Rozdział I

78 4 1
                                        

Znowu ten peron, znowu ta stacja i znowu ten pociąg. To dzieje się już piąty raz, a ja za każdym razem cieszę się jak małe dziecko gdy znów mogę wrócić do Hogwartu, do domu. Wraz ze starszym rodzeństwem- Frank'iem i Grace- ruszyłam w stronę peronu 9¾, po czym wbiegłam w ścianę z zamkniętymi oczami tak jak zrobiłam to za pierwszym razem, tylko wtedy towarzyszył mi tata. Gdy już znalazłam się na peronie otworzyłam oczy.

AL- To widzimy się w Hogwarcie?- spytałam rodzeństwa nerwowo przeskakując z nogi na nogę

FL- Teraz idziesz do Potterów?- spytał mój starszy brat, a Grace nas olała jak zwykle i poszła do swoich znajomych

AL- Tak, idę po Al'a i przywitać się z Rosie i Luną- odpowiedziałam po chwili zastanowienia

FL- To wybiorę się z tobą, przy okazji zgarnę James'a- powiedział i ruszył na  przodzie.

Gdy usłyszałam to imię momentalnie zrobiło mi się nie dobrze, nie wiem co mu odbiło ale w zeszłym roku zaczął się do mnie przystawiać. Nie lubiłam tego, bo on zamiast normalnie się mnie zapytać czy się z nim umówię, to drze się na cały korytarz jakby go ze skóry obdzierali. Gdy szlam tak w zamyśleniu kwestionując poziom IQ brata mojego przyjaciela spotkałam się z przeszkodą w postaci rodziców mojego przyjaciela, wleciałam w nich co musiało wyglądać niezgrabnie ponieważ męska część grona zaczeła się wyśmiewać.

AL- Dzień dobry państwu Potter, przepraszam za ten nagły atak, nie planowałam tego- powiedziałam przepraszająco się uśmiechając

GP- Nic nie szkodzi słońce, tak bardzo przypominasz mi Neville'a, on też był niezdarny- powiedziała pani Potter z miną jakby przypominała sobie te wszystkie lata które spędziła w Hogwarcie.

Tak się cieszyłam że mogłam już się zobaczyć z Al'em , co prawda widziałam się z nim na jego urodzinach, ale to nie to samo co przebywanie ze sobą codziennie.

JP- Czy ja jestem w niebie?- spytał nagle James, patrząc w moją stronę, wszyscy nie wiedzieliśmy co ma na myśli- bo chyba spotkałem anioła- dokończył nadal na mnie patrząc jak na ósmy cud świata.
Lily parskneła śmiechem na nieudolną próbę podrywu swojego brata, Ginny była zdziwiona zachowaniem swojego syna, a Harry pokręcił z niedowierzaniem głową. Albus miał wytrzeszcz na twarzy bo doskonale sobie zdawał sprawę z tego jakie mam zdanie na temat jego brata.
Nastoletnia już Lily uwielbiała wręcz Alice, była jej jakby taką starszą siostrą która młoda nigdy nie miała, pomagała jej kiedy Luna zmagała się z jakimiś problemami których nie potrafiła rozwiązać. Lubiła z nią rozmawiać, oczywiście uwielbiała swoje kuzynostwo ale chciała mieć kogoś z innego otoczenia.
AL- Cześć James- odpowiedziała mu niespodziewanie. Chociaż go nie lubiła wysłała mu lekki uśmiech.
James był w takim szoku że nie mógł z siebie wydusić ani słowa. Alice podeszła do czternastolatki

AL- Witaj Lily Luna, kolejny rok się zbliża, przygotowana?- spytała z taką czułością w głosie że nie jednemu roztopiłoby się serce i zmiękły kolana. Posłała też jej uśmiech który był zarezerwowany tylko dla Lily. Alice kochała tę rodzinę, a ta rodzina wręcz uwielbiała ją, nawet sami nie do końca wiedzieli dlaczego, po prostu Alice nie dało się nie lubić.

LP- Tęskniłam Alice- powiedziała Potterówna przytulając się do czarnowłosej.

Frank przyglądał się swojej siostrze, widział że ona obdarza miłością Lily taka jaką chciałaby być obdarzona przez Grace. Alice zawsze mu powtarzała że chciałaby mieć siostrę która jej pomoże gdy tego będzie potrzebować, której będzie mogła zaufać jak nikomu innemu. Ale niestety nie znalazła tego u Grace, więc była dla innych taka jaka chciała być traktowana.
W końcu wszyscy musieli wsiąść do pociągu, Alice jak zwykle usiadła w przedziale ze Scorpiusem i Albusem jej ślizgońskimi przyjaciółmi. Oczywiście w podróży każdy mówił jak spędził swoje wakacje, było dużo śmiechu i jeszcze więcej słodyczy. Oczywiście musiał nastać zaś gdzie przyjaciele znowu zostali rozdzieleni poprzez domy do których należeli. Scorp i Al poszli do stołu ślizgonów a Alice do stołu gryfonów gdzie zajęła swoje stałe miejsce obok Rose, nie zwróciła uwagi jednak że na przeciwko niej siedzi ciągle gapiący się na nią James Syriusz Potter. Jak zwykle uczta powitalna zaczeła się od przydzielenia pierwszaków, później niesamowite jedzenie a na koniec przejście do pokoju wspólnego Gryffindoru. Alice niemal od razu udała się do swojego dormitorium które dzieliła z Rose i Molly. Molly była kuzynką Rose od strony Percy' iego. Czarnowłosa zmęczona do granic możliwości, wykąpana i ubrana w swoją różową piżamę w białe króliczki położyła się do łóżka zasłoniła zasłony i życząc wszystkim dobrej nocy położyła się spać.

 Czarnowłosa zmęczona do granic możliwości, wykąpana i ubrana w swoją różową piżamę w białe króliczki położyła się do łóżka zasłoniła zasłony i życząc wszystkim dobrej nocy położyła się spać

¡Ay! Esta imagen no sigue nuestras pautas de contenido. Para continuar la publicación, intente quitarla o subir otra.

Alice Longbottom

James Syriusz Potter

¡Ay! Esta imagen no sigue nuestras pautas de contenido. Para continuar la publicación, intente quitarla o subir otra.

James Syriusz Potter

Always with you Donde viven las historias. Descúbrelo ahora