Rozdział 1

18 2 0
                                        


Jest poniedziałek, muszę iść do szkoły.
Wstałam o 7.00 rano razem z budzikiem. Jak zawsze wstałam leniwie. Podeszłam do szafy wybrać sobie rzeczy. Ubrałam się w granatowe leginsy, białą bluzkę z różową panterą i na to  narzuciłam czarny sweter. Nie chciało mi się czesać więc rozczesałam tylko włosy i zostawiłam rozpuszczone. Gdy się już ubrałam spojrzałam na godzinę w telefonie. Była już 7:30. Szybko ubrałam buty, wzięłam plecak, telefon i klucze . Wychodząc z mieszkania zakluczuczyłam drzwi. Wyszłam z klatki i zaczęłam kierować się w stronę szkoły. Po drodze zobaczyłam leżącego mężczyzne. (wyglądał na azjate) Podbiegłam do niego i zaczęłam się pytać.

Ja:Halo pomóc Panu? Wezwać karetkę?

M:Nie już lepiej.

Ja:Pomogę Panu wstać. (Jak powiedziałam tak zrobiłam)

M:Dziękuję.

Ja:Ale napewno wszystko już dobrze?
(Spytałam by się upewnić)

M:Tak jeszcze raz dziękuję.

Gdy się upewniłam odwróciłam się i poszłam w stronę szkoły. Po chwili poczułam ucisk na nadgarstku. Okazało się że to ten sam azjata któremu przed chwilą pomogłam. Zdziwiłam się i powiedziałam.

Ja: Coś się stało?

M:Nie.

Ja: Może Pan puścić moją rękę?!

M:Nie

Nagle przyłożył mi jakąś ścierke do twarzy. Wyrywałam się ale on był dla mnie za silny. Gdy tak się wyrywałam
bo głupia myślałam że uda mi się ucieknąć zobaczyłam podjeżdżające auto a potem odpłynęłam.
Nie wiem ile spałam ale byłam na jakimś łóżku. Wstałam i się rozejrzałam. Obok łóżka była szafka, na przeciwko półka na której stał nie wielki telewizor, obok mnie było kolejne łóżko. Porozglądałam się i stwierdziłam że to pokój hotelowy. (BRAWO JA). Myślałam co się się stało, dlaczego jestem tutaj? Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwierania się drzwi. W drzwiach stał jakiś facet i powiedział :

F: Obudziłaś się? To fanie.

Powiedział z bananem na twarzy.
(bez skojarzeń)

Ja: Gdzie ja jestem?

Spytałam i czekałam na odpowiedź.

F: W hotelu a teraz jedziemy na lotnisko.

Ja: Nigdzie nie jadę!

F:Wiedziałem że tak będzie.

Wyciągnął szmatke i się do mnie zbliżał. Chciałam uciec ale nie miałam gdzie. (byłam przy ścianie). Poczułam coś na twarzy to była szmatka. (śmierdziała) Wyrywałam się ale facet przytrzymał mi ręce. Ostatnie co słyszałam to było

F:Dobranoc
______________________________________
To moje pierwsze opowiadanie więc z góry przepraszam jeżeli znajdą się jakieś błędy albo coś. 😇

,, Porwana "Where stories live. Discover now