Stałam bosymi stopami na gzymsie, a wiatr rozwiewał mi włosy. Gdzieś w oddali grała muzyka, tak piękna, jakiej nie słyszałam od na prawdę dawna. Otaczała mnie ciemność, rozświetlona jedynie światłami latarni. Zrobiłam kolejny krok, nie bałam się, że spadnę. Nawet śmierć nie przerażała mnie w tej chwili. Nagle naszła mnie ochota, żeby uciec stąd, choćby na chwilę, na tą jedną noc.
Wróciłam do szpitalnej sali. Moje współlokatorki nie wykazywały najmniejszych oznak życia. Szczupła blondynka obok drzwi leżała na boku, w pozycji, której nie zmieniła odkąd zapadł zmrok, natomiast blada brunetka spoczywała na wznak na swoim łóżku. Założyłam pierwsze lepsze rzeczy, które miałam przy sobie (grunt, że były ciemne), a na nogi naciągnęłam glany. Zasznurowałam je szybko, poczym podeszłam do okna. Przełożyłam nogi przez parapet i już po chwili ponownie stałam na gzymsie. Znajdowałam się na szóstym piętrze, ale to nie stanowiło dla mnie najmniejszego problemu. Już po chwili byłam na kolejnym parapecie, piętro niżej.
Gdy już znalazłam się na dole, czym prędzej podbiegłam do ogrodzenia z siatki. Przeszłam dołem, przez wyrwaną w nim dziurę. Pobiegłam przed siebie ulicami miasta. Nie mogłam w to uwierzyć. Nareszcie byłam wolna, na prawdę wolna. Chciało mi się płakać ze szczęścia.
Ulice były mokre od deszczu, który spadł za dnia. Udałam się do miejsca, które przecież tak dobrze znałam, do parku pałacowego. To właśnie tam odbywał się koncert. Było tam sporo ludzi, odwykłam od tłumów, więc stanęłam trochę z boku. Jednak mimo to bardzo dobrze widziałam scenę. Występował tam jakiś zespół grający rock i metal gotycki. Moja siostra uwielbiała taką muzykę. Na pewno by się cieszyła, gdyby była tu ze mną.
Wokalistka miała na prawdę piękny głos, czułam się jak zaczarowana. To wszystko przywracało we mnie niejasne wspomnienia i budziło jakąś dziwną tęsknotę.
Nagle z rozmyślań wyrwał mnie czyjś głos.
-Marcelina! - Odwróciłam się gwałtownie. To był Filip, chłopak mojej siostry, a raczej były chłopak, bo czy można być w związku z kimś, kto nie żyje?
-Co ty tu robisz? -Spytałam, bo to było pierwsze, co teraz przyszło mi do głowy.
-Co ja tu robię? Przyszedłem na koncert, nie widać? Raczej powinienem był cię pytać, co ty tu robisz.-Powiedział on.
-Może też przyszłam na koncert. - Mruknęłam nieco zirytowana.
-Wiem, że to nie wypada tak walić prosto z mostu, ale słyszałem, że chciałaś się zabić?
-Zabić...? -Wydusiłam tylko, a moje oczy zrobiły się wielkie jak spodki.
- A ciekawe dlaczego miesiąc temu wylądowałaś na ostrym dyżurze i już czeka na ciebie miejsce w psychiatryku.
-W psychiatryku? Zaraz... O czym ty gadasz... - Zamyśliłam się, ale wszystko mi się przypomniało. Moja ciotka, od zawsze chciała mnie wpędzić do grobu i prawie jej się udało. Otruła mnie, a moja matka uznała, że przeżywam depresję po śmierci siostry i że niczym książkowy przypadek przedawkowałam leki. To przez to leżałam w szpitalu. Ale psychiatryk? Tego było już za wiele.
-Bzdury! - Machnęłam ręką na Filipa. Chłopak tylko ze zrozumieniem pokiwał głową.
-Patrz, tam jest Mona! - Zawołał.
-Gdzie? Jak mam ją zobaczyć w takim tłumie. - Spytałam.
- Nie tam, na scenie! - Powiedział chłopak.
- Gra na basie. - Faktycznie, po dłuższym przyjrzeniu się, rozpoznałam w barczystej basistce siostrę Filipa.
CZYTASZ
The Night Of Wonders
AdventureNoc, czas tajemnic, mroku i najdziwniejszych zdarzeń. Gdy zapadnie zmrok jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko i tylko wtedy jesteśmy na prawdę wolni. Co może spowodować decyzja podjęta pod wpływem chwili i niespodziewana podróż (nie) na koniec ś...
