-o Boże znowu?
Wyłączyłam to grające gowno i rozejrzałam się. Tak, mój nowy pokój znowu. Tym razem był cały biały, nie zdążyłam się jeszcze rozpakować dlatego wszędzie walały się kartony. Moje 16-letnie życie jak narazie jest do bani. Przeprowadzałam się już 5 razy, za każdym razem na drugi koniec państwa lub kontynentu. Tym razem padło na Florydę.
-Victoria, wstałaś już ?!
Tak, moja mama. Ogólnie jest spoko da się z nią dogadać ale ostatnio ma załamanie nerwowe przez swojego kolejnego kochanka. Chociaż bardzo ją kocham to uważam ją za głupią, ile można mieć mężczyzn ?
-taaa
Okej, muszę wstać. Wychodzę z najwygodniejszego miejsca na świecie czyli mojego łóżka z niemałym trudem, bo za cholerę nie mam ochoty na szkole. Zbieram z szafy jakieś ciuchy i wchodzę do łazienki. Szybko się myje, czesze i maluje. Nie zaliczam się do tych wszystkich tapeciar i śmieszy mnie to jak widzę ile tynku na siebie nałożyły. Ciuchy wybrałam na szybko bo upsss mam wyjebane na zdanie innych.
Schodzę na dół a mama już wychodzi.
- kochanie ja idę, będę wieczorem. Bądź grzeczna.
- Tsaaa
Wzięłam do ręki banana i usadowiłam się na kanapie. Mogę się spóźnić ale zawsze tak robię i to się nie zmieni. Właśnie w takich chwilach zastanawiam się nad jakąś dietą może sportem ? Ale ja i sport ? HAHHA nigdy.
Okejj chyba muszę się zbierać. Wstaje idę umyć zęby i ze do mojej NOWEJ szkoły mam blisko, nie muszę spieszyć się na autobus. Ubieram swoje czarne vansy biorę torbę i wychodzę zamykając drzwi na klucz. Ponoć moja okolica jest bardzo bezpieczna i spokojna, zmieniło się to odkąd ja tu zamieszkałam. Jestem złem wcielonym.
Z tymi myślami przekroczyłam bramę szkoły, rozglądam się po szkolnym parkingu i widzę grupkę dziewczyn wyglądających, jako chyba nieliczne, normalnie. Nie mam planu szkoły ani zajęć bo oczywiście ja wspaniała Victoria Sline nigdy niczego nie ma i wszystkiego zapomina. Jeżeli można się tym pocieszyć to przynajmniej się nie spóźniam, no w większości przypadków.
- Cześć! Jestem Viktoria, ta nowa -przedstawiam się dziewczyną - wiecie może gdzie ma teraz lekcje 1a?
Uśmiechnęłam się najładniej jak potrafiłam, dziewczyny popatrzymy na siebie a potem zaczęły wszystkie naraz odpowiadać. Chyba jestem jakąś sensacją.
- Jestem Marry - blondynka przecisnęła się przez dziewczyny i podała mi dłoń, uścisnęłam ją - też jestem w 1a, chyba chodzimy razem do klasy
Uśmiechnęłam się, i już ją lubię. Sympatyczna ale i z charakterem.
- Oo to już kogoś znam - zaśmiałam się - więc co teraz mamy ?
- mamy zastępstwo i będziemy siedzieć na matematyce z 2 klasą
Zrobiła niezadowoloną minę a ja się zaśmiałam.
- to źle ?
- chodzi tam Nathan Broke, największy dupek w szkole. Uważa się za króla miasta i wszystkie
dziewczyny za nim latają. Moj kolega się z nim przyjazni.
POV. Nathan
- widzisz ją - zapytał Rob
On znowu swoje, początek roku, nowe laski a on tylko o jednym. Nie mówię ze ja nie ale ile można. Zakochuje się w chyba każdej lasce a potem jak ją przeleci to mu przechodzi. Ja robię podobnie tylko wszyscy wiedzą ze się nie zakochuje.
- kogo ?
Przeniosłem wzrok na grupkę dziewczyn w którym kierunku pokazywał mi przyjaciel.
Było tu dużo nowych lasek, ale ona była inna, wiem ze to oklepane ale taka prawda. Miała kucyka, jej długie brązowe prawie czarne włosy opadały za pas. Stała odwrócona tyłem ale i tak zauważyłem jej seksowną figurę. Ubrana normalnie nie żadne mini czy inne gówna, czarne jeansy, biała koszulka i identyczne do moich buty: czarne vansy.
Widziałem jak przyciągała wzrok innych, była tysiąc razy ładniejsza , nawet stojąc tyłem, od innym wymalowanych dziwek.
- jest idealna - kontynuował - jest w 1 i jest nowa. Właśnie Marry z nią gada.
Uśmiechnąłem się na to co powiedział, jednak nie zdążyłem nic powiedzieć bo nieznajoma odwróciła się, a mi zaparło dech w piersiach. Piękne kształty, długa szyja, uroda jakby obca a jednocześnie taka niezwykła i piękna. Brązowe oczy, jak to nazwać, jasne ? Ciemne ? Były czekoladowe, w słońcu karmelowe. Ciemne włosy, oraz grube brwi idealnie podkreślały jej jasną karnację. Na rękach miała mnóstwo bransoletek różnych kolorów.
POV. Victoria
- uuu obserwuje cię - powiedziała inna dziewczyna wtrącając się do naszej rozmowy. Miała włosy pofarbowane na czerwony i była blada jak ściana, jej oczy chyba były niebiesko zielone.
- ze kto ? - zapytałam
Marry dała lekki sygnał głową w jakąś stronę wiec tam też spojrzałam.
Stał oparty o samochód i patrzył wprost w moje oczy. Przeszły mnie ciarki, nie zaprzeczam, jest cholernie przystojny. Jego oczy zatrzymywały bicie serca, mogła się wydawać ze są we wszystkich kolorach a jednocześnie w żadnym. Wysoki szatyn. Ubrany cały na czarno, jasna karnacja. Ejj to Floryda tu powinni być opaleni ludzie!
- i co z nim - zapytałam śmiejąc się, mówiąc do koleżanki a jednocześnie nie odrywając wzroku od jego oczu, on robił podobnie. Zadziorny.
- cholernie jest gorący nie widzisz? -wypiszczala trzecia, brunetka niziutka.
- może i tak ale ja się nie zakochuje - powiedziałam i spojrzałam z wyzwaniem w jego oczy. Będzie ciekawie...
YOU ARE READING
Bad Boys and New Girls
RomanceOboje niedostępni, niby nic nie czują, jednak przeznaczenie ciągnie ich do siebie...
