Woochan 'Angel'

958 16 30
                                        

Wpatruję się w niczym niezmąconą biel kartki. Nerwowo bawię się długopisem, który znajduje się w mojej prawej ręce. Wzdycham. Silne emocje zaprzątające moją głowę, zaczynają mnie przytłaczać.

Jest już wieczór, więc pokój w którym się znajduję otacza ciemność. Jedyne źródło światła to stojąca przede mną mała lampka, rzucająca blask na czystą stronę.

W mojej głowie jest pustka. Mimo, że siedzę tu już dłuższą chwilę, nie jestem w stanie nic napisać. Dlaczego? Swego czasu byłem w stanie stworzyć kilkanaście piosenek w ciągu miesiąca. A teraz co? Siedzę nad nietkniętym zeszytem i nie mogę wpaść na żaden pomysł.

Zaciskam wolną dłoń w pięść.

Co teraz zrobię? Musimy mieć zapas, a za niedługo comeback. Do tego mój umysł zdaje się być czarną dziurą.

Poprawiam włosy podnosząc głowę. Wpatruje się w ciemny sufit.

Uwielbiam to studio. Jest tu tak cicho i spokojnie. To tutaj pisałem lub dopracowywałem większość piosenek. Mimo, że pomysły na teksty pojawiały się w różnych miejscach, tu tworzyło mi się najlepiej.

Czuje jak zbiera się we mnie złość.

Muszę coś zrobić, nie mogę zawieść moich przyjaciół. To nie ich wina, że ich lider jest takim beztalenciem.

W moich oczach zbierają się łzy.

Czemu nagle mam taką pieprzoną blokadę?

Nie jestem w stanie nawet zacząć.

Gwałtownie odwracam się, na obrotowym krześle i używając całej siły rzucam długopisem.

Moje oczy są zamknięte, nie widzę gdzie ląduje. Słyszę tylko dźwięk przedmiotu zderzającego się ze ścianą. Przykrywam twarz dłońmi i staram się pohamować silne emocje, próbujące wypłynąć spod moich powiek.

-Co się stało?- Miękki jak aksamit głos dociera do moich uszu sprawiając, że biorę gwałtowny wdech.

Wystraszony otwieram oczy.

W drzwiach stoi Woojin z błękitnym kubkiem w dłoni.

Jest ubrany w beżowy, idealnie dopasowany do jego sylwetki sweter z golfem. Ciemnoniebieskie, przylegające spodnie z dziurami na kolanach podkreślają jego chude nogi. Łańcuch, przypięty do brązowego paska, kilka pierścionków oraz naszyjnik, dodają jego wyglądowi srebrzysty połysk. Na ramionach ma zwykłą, czarna bluzę, którą ubrał dopiero po powrocie do dormu. Normalnie psuła by ona tak idealnie dobrany strój, lecz w jego przypadku dodawała tylko uroku. Piękny outfit chłopaka podkreślają proste, czarne kolczyki oraz idealnie ułożone, jasnofioletowe włosy z brązowym odrostem.

Mój wzrok zatrzymuje się na leżącym kilkadziesiąt centymetrów od niego długopisie. Przeklinam się w myślach.

-Uderzyłem cię?- pytam, próbując panicznie powstrzymać drżenie głosu.

Chłopak macha głową na nie. Na jego twarzy maluje się szczere zmartwienie. Powoli kieruje się w moja stronę. Odwracam się do niego plecami.

Brawo Chan. Jeszcze tego brakuje, by wszyscy uznali cię za niestabilnego psychicznie. Przecieram dłońmi oczy, starając się zetrzeć z twarzy całe zmęczenie i irytację.

Dopiero dzwięk kubka stykającego się z powierzchnią biurka przywraca mnie do rzeczywistości. Zerkam na gorącą ciecz, a później na fioletowowłosego. Chłopak kładzie na podłodze niskie krzesło, stojące zazwyczaj w kącie i siada obok mnie.

Jego oczy zaraz odnajdują moje, a ja lekko panikując odwracam się w przeciwną stronę.

I co mam mu teraz powiedzieć? Że jego przyjaciel zniszczy ich karierę, bo nagle stracił wszystkie swoje umiejętności?

Kpop One ShotsStories to obsess over. Discover now