Minął już rok odkąd zespół został rozwiązany. W dniu pierwszej rocznicy postanowiłaś odwiedzić studio i dokończyc prace, ktorą zaczełaś malowac na cześć zmarłych przyjaciółek.
***
Uchyliłaś drzwi i szybko weszłaś do dużego pomieszczenia z wysokim sufitem. Podeszłaś do jednej ze ścian z wielkim lustrem. Ostrożnie zdjełaś je i położyłaś obok. Twoim oczom ukazał się rysunek sprzed roku, ktory na malowałaś. Była na nim cała wasza trójka i wasz sponsor. Szczerze mowiac tęsknisz za nim z tego rozmyślania o przeszłości wyciagneło huk zamykającego się okna. Gwałtownie odróciłaś się w jego stronę lecz nie zobaczyłaś nic szczególnego wiec zignorowałaś to. Otworzyłaś plecak, w ktorym miałaś farby. Wyjełaś je wraz z głośnikiem puszczając zapetlona piosenke Village People- YMCA.
***
Po dwóch godzinach pracy spojrzałaś dumnie na swóje malowidło i z zadowoleniem schowałaś farby do plecaka włączając inny utwór a był nim Vengaboys - Boom, Boom, Boom. I zaczełaś przechadzac się po studiu słuchajac i spiewając ta piosenkę (zawsze z dziewczynami ja śpiewałaś)
Gdy już skończyłaś przechadzkę po studiu zauważyłaś jakaś postać patrzącą na twój malunek. Stanełaś jak wryta. Nagle chłopak odezwał się pierwszy.
- Malujesz bardzo podobnie do mojej siostry - powiedział odwracając sie do ciebie. Dopiero teraz mogłaś mu sie dokładniej przyjrzeć. Był bardzo podobny do twojego braciszka Helena, ale to nie mógł byc on. Przecież zgina wraz z rodzicami w pożarze.
- Nawet jesteś do niej bardzo podobna, lecz nie możliwe jest to, że jesteś nią bo ona nie żyje - powiedział. Niestety nie mogłaś zobaczyc jego twarzy, poniewaz była zasłonieta maska, ale z jego tonu głosu mogłaś wynioskować, że był bardzo smutny.
Kierujac się do wyjścia spojrzałaś się jeszcze na chłopaka.
- Mogę Ciebie prosić o przysługę?
- Zależy jaką.
- Jak skończysz oglądać obaz zakryj go lustrem.- spojrzał sie na ciebie.
- Dlaczego? Przecież jest taki ładny.
- Dziękuje, ale czesto sa tu ludzie którzy, mogą go zniszczyć.
- Dobrze - powiedział chlopak a ty dwróciłaś się i skierowałaś w stronę wyjścia. Gdy wychodziłaś zachaczyłaś kieszenia wystający drut i z kieszeni wypadło ci zdjecie.
***
[Perspektywa Helena]
Gdy wychodził z budynku znalazł zdjęcie na, ktorym byłaś ty wraz z przyjaciólkami i sponsorem. Odwrócił je a na tyle było przyklejone drógie zdjecie, z dzieciństwa gdzie znajdowałaś sie wraz z bratem.
- To nie możliwe - powiedział sam do siebie wyjmując zdjecie ze swojej kieszeni.
- Są identyczne, ale jak to? Przecież ona umarła. - przytulił zdjecie do swojej piersi i deliatnie popłyneły mu łzy z oczu.
- Siostrzyczko, znajde Cię.
