#3

10 0 0
                                        

Zawsze kochałam jesień. Uwielbiałam tańczyć w deszczu, bawić się kolorowymi liśćmi, chodzić w ciepłych sweterkach i zajadać się dyniowymi ciastami. Siedzenie przy kominku z ciepłym kakao i ulubioną książką to także niesamowite uczucie. Jednak najbardziej lubiłam siadać na ławce w parku i rozmawiać z Jesiennym Panem. Potrafił mnie pocieszyć w najtrudniejszych momentach mojego życia. Przy nim czułam się bezpieczna. Gdy moi rodzice się kłócili, przychodziłam do niego i opowiadałam mu o tym. Kilka lat temu on też opowiedział mi trochę o swoim życiu. Powiedział, że zostawiła go żona i długo nie mógł tego zaakceptować. Jego córka umarła w wypadku samochodowym. Został sam, dlatego przychodził do parku. Pod koniec każdej rozmowy, mówił, że bardzo cieszy się, że mnie ma. Ja też cieszyłam się, że go mam. Mimo tego, że nie miał w życiu łatwo, nigdy nie tracił pogody ducha. Często żartował, umiał mnie rozśmieszyć. Zawsze mnie wysłuchiwał. Był ważną częścią mojego życia.
W tym roku się nie pojawił. Długo na niego czekałam. Godzinami przesiadywałam w parku, ale się nie zjawił. Wróciłam do domu i powiedziałam o tym rodzicom. Nigdy wcześniej im o nim nie mówiłam. Od razu stwierdzili, że to na pewno jakiś zbok albo psychopata. Ja tak nie myślałam. Nigdy.
Kilka dni później go spotkałam. Wyglądał na nieszczęśliwego.
- Dzień dobry, czemu jest Pan taki smutny? - zapytałam.
Nie odpowiedział. Popatrzył mi głęboko w oczy. Łza spłynęła mu po policzku.
- Nie możemy zobaczyć się nigdy więcej – powiedział niepewnie. - Musimy się pożegnać. Na zawsze.
Ja też zaczęłam płakać.
- Do zobaczenia. Dziękuję za wszystko. - odparłam.
- Do kogo mówisz dziecko? - zapytała moja mama, która przechodziła obok.
- Do Jesiennego Pana. Mówiłam ci o nim. - odpowiedziałam.
Szybko kazała mi wejść do samochodu i gdzieś pojechałyśmy. Parę minut później rozmawiałam z jakąś panią. Zadawała mi pytania o Jesiennego Pana. Kiedy wyszłam z pomieszczenia, w którym byłyśmy, weszła do niego moja mama. Gdy obie kobiety wyszły, dowiedziałam się, że choruję na schizofrenię. On nie istnieje? Jesienny pan nie istnieje? - wykrzyczałam.
- Spokojnie – powiedziała psycholożka. - Jesteś silna. Poradzisz sobie z tym. Będzie dobrze. Obiecuje.
A ja jej uwierzyłam.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Mar 18, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

#3Where stories live. Discover now