Początek Końca

43 4 0
                                        

Stało się to około godziny 4:38 wracałem akurat z pracy, pracuje jako ochroniaż, moje zlecenie polegało na obstawianiu jakiś urodzin bogatej dziewczyny, wszystko szło gładko do czasu gdy jeden z gości rzucił się na ojca jubilatki, ugryzł go... chyba był nieźle naćpany bo szamotał się jak oszalałe zwierze. Wyrzuciłem go za bramę, ugryzienie nie było groźne mimo wszystko po ręce gospodarza ciekła krew, zadzwoniłem po pogotowie, pracę szybciej skończyłem a z szczodrości ojca jubilatki zarobiłem nieco więcej. Wracając do domu natknąłem się na ogromny korek, boże... 4:38 a korek jakby było popołudnie, coś jest nie tak. Nagle w oddali zobaczyłem wybuch, jakieś 4 auta dalej jedno z nich eksplodowało. Stwierdziłem że pierdole, jak pójdzie reakcja łańcuchowa to już po mnie. Rozpiąłem pasy i wyszedłem z auta, nagle coś we mnie uderzyło... to znowu ten naćpany gnojek, nie było trudno go powalić, ale skubany bardzo szybko się podniósł, agencja fundowała mi szkolenia z Krav Magi, więc paroma szybkimi ciosami złamałem nogę napastnika, szamotał się jakby oszalał, złapałem go za kołnierz i przycisnąłem do ziemi, zauważyłem że zbliżają się do mnie funkcjonariusze Policji, krzyknąłem.

-Hej panowie tutaj!- Sylwetki ewidentnie szły w moją stronę ucieszyłem się, po chwili ten optymizm zgasł, jeden z nich nie miał połowy torsu a trzewia zwisały mu z brzucha, "kurwa co to ma być!?" Zerwałem się i zacząłem biec przez ulicę w kierunku mojego domu, podczas biegu widziałem ludzi walczących o przetrwanie i zjadających się nawzajem, do domu dotarłem w jakieś 15 minut sprintem. Jak wszedłem zatrzasnąłem drzwi i zabarykadowałem, włączyłem telewizor... nic, włączyłem laptopa i odpaliłem internet... również nic a za wszystko zapłaciłem, coś tu ewidentnie nie gra, na zewnątrz rozgorzały strzały z AK, widziałem że w okolicy rozstawiła się nasza armia ale sądziłem że to tylko manewry. Czyżby wiedzieli o wszystkim? Mniejsza to rozmyślania na kiedy indziej, muszę spakować to co najpotrzebniejsze i o mniej więcej o godzinie 9 spróbować wydostać się z tego burdelu. 

DecimationWhere stories live. Discover now