1. Nowa znajomość

88 4 4
                                        

- Lucas, no wstawaj już! - Jak zwykle obudził mnie krzyk mojej mamy.
Jest ona dosyć rozsądną i zasadniczą kobietą, jednak gdy poznaje kogoś nowego, to zawsze się podlizuje. Zawsze mi towarzyszyła i jest kochana, jednak czasem może nadopiekuńcza.

Niechętnie wstałem z łóżka i zbiegłem na dół po schodach. Tam, przy blacie w kuchni czekała na mnie mama. Zaspanym wzrokiem spojrzałem na nią niepewnie. Następnie usiadłem przy stole opierając głowę o rękę.

Przez około pół minuty panowała cisza. W końcu mama uśmiechnęła się i powiedziała z ekscytacją:
- Muszę ci o czymś powiedzieć - rzekła nie zdejmując ani na sekundę uśmiechu ze swojej twarzy.

Jak zawsze pomyślałem, że to nie będzie nic ważnego, gdyż to zdanie mówiła mi już 3 raz w miesiącu. Zazwyczaj chodziło o spełnienie jakiegoś obowiązku domowego. Już byłem gotowy, aby całkowicie to zignorować, jednak ona powiedziała głośniejszym tonem:
- Za niedługo w naszym domu zamieszka ktoś nowy - powiedziała z dumą w głosie.
- Ktoś nowy? - Spytałem, aby przekonać się, czy na pewno dobrze usłyszałem. W pierwszej chwili w mojej głowie pojawiło się tysiąc myśli, a jednocześnie czułem pustkę.

Pierwsze, o czym pomyślałem, to zwierzę. Szybko wybiłem sobie ten pomysł z głowy, gdyż mój ojciec nie przepada za zwierzętami i na pewno by się nie zgodził. Czekałem w ciszy na odpowiedź.
- Pamiętasz państwo Williams, u których byliśmy dwa miesiące temu?
Przez chwilę nie wiedziałem o co jej chodzi, ale szybko skojarzyłem fakty.
- Chyba kojarzę. Co z nimi?
- Z różnych powodów, które zdecydowanie nie powinny cię interesować, państwo Williams się rozwiedli.

W sumie, to faktycznie mnie to nie obchodziło. Widziałem ich może dwa razy na oczy i kompletnie nic o nich nie wiem, poza tym, że w liceum chodzili do tej samej klasy, co moi rodzice.
- No i co w związku z tym? - Zapytałem.
- Pewnie tego nie wiedziałeś, natomiast mają oni córkę, która jest w twoim wieku... - zaczęła mama.
Po tych słowach co raz bardziej zacząłem się niepokoić.
- No i? - Zapytałem z niepewnością.
- No i za niedługo zamieszka ona pod naszym dachem - powiedziała ciesząc się.

W tym momencie byłem zaskoczony. Nie potrafiłem wydusić z siebie żadnego słowa. Bo co to ma znaczyć? Nieznajoma osoba ma zamieszkać w naszym domu? I jeszcze dowiedziałem się o tym teraz? W tym momencie? Dlaczego nie uzgodnili tego ze mną? Byłem wściekły. Przez minutę panowała cisza, a mama z niecierpliwością czekała na moją odpowiedź.
- Co o tym sądzisz? - Odrzekła w pewnym momencie.
- Co o tym sądzę? - prychnąłem głośno - dlaczego ma mieszkać akurat u nas? Nie będę mieszkał z nieznajomą mi osobą - dodałem, po czym spojrzałem na nią kpiąco.
- Spokojnie, zostanie z nami tylko na jakiś czas, dopóki jej rodzice nie załatwią wszystkiego w sądzie. Nie potrwa to długo.
- No ale co z pokojem? Gdzie będzie spać?

Wtedy wzrok mojej mamy przeniósł się na drzwi znajdujące się na końcu korytarza. Za nimi od kilkunastu lat, a dokładniej to od momentu od kiedy tu mieszkamy znajduje się strych. Nie jest duży, ale wiedziałem, że zmieszczą się tam najpotrzebniejsze rzeczy, jeśli się posprząta. Spojrzałem na moją mamę z nienawiścią.
- Nie mam zamiaru mieszkać z kimś, kogo nawet nie znam - wykrzyknąłem.
- Uspokój się, przecież po jakimś czasie nie będzie już z nami mieszkać. Jej rodzice jakoś to załatwią. Po prostu przez ten czas nie będzie miała gdzie zamieszkać, dlatego zostanie u nas. Co będzie potem, to już nie nasza sprawa.

Ta wiadomość mnie już pocieszyła. Świadomość, że nie będę musiał widzieć do końca życia kogoś, kto może zniszczyć naszą "sielankę" mnie satysfakcjonowała. Co prawda może przesadzałem, ale nigdy, nawet jako dziecko nie byłem otwarty na nowe znajomości.

Bez ani jednego słowa wbiegłem na górę po schodach i zamknąłem się w pokoju. Otworzyłem szafę, wziąłem pierwsze lepsze spodnie i koszulkę.
W tamtej chwili nie obchodziło mnie to, jak wyglądam. W sumie, to nigdy mnie to nie obchodziło. Ważne, żeby było.

When I saw you PLWhere stories live. Discover now