((Tłumaczenie Hiszpańskiego jest napisanie na końcu rozdziału))
((Z góry przepraszam za wszystkie błędy))
- Co ty sobie myślałeś?! - błogi spokój przerwał krzyk Raphael'a - Zdradziłeś nas! Zdradziłeś swoją rodzinę! - spojrzał na chłopaka przed nim z żalem w oczach - zdradziłeś mnie...
- Raphael, Ja - nie dane mu było zakończyć zdania, gdyż usłyszał coś czego nie chciał usłyszeć.
- Wypieprzaj z tąd i nie wracaj - rzekł starszy wampir ze zaskakującym spokojem. ((Get the hell out of here and don't come back...on tak powiedział? Nie?Mimo, że oglądałam Shadowhunters nie pamiętam 😂😅))
- Raphael...proszę... - błagał Simon, w jego czekoladowych oczach było widać poczucie winy, nie chciał aby tak to się skończyło.
- Nie jesteś już tu mile widziany, traidor*- powiedział oschle Santiago i po chwili nie pewnie odszedł, zostawiając bruneta w rozsypce.
- Gdybym mógł cofnąć czas... Nie zgodził bym się na coś tak głupiego - rzekł sam do siebie Lewis - Gdyby dali mi drugą szansę...
~Kilka godzin później~
Simon maszerował przed siebie zamyślony, nie zauważając śledzących go dwóch postaci. Mimo, że był wampirem i miał wyczulone zmysły, nie zwracał uwagi co dzieje się wokół niego.
Po kilku kolejnych krokach został brutalnie rzucony o ścianę w jakimś zaułku.
- Co do cholery?! - krzyknął zdezorientowany brunet.
- Zobacz, wampir - rzekł nieznajomy głos.
"Wilkołaki" - pomyślał Simon.
- Na naszym terytorium - powiedział drugi nie zbyt znany Lewis'owi facet.
- Jak na waszym terytorium? - brunet coraz bardziej był zdezorientowany. Czy to możliwe, że aż tak się zamyślił aby wejść na terytorium wilkołaków?
- Niby wampir a taki głupi - pokręcił głową jeden z wilkołaków.
- Może się trochę zabawmy? - zasegurował z uśmieszkiem podchodząc do Simon'a, brunet wiedział, że wpakował się w niezłe bagno, nawet jeśli chciał, nie mógł uciec. Zaczął powoli się wycofywać, aż uderzył plecami o zimny ceglany mur. Zaczął drżeć ze strachu, niby był wampirem, ale dopiero "początkującym". Nie miał wprawy w tego typu rzeczach.
Gdy wilkołaki byli już blisko, zamknął oczy i się skulił, wiedział co ma nadejść. Nagle usłyszał dźwięk łamanych kości i jęki bólu. Podniósł wzrok na zaistniałą sytuację i był w szoku, zauważając przed nim Raphael'a Santiago i dwójke wilkołaków, przywódca klanu trzymał nadgarstki dwóch mężczyzn mówiąc a raczej sycząc następujące słowa:
- Jeszcze raz spróbujecie go tknąć to rozerwe was na strzępy a późnej spale w kominku, jasne?
Dwójka trzymanych wilkołaków energicznie pokiwała głowami a gdy Raphael ich puścił wybiegli ze skowytem z zaułka. Kruczowłosy odwrócił się do Simona, na co ten się wzdrygnął, Santiago westchnął i podszedł do bruneta klenknął przed nim.
- Dlaczego tu jesteś? Myślałem że sobie wszystko wyjaśniliśmy - rzekł Lewis nawet nie odważył się spojrzeć w oczy Raphael'a.
- Byłem na ciebie wściekły... W sumie dalej jestem, ale nie mogłem cię tak zostawić, idiota* - powiedział kruczowłosy wampir, wstając z klęczek i wychodząc z zaułka, w połowie drogi się zatrzymał.
- Chodź, Lewis. Nie zostawię cię na terytorium wilkołaków...Estaría muy preocupado* - wyszeptał ostatnie słowa po hiszpańsku.
- Zdajesz sobie, że nie rozumiem tego co mówisz? - zapytał zdenerwowany Simon.
- Wiem, dlatego mogę mówić co chce i kiedy chce, a ty nie zrozumiesz ani słowa - powiedział zadowolony Raphael - Idziesz czy chcesz aby te wilkołaki cię zgwałciły.
Po tych słowach Simon po 5 sekundach stał już obok przywódcy klanu, na co drugi wampir mało co nie zachichotał.
- A veces eres estúpido, pero también dulce* - rzekł starszy z dwójki i zaczął iść w stronę Hotelu Dumort.
- Nie mam zielonego pojęcia co ty właśnie powiedziałeś - przyznał brunet i przyśpieszył kroku aby dogonić Raphael'a.
- Wiem, głupku - przewrócił oczami Santiago.
- I nie zamierzasz mi powiedzieć co właśnie powiedziałeś, prawda? - spytał Simon.
- Prawda - rzekł z uśmieszkiem Raphael.
Przez kolejne minuty szli w ciszy, było tylko słychać jeżdżące samochody i rozmowy innych.
- Dziękuję - powiedział nagle brunet.
- Za co? - zapytał pierwszy raz zdezorientowany Raphael.
- Za to, że mnie ochroniłeś w tym zaułku, wiem, że nie musiałeś, że to nie było twoim obowiązkiem, nie wiem po co to zrobiłeś, należało mi się- - nie dokończył gdyż poczuł czyjeś usta na swoich, jak się okazało te "czyjeś" usta należały do Raphael'a. Simon stanął w szoku i nawet nie zdążył jak zareagować, gdyż Santiago się już dołączył od ust bruneta.
- Czasem gadasz za dużo głupot, mi amor* - rzekł starszy wampir i dalej zaczął podążać do hotelu. Brunet otrząsnął się i spojrzał na Raphael'a.
- A idź do diabła, Santiago! - krzyknął na co drugi się zaśmiał. Lewis podbiegł do Raphael'a i stanął przed nim.
- co- - nie dokończył starszy gdyż, Simon złapał go za marynarkę i złączył ich usta w ponownym pocałunku, tym razem Raphael był w szoku, ale szybko się opamiętał i oddał pocałunek. Po chwili dwójka się rozdzieliła.
- Powiem Ci, że mnie zaskoczyłeś, Lewis - powiedział Santiago.
- Jeszcze dużo razy mogę cię zaskoczyć - rzekł brunet z wymownym uśmieszkiem.
- Ah, tak? - uśmiechnął się Raphael.
- Chcesz przetestować? - uśmieszek Simon'a się powiększył.
- Tylko na to czekam, querido* - powiedział starszy z dwójki.
Powiedzmy, że to nie była zbyt zaspokojna noc w hotelu Dumort, rano członkowie klanu mieli niemałą niespodziankę widząc Raphael'a siedzącego na kolanach Simon'a ze śladami ugryźeń na szyi.
Czas na tłumaczenie!
traidor - zdrajca/zdrajco
idiota - idioto
Estaría muy preocupado - Martwił bym się.
A veces eres estúpido, pero también dulce - Czasem jesteś głupi, ale także słodki.
Mi amor - moja miłości //tak? 😌😗//
querido - kochany
Słowa - 843
YOU ARE READING
Saphael One Shots
FanfictionKocham Saphael, w ogóle kocham Shadowhunters... Więc... Dlaczego, nie? (˘ᵕ˘) Okładkę zrobiła: @amniko
