Część 1

12 4 2
                                        

Amira jak co dzień obudziła się wraz z budzikiem telefonu. Wzięła pierwsze lepsze ciuchy z szafy i udała się do łazienki. Stanęła przed lustrem. Dziewczyna ukarana przez życie, przez los. Długie śnieżno białe włosy swobodnie opadały na ramiona, aż do pasa. Sińce pod oczami z dnia na dzień były bardziej widoczne. Z dnia na dzień coraz więcej pudru musiała używać. Jej delikatne rysy twarzy zostały zniszczone przez ciągły smutek, ciągły płacz.

...

Weszła do szkoły z przyklejonym uśmiechem na twarzy. Wesoła podeszła pod klasę Jacoba. Chłopaka o czekoladowych włosach, idealnie ułożone w artystyczny nieład. Wyrzeźbioną sylwetkę przykrywała czarna bluza. Rzuciła mu się na szyję i ucałowała go w usta. Uśmiechnął się sztucznie i oddał pocałunek.

- Dziś o 21 aktualne? - dopytała się żeby nie przegapić okazji urwania się z domu.

- Oczywiście kotku. - Przygryzł jej wargi i złapał za pośladki.

Pozwoliła sobie na to. Koledzy Jacoba coś z tyłu zaczęli szeptać. Nie zwróciła na to uwagi, odwróciła się i poszła pod swoją klasę. Nic nowego. Codzienna rutyna. Pseudo koleżanki jak zawsze ucieszone na widok kujonki, którą tak czy inaczej potrzebowały tylko do testów. Po całej szkole rozbiegł się dźwięk dzwonka. Nauczyciele zaczęli schodzić się do sal.

...

Po skończonych zajęciach udała się ze swoją ,,paczką przyjaciół" do autobusu. Wesołe pogawędki, pełne entuzjazmu śmiechy. Dziewczyna nie dawała po sobie oznak, że wszystko jest nie tak. Wydawała się duszą towarzystwa. Piepszoną kujonką z luksusowym domem. Z otwartymi drzwiami na przyszłość. Autokar zatrzymał się na przystanku. Pożegnała się z koleżankami w pojeździe. Typowy całus w policzek. Wyszła z pojazdu trzymając Jacoba za rękę. Zatrzymali się przed płotem bogatego domu. Chłopak przysunął swe usta do dziewczyny. Pocałował ją z udawaną miłością i odszedł. Bez żadnego słowa. Odwrócił się i poszedł w swoją stronę. Amira nie wiedząc co myśleć przekroczyła furtkę swego horroru. Usłyszała krzyki ojca. Pijanego ojca. Weszła do domu, do salonu. Koło ucha usłyszała świst talerza który miał trafić w nią. Nic nie powiedziała. Jej oczy napełniły się słonymi łzami, kropelkami, które tak cholernie pokazywały jej ból. To co czuła. Stary zaczął na nią krzyczeć.

- Kurwa gdzie to piwo!? - Spojrzał na nią spode łba. - Zapierdalaj do sklepu! Przydaj się do czegoś!

Dziewczyna szybko wbiegła po schodach, potykając się o swoje nogi. Zamknęła się w pokoju, osunęła się po ścianie. Schowała bladą twarz w dłonie. Zaczęła cicho szlochać. Tak nienawidziła życia! Czemu ona? Wszystkie wspomnienia wróciły do niej. Tyle razy złamane serce, tyle razy rozwiana nadzieja na lepsze życie. Przypomniała jej się ta noc. U rodziców byli znajomi. Niby nic nowego, ale jednak. Ten jeden facet. Pijany. Przyszedł do góry do jej pokoju. Śpiąca dziewczyna nie spodziewała się tego. Tego, że tej nocy zostanie zgwałcona. Amira zaczęła trząść się pod ścianą. Złość, smutek, uczucie bycia niepotrzebnym na tym świecie. Z jej gardła wydobywało się ciche łkanie. Przeniosła się na łóżko. Położyła się bez sił. Płacząca nastolatka próbowała na marne uspokoić targające nią emocje. Sięgnęła do szafki nocnej po leki na uspokojenie. Wzięła kapsułkę i połknęła ją. Padła na łóżko. Zamknęła oczy. Po chwili która trwała jak wieczność zasnęła.

...

Obudziła się o 20:03. Makijaż miała rozmazany po całej twarzy. Z małej toaletki wyciągnęła nawilżane chusteczki. Starła pozostałości z policzków jak i oczów. Usiadła na szerokim parapecie wyłożonym poduszkami. Jej okno było skierowane na ,,biedniejsze" dzielnice. Na chodniku stał chłopak. Patrzył się na nią. Nie speszyła się tym, nie ruszyła się z miejsca. Nieznajomy ledwo zauważalnym ruchem ręki pokazał jej, że ma przyjść. Ruszyła się z miejsca. Wyszła z pokoju. Nie zwróciła uwagi na pytanie matki dotyczące tego gdzie idzie. Wiedziała, że ta troska była udawana. Trzasnęła drzwiami, udała się w stronę chłopaka którego widziała. Ta ulica wcale nie była ulicą slumsów. Tam mieszkali tam normalni ludzie. Którzy zarabiali normalnie, a nie kokosy. W oddali wdziała już chłopaka. Był oparty o lampę. Podeszła spokojnym krokiem do niego. Zmierzył ją wzrokiem.

- A oto jesteś. Największa kujonka w całej szkole. - Wysłał jej lekko sadystyczny uśmiech.

- My... my się chyba nie znamy... - powiedziała ledwo dosłyszalnie.

Amira nie wiedziała co ma myśleć. Chciała się odwrócić, pobiec do domu, którego przecież nie miała. Chłopak przejechał jej kciukiem po policzku.

- Ładniutka jesteś. - Znów się uśmiechnął, teraz bardziej obleśnie.

Nie odsunęła się. Patrzała na niego prawie szarymi oczami. Chwycił ją za rękę tak mocno, że nie mogła mu się wyrwać. Pociągnął ją w stronę jakiegoś zaułka.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 21, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

OnaWhere stories live. Discover now