Pierwsza Komunia Święta Kate

27 7 1
                                        

Przyszedł ten dzień...dzień, w którym przystąpię do komunii! Tak się cieszę. Gdy nagle pani katechetka mówi, że zaraz wchodzimy do kościoła. Wchodzimy a ja powoli spoglądam na rząd po lewej stronie gdzie idą dziewczyny. Połowy z nich nie znam, bo chodzą do innych klas...potem spoglądam na rząd chłopców po prawej stronie...tak samo połowy z nich nie znam z tego samego powodu...lecz moją uwagę przyciągnął chłopiec o aksamitnie czarnych włosach, jasnej cerze i błękitnych oczach, w których odbijało się słońce z za szyby...na początku myślałam że go nigdy nie widziałam lecz potem skojarzyłam go z jednego konkursu w szkole...ale on na pewno do niej nie chodzi...kojarzyła bym go a już w szkole jestem 3 lata...nie znałam jego imienia...każdy z nas czytał jakieś podziękowania oczywiście oprócz mnie...nigdy nie byłam wybierana do...praktycznie niczego...ale szczerze mi to nie przeszkadzało. Nauczyciele często zamiast Kate mówili na mnie Caterin ale mi to nie przeszkadzało z czasem się przyzwyczaiłam...ale wróćmy do komunii. Ten chłopiec czytał i nie wiem czemu jego głos mnie bawił...mówił takim można by powiedzieć, że miał taki głosik...dziecięcy taki lekko zachrypnięty . Cała komunia zleciała dość szybko. Wróciłam do domu i zdjęcia, obiad, prezenty a potem koniec. Komunia była pod koniec Maja a więc za nie długo było zakończenie roku szkolnego...w sumie to fajnie ale trzeba było się pożegnać ze starą klasą, bo w czwartej już mieszają klasy A B i C eh...to mnie przerażało ... A jak bym trafiła do klasy z jakimiś durnymi dzieciakami i musiała bym się męczyć przez kolejne 5 lat? Nie tego bym nie przeżyła...ale wakacje minęły jak zawsze nad morzem i u rodziny. Nagle zaczął się nowy rok szkolny i po apelu weszliśmy do naszej nowej klasy a nasza nowa wychowawczyni przedstawiła się i dowiedzieliśmy się że uczy języka angielskiego i że ma nazywa się Lotte Fon-Junge dziwne imię i nazwiska...eh...ale potem zaczęli się przedstawiać wszyscy po koleji...osoba która się przedstawiała wstawała i mówiła imię i nazwisko. To było nudne... patrzyłam na wszystkich po kolei i nagle...wstał ten chłopak z komunii...i się przedstawił ,,Nazywam się Nicko Van" i usiadł ...to chyba było najkrótsze przedstawienie się na ziemi ale chocież był ostatni i można było w końcu wracać do domów...na początku zapomniałam o nim lecz gdy położyłam się do łóżka zastanawiałam się jakim cudem trafiłam z nim do klasy ? Przecież to była szansa jeden na sto...ale jednak, w końcu o 1:O3 zasnęłam...i czekałam na drugi dzień, w którym poznam nową klasę osobiście.

Życie na sznurku Stories to obsess over. Discover now