Kolejny dzień w ciemnym pokoju, odcięta od świata, od ludzi. Moje ręce przykut do ściany grubymi łańcuchami, bolą niemiłosiernie. Moje nadgarstki pokrywają rany i wszelkie oparzenia. Bez jedzienia, wody, światła siedzę tu już kilka dni. Dali mi spokój, jestem sama. Na moim ciele rany po wielekrotnych turturach i badaniach chorych lekarzy, zostały tylko blizny. Jako niezmiennokształtny wilkołak po ranach zostają blizny owszem szybciej się boją ale nie tak samo jak u innych wilkołaków po ich ramach nie widać śladu a umie odwrotnie. Nienawidzę się za to, czemu jestem inna, czemu to ja jestem odrzutkiem i czemu to ja shańbiłam nasze nazwisko swoją pozycją i swoim upośledzeniem.
- Czemu do cholery!- wykrzyczałam przez łzy, rzucając łańcuchami.
- Co tam się dzieje.- powiedział jeden z straży. Skuliłam się tak jakbym chciała rozpłynąć się w powietrzu. -Znowu oni, nie chce ich tu- pomyślałam i płakałam cicho.
•••
Mój wilczy zmysł mówił mi że coś jest nie tak. Nagle usłyszałam krzyki dzieci i kobiet.
- Atakują!- wykrzyczał mój ojciec na co odruchowo zawarczałam. Usłyszałam wycia obcych wilków po czym warczenia naszych. Zaczęło się warkoty, skomlenia, krzyki i piski dzieci zabrzmiały w moich uszach. -Oni mnie znajdą.- po tej myśli odrazu zerwałam się z miejsca. Zaczęłam ciągnąć łańcuchy w stronę wyjścia, szukałam ucieczki lub czegoś co pozwoli mi uwolnić się z łańcuchów. Zaciągnełam się powietrzem.
- Spalenizna.- odwróciłam się za siebie. Ogień, ogień ogarnął cały tył. Zrobiłam wielkie oczy i ciągnęłam zdesperowana za łańcuchy.
- Zgine.- powiedziałam z szlochemi zaczęłam jeszcze bardziej ciągnąć łańcuchy. -To na nic. Zgine.- poszłam do najbardziej oddalonego konta i skuliłam się. Płakałam, ogień był co raz bliżej. Zgine bez mate, bez pomocy, sama. Zawyłam żałośnie z myślą że ktoś po mnie przyjedzie. Nagle z płomieni wyskoczył czarny jak węgiel wilk. To działo się za szybko szatyn, łańcuchy, srebny wilk i skok po czym była tylko ciemność.
YOU ARE READING
I (do not) want
WerewolfOna- drobna brunetka z wiecznie zaszklonymi i pieknymi zielonymi oczami. Od życia dostała kopniaka w dupe. Nienawiedzi siebie, boi się ludzi a szczególnie swojej rasy. On- potężny szatyn z błekitnymi oczami a co najważniejsze, alfa watachy z jednych...
