieść trenera. Poza tym za dwa tygodnie bardzo ważne egzaminy.'
"Akurat na naukę nie mam ani trochę ochoty..."- powiedziałam do siebie pod nosem. W tym samym momencie mama wyszła z łazienki, więc mogłam iść i zająć się sobą.
Po szybkiej prysznicu i ogarnięciu moich długich, brązowych włosów, udałam się w stronę kuchni. Zdecydowałam się na gorącą herbatę miętową w moim niebieskim kubku. Wzięłam go i udałam się na dach, moje ulubione miejsce, z którego mogę obserwować gwiazdy. Po drodze tam minęłam moich braci, biegających za sobą, Paul prawie wylał moją herbatę. Westchnęłam tylko, widząc ich zachowanie i ruszyłam na schody. Byłam już przy drzwiach na dach, kiedy usłyszałam czyjeś głosy. Lekko uchyliłam drzwi i zobaczyłam cztery męskie sylwetki, o coś się kłócili. Pomyślałam że to pewnie inni mieszkańcy bloku, więc już zawracałam w stronę mieszkania, kiedy moją uwagę zwróciła ręka jednego z nich. Była ogromna, zielona i miała tylko...trzy palce?
'To jakieś potwory!'- pomyślałam spanikowana, i mimo,iż z całych sił starałam się uspokoić, ani trochę mi to nie wychodziło. Mimowolnie zaczęłam się trząść i ciężko oddychać, a już po chwili mój kubek z herbatą uderzył w podłogę. Hałas tym spowodowany zwrócił uwagę istot w moją stronę, a ja stałam tam jak ostatnia idiotka, panikując, starając się coś wymyślić, albo chociaż uciec. Jednak moje nogi były jak z waty, całkowicie odmówiły mi posłuszeństwa.
CZYTASZ
TMNT 2012-"Czy mogę być idealna?"
FanfictionHistoria o normalnej nastolatce,Vivian. Próbuje ona być idealną osobą, córką i siostrą.Kiedy poznaje żółwie, jej życie staje się nieco skomplikowane. Zwłaszcza, że dziewczyna zakochuje się w ich liderze o pięknych, niebieskich oczach... Hej, to jest...
