Notka!
-Jak zwykle, nie mogę na ciebie liczyć.-rozłączam się, nie dając dziewczynie dojść do słowa.
Rzucam telefon na łóżko, a później sama na nie opadam. Jestem cholernie zmęczona tym wszystkim. Z czasem zaczynam się przyzwyczajać do tego, że jestem sama.
Wstaję i idę do przedpokoju założyć buty, żeby wyjść na spacer. Lubię chodzić wieczorami po ulicach zatłoczonej Warszawy, przyglądając się ludziom. Wielu z nich zapamiętałam przez ich codzienne rutyny. Na przykład zazwyczaj około dwudziestej brodaty mężczyzna wychodzi zapalić przed dom. Albo kobieta po trzydziestce siedzi zawsze w pobliskim klubie ,,All Black''.
Wchodzę do spożywczaka na rogu budynku, aby kupić kilka rzeczy. Sięgam po jedno z musujących win na dole półki i paczkę chipsów po drugiej stronie. Idę z tym do kasy, prosząc o złote Marlboro. Dziękuję kasjerce i opuszczam sklep
Siadam na ławce w parku otwierając moje chrupki.
-Cześć, poczęstujesz kolegę?-niespodziewanie obok mnie zjawia się chłopak, którego ani trochę nie kojarzę. Mam zamiar odejść, jednak podświadomość mnie zatrzymuje.
Błyszczące, brązowe oczy, żywe, czerwone końcówki ciemnych włosów i tego samego koloru bluza. Przystojny, ale nie mam ochoty wdawać się w jednodniowe relacje.
-Znamy się?-uśmiecham się sztywno, a on kręci przecząco głową.-Skąd mam mieć pewność, że niczego mi tam nie dolejesz albo dosypiesz?
-A wyglądam ci na takiego?-mężczyzna śmieje się dosyć głośno.-Krzysztof jestem, chociaż zdecydowanie wolałbym, jakbyś mówiła na mnie Krzysiu, Krzychu lub Krzysiek. Cokolwiek, tylko nie moje pełne imię.
Chyba zmienię zdanie. Ups.
-Dobrze, Krzysztofie.-unoszę kąciki ust ku górze. Na moje słowa rzuca mi karcące spojrzenie, lecz później sam się uśmiecha, ukazując przy tym białe zęby i dołeczki w policzkach.-Ja jestem Marcelina.
Podkładam chłopakowi paczkę z jedzeniem pod nos i potrząsam nią, kiedy on nie rozumie, że ma się poczęstować.
-Marcysia, ładnie.-mówi, wkładając chipsa do ust.
Zakładam kosmyk włosów za ucho i wstaję z ławki, machając ręką.
-Wpadniesz do mnie?-spoglądam na niego wręcz błagalnie. Dawno z nikim się nie spotykałam.-Wiem, że to dziwne, ale jestem tak trochę sama.
Brawo, właśnie zaprosiłaś obcego faceta do domu.
-Jasne, nie mam nic szczególnego do roboty.-Krzysiu chowa telefon do kieszeni i również wstaje.
xxx
W telewizji leci ,,Blow''. Nie przepadam za tym filmem. Z resztą mój gość chyba też, bo aktualnie śpi na kanapie. Nie powinnam go budzić, więc idę po koc i przykrywam go aż po samą szyję. Kiedy chciałam już odejść usłyszałam ciche ,,dziękuję'', przez co uśmiech na mojej twarzy znowu zawitał.
Biorę spod pościeli piżamę i ruszam do łazienki, w której zamykam się na klucz. Wlewam gorącą wodę do wanny i dodaję dużo płynu do kąpieli. Wchodzę do niej i włączam składankę od Taco Hemingway'a. Lubię jego piosenki. Są takie uspokajające i pasują idealnie na tę porę.
Spuszczam wodę i wycieram całe ciało ręcznikiem. Zakładam ciuchy, które przyniosłam, po czym wracam do salonu. Mężczyzny nie ma na kanapie, co lekko mnie niepokoi. Momentalnie zamieram, czując duże, ciepłe dłonie na swojej twarzy.
-Nie strasz!-krzyczę, a Krzysiek się śmieje.
-Zrobiłem ci herbatę.-podaje mi kubek z ciepłym napojem.-Słuchałaś Fifiego?
-Tak, a co?-biorę duży łyk mojego ulubionego picia i czekam na odpowiedź.
-Nic, tak pytam.-ściąga koc z kanapy i owija mnie nim.-Pięknie.
Nie zdejmując koca z ramion idę do pokoju i kładę się na łóżko z zamiarem pójścia spać. Czerwonowłosy zjawia się w progu drzwi i patrzy na mnie wyczekująco.
-No i jak mam teraz spać, jak mi koc zabrałaś?-unosi wysoko brwi, ledwo powstrzymując śmiech.
Poklepuję miejsce obok siebie i udostępniam kawałek swojej kołdry. Może nie mam jakiegoś dużego łóżka, ale wiem, że się zmieścimy.
Co ja robię? Znam go kilka godzin.
xxx
Budzi mnie donośne walenie w drzwi. Odwracam się na drugi bok, upewniając się czy brązowooki leży obok. Podnoszę się leniwie i idę otworzyć. Nie pytam kto stoi po drugiej stronie, tylko rozchylam szeroko drzwi. Widząc osobę, stojącą w progu, decyduję się jednak je zamknąć. Nie znam mężczyzny, ale jego wygląd mówi sam za siebie. Z pewnością ma przeszłość kryminalną.
Zielone, roztrzepane włosy, pełno tatuaży na całym ciele i strój, który wcale nie jest lepszy od reszty.
Pukanie nie ustępuje, a ja nie jestem w stanie dłużej tego znieść, więc ponownie otwieram.
-Kim jesteś?-marszczę brwi, lustrując wzrokiem człowieka stojącego naprzeciwko.
-Kuba. Jest u ciebie Krzysiek?-rozgląda się po mieszkaniu. Kieruję wzrok w stronę sypialni. Zielonowłosy patrzy na mnie chwilę pytająco i idzie do pokoju.-Dobra, nie mieszam się.
Skąd on wie gdzie ja mieszkam? Nie brakuje mi tutaj tłumu ludzi, których nawet nie kojarzę z widzenia.
Cześć, nie wiem czy to wam się podoba, więc napiszcie w komentarzu. Nie wiem czy mam pisać dla siebie, czy dla was, ale mysle, ze jest ok XDDF siema
YOU ARE READING
Bumerang | Quebonafide & KrzyKrzysztof |
FanfictionWyszedłem z życiowego bagna i teraz wiem, że dobro do mnie zawsze powróci. Wystarczy posiadać ambicję i kilku zwariowanych ludzi przy boku, żeby tylko egzystować dalej. ,,Ambicja to jedyne cenne, hasło naścienne.'' zdjęcie z okładki-Damian Dideńko
