Zawsze będę

1.6K 66 28
                                        

Wszedłem do apartamentu, który niegdyś dzieliłem z Magnusem i zamknąłem za sobą drzwi. Wszystko przypominało mi o nim. Balkon, na którym się całowaliśmy, sofa na której zdarzało nam się razem zasypiać i zdjęcia na ścianach. Mnóstwo zdjęć. Wspólne wakacje w Paryżu, nasza pierwsza randka, uśmiechnięty Magnus na plaży w Hiszpanii - to zdjęcie sam robiłem.

Ale Magnusa już nie ma. A razem z nim odeszła część mnie. Poszedłem do sypialni i położyłem się na łóżku. Już nie pachniało Magnusem. Jego włosami, jego perfumami. W ciągu miesiąca zapach zdążył się ulotnić.
Zamknąłem oczy, a pod moimi powiekami przeleciały obrazy najgorszych chwil mojego życia. Chwil, w których mój świat legł w gruzach.

To był rutynowy patrol. Natrafiliśmy jednak na duże skupisko demonów i konieczne było wezwanie czarownika. Magnus pojawił się jak zwykle pełen gracji, a ja uśmiechnąłem się pod nosem. Wyglądał niesamowicie, jak zwykle.

Rzuciliśmy się w wir walki, ja wysyłając ku demonom dziesiątki strzał, Magnus strzelając morderczymi niebieskimi iskrami, a Izzy siekając je swoim batem. Muszę przyznać, szło nam nieźle.

Byłem właśnie zajęty walczeniem z wyjątkowo nieprzyjemnym demonem, kiedy usłyszałem, że Izzy krzyczy.
- Alec! - zawołała - Magnus, on... - jej głos się załamał.
Posłałem ostatnią strzałę w kierunku demona, zabijając go i podbiegłem do Izzy. U jej stóp leżał...
- Magnus! - opadłem na kolana przy moim chłopaku i delikatnie uniosłem jego głowę, umieszczając ją na swoich kolanach. Na jego piersi widniała powiększająca się wciąż czerwona plama.
- Przepraszam... - wyszeptałem, próbując zwalczyć łzy. Musiałem być silny. Dla niego. - Powinienem być przy tobie, chronić cię...
- Alexandrze... Proszę cię, nie obwiniaj się o to - z wysiłkiem uniósł dłoń i pogłaskał mój policzek. - Kocham cię. - powiedział. Było w tych słowach coś takiego, że wiedziałem, że umiera.
- Też cię kocham. - wykrztusiłem, już nie próbując hamować łez. - Twoje oczy... Mogę je zobaczyć? - zapytałem
- Przecież je widzisz - odrzekł zdezorientowany Magnus
- Te prawdziwe. - przesunąłem dłonią po jego policzku.
Tęczówki Magnusa zamigotały i zobaczyłem te piękne, kocie oczy. Poczułem ścisk w sercu na myśl, że widzę je po raz ostatni. Powieki czarownika zatrzepotały. Umierał.
- Nie zamykaj oczu. Nie zamykaj oczu. Mów do mnie. Mów cokolwiek! - łkałem
- Żegnaj, Alexandrze - wydusił. - Pamiętaj, że cię kocham - po tych słowach zamknął oczy. I już nigdy ich nie otworzył.

- Nie! Nie, nie, nie, nie! To nie może być prawdą! - przycisnąłem do siebie martwe ciało Magnusa. Izzy podeszła do mnie, uklękła obok i położyła mi rękę na ramieniu.
- Tak mi przykro, Alec. Tak mi przykro...

Otworzyłem oczy, czując pod policzkiem mokrą od łez poduszkę. Usiadłem na brzegu łóżka, po raz kolejny w ciągu tego miesiąca zastanawiając się "co dalej?". Nie chciałem podejmować tej decyzji. Ale teraz już wiem, że nigdy nie ruszę dalej. Nie mogę.

Wstałem i z ciężkim sercem ruszyłem do łazienki. Stanąłem przed lustrem i spojrzałem na siebie. Niemal natychmiast odwróciłem wzrok. Gdybym był bardziej uważny, gdybym nie stał wtedy plecami do Magnusa, on by żył. Podniosłem rękę i uderzyłem w szkło. Błyszczące odłamki rozprysły się na wszystkie strony, raniąc moją dłoń.
- Ja powinienem był umrzeć pierwszy! - krzyczałem w agonii, uderzając pięściami w umywalkę, plamiąc biały marmur krwią.

Podniosłem kawałek szkła z podłogi i przyłożyłem go do wewnętrznej strony nadgarstka.
- Alexandrze. - usłyszałem głos. Nie, to nie możliwe.
- Magnus? To ty? - kolana się pode mną ugięły i upadłem na zimną posadzkę. Uniosłem wzrok i zobaczyłem go. Wyglądał jeszcze piękniej niż zwykle. Miał na sobie śnieżnobiałą koszulę i obcisłe czarne spodnie. Jego włosy lśniły srebrnym brokatem. Twarz, chociaż pełna miłości, była wykrzywiona smutkiem.
Wyjął odłamek szkła z mojej dłoni i splótł swoje palce z moimi. Spojrzał mi głęboko w oczy, a ja poczułem łzy gromadzące się pod moimi powiekami.
- Nie rób sobie tego. Proszę. - powiedział z rozdzierającym smutkiem.
- Tęsknię za tobą. Jak mam normalnie żyć, skoro ciebie już nie ma?
- Ja jestem przy tobie. Zawsze będę. Możesz mnie nie widzieć, ale będę. A gdy przyjdzie twój czas, spotkamy się po drugiej stronie.
- Nie zapomnisz o mnie? - zapytałem
- Jak mógłbym zapomnieć? - delikatnie złapał mój podbródek - Ale póki co, żyj. I ciesz się życiem. Masz ludzi, którzy cię kochają. Izzy, Maryse, Jace'a, Clary. Zrób to dla nich. Tęsknią za tobą. - Magnus objął mnie mocno, a ja przez sekundę poczułem, że znowu jest dobrze. Ale potem Magnus zniknął, a ja zostałem sam, na zimnej posadzce, w ciemności.

----------------------------------------
To mój pierwszy oneshot, co o nim myślicie? Dosyć smutno mi było, gdy go pisałam i, nie ważne jak głupio to brzmi, liczę na to, że wam było trochę smutno jak go czytaliście!
❤️

Malec oneshotsStories to obsess over. Discover now