Przygaszone światło wpadało przez okiennice i dawało ponure wrażenie wieczoru. Lustro było pokryte kurzem, którego nikt nie pofatygował się zmyć. Ciche kroki dochodzące z korytarza robiły się coraz głośniejsze, aż w końcu do łazienki na szóstym piętrze wpadł roztrzęsiony, jasnowłosy chłopiec. Przebiegł odległość od drzwi do przeciwległej ściany i w pośpiechu zdjął ciemny sweter będący częścią jego szkolnego mundurku. Oparł się dłońmi o krawędzie umywalki, próbując utrzymać na skraju wytrzymałości. Czuł, jak jego życie przesypuje się przez palce. Wszystkie ambicje i marzenia powoli rozpadały się tak jak szansa, iż wyjdzie z tego cało. Z jego ust wyrwało się ciche skomlenie, a błękitne oczy wypełniły się łzami. Nie potrafił tego powstrzymać. Wszystko wyrywało się spod jego kontroli. Trzęsącymi dłońmi odkręcił kurek i przemył twarz lodowatą wodą, nie martwiąc się, że jednocześnie moczy białą koszulę oraz idealnie ułożony, zielono-srebrny krawat. Przeczesał jeszcze włosy palcami, aż w końcu odważył się spojrzeć w lustro. Obraz, który ujrzał, nie zdziwił go za bardzo. Codziennie widywał odbicie tchórza, zbyt słabego, żeby się przeciwstawić. Największe rozczarowanie swojego ojca oraz całej rodziny. Niemoc wysysała z niego wszystkie siły. Wiedział, że zdrada równa się śmierci. Nie jego, lecz osób, które kochał najbardziej... Ale nie potrafił też zrobić tego, co zostało mu powierzone. Próbował, lecz te resztki ludzkości w jego zimnym sercu w końcu postanowiły dać o sobie znać. Naprawdę nie chciał tego robić. Fakt, nie przepadał za profesorem Dumbledorem, ale nie była to nienawiść. To jednak wolał sobie powtarzać.
Nagle usłyszał kroki, szybkie i głośne. Pochylił się znowu i zaczął szybko mrugać, by odgonić łzy kołyszące się na rzęsach. Oddychał głośno i nierówno, obawiając się, co może za chwilę nadejść.
- Wiem, co zrobiłeś, Malfoy! – Chłopak od razu rozpoznał ten głos. – Odwróć się, ty tchórzu.
Draco powoli podniósł głowę znad umywalki i spojrzał w stronę Harry'ego. Brunet mocno ściskał swoją różdżkę i z determinacją patrzył w oczy swojego szkolnego wroga. Te oczy, zwykle zimne jak lód i niebieskie jak bezchmurne niebo, tym razem były wypełnione strachem i łzami.
Potter upuścił różdżkę. Jeszcze nigdy nie widział Ślizgona w takim stanie. Złamanego i bezsilnego. Wiedział, że oskarżanie go teraz nie pomoże, tak samo, jak walka. Dlatego zrobił coś, czego się po sobie nie spodziewał. Ze wzrokiem cały czas wlepionym w Draco, ostrożnie ruszył w jego kierunku.
- Idź s-stąd! – jęknął blondyn, a jego głos złamał się podczas wypowiadania drugiego słowa. Starał się jakoś trzymać. Chciał tylko zostać sam na sam ze swoimi lękami, a ten paskudny Gryfon mu w tym przeszkodził. Drżącą dłonią wyciągnął różdżkę zza paska, jednak nie był w stanie nakierować jej na chłopaka, ani wypowiedzieć zaklęcia. W końcu wypuścił ją z rąk i odwrócił wzrok. Po chwili poczuł, jak coś oplata go z tyłu. Nie, ktoś. Pomiędzy głośnymi uderzeniami swojego serca słyszał cichy i spokojny oddech. Zamarł, niezdolny do jakiejkolwiek reakcji. Powinien się odsunąć. Powinien potraktować Pottera zaklęciem. Powinien uciec i w końcu wykonać swoje zadanie. W duchu jednak musiał przyznać, że podobało mu się to. Nikt nigdy nie przytulał go w ten sposób. Z... miłością? Jego ciało powoli się uspokajało. Po bladych policzkach płynęły łzy, ale było ich coraz mniej. Powoli sięgnął dłońmi do rąk trzymających mocno jego ramiona. Ten dotyk zaskoczył Harry'ego, który natychmiast odskoczył od chłopaka. Poczuł, jak jego policzki robią się czerwone i gorące. Kiedy Draco wlepił w niego wzrok, nie potrafił nie odwzajemnić spojrzenia. Przez te wszystkie lata nie zwrócił uwagi na to, jak hipnotyzujące były oczy Malfoya. Zimne jak jego dusza i tak idealnie pasujące do prawie białej cery. Doskonałe.
- Dlaczego przestałeś? – spytał Draco, zaskakując tym zarówno Harry'ego, jak i samego siebie. Podszedł ostrożnie do bruneta, objął go w pasie i wtulił głowę w jego pierś. Potterowi pozostało tylko odwzajemnienie uścisku. – Nigdy nie przestawaj, okej?
STAI LEGGENDO
the bathroom | drarry
FanfictionCo by się stało gdyby scena w łazience potoczyła się inaczej?
