1.

11 2 0
                                        

Jest piękny słoneczny dzień. Lecz szkoda ,że tylko pogoda potrafi być piękna bo moje życie na pewno takie nie jest. Nazywam się Rose Smith mam 18 lat i chodzę do drugiej klasy liceum. Moja mama nie żyje a tata ciągle pije, jest od tego uzależniony, oprócz niego nie mam już żadnej rodziny. Nie mam przyjaciół a w szkole nikt mnie nie lubi zresztą zanim oni by mnie polubili ja bym musiała polubić ich. Kilka razy byłam zagrożona i prawie nie zdałam do następnej klasy. Nigdy nie lubiłam się uczyć i tego nie robiłam jedynie w wypadku zawalenia klasy bo nie mam zamiaru być w okropnej szkole rok dłużej. W domu jeżeli w ogóle można nazwać to prawdziwym domem oprócz tego ,że ojciec pije to w ogóle już go nie obchodzę, praktycznie nie rozmawiamy, on przepija całe pieniądze, nie chodzi do pracy a w związku z tym ,że jestem pełnoletnia ja muszę chodzić bo inaczej byśmy nie mieli za co żyć. Pracuje w barze jako kelnerka może nie zarabiam jakiejś fortuny ale przynajmniej mamy za co płacić rachunki i mamy jedzenie. W pracy jestem w weekendy i prawie zawsze po szkole, zazwyczaj mam na nocną zmianę i w szkole jestem nie wyspana bo lekcje zaczynają się o 9 a prace kończę o 4 a zaczynam o 20. 

Teraz jest siódma rano. Dziś jest poniedziałek i nieszczęsna szkoła. Spałam dwie i pół godziny i o dziwo się wyspałam. Poszłam wziąć prysznic. Gdy się odświeżyłam założyłam białą bluzkę i obcisłe dżinsy, zrobiłam sobie makijaż i poczesałam swoje czarne włosy. Wyszłam z domu i idę do restauracji coś zjeść. Szkołę mam dziesięć minut od domu a do restauracji pięć z obu.

W restauracji zamówiłam tosty i cole. Przeglądam instagrama i czekam na zamówienie. Większość osób z mojego liceum ma bogatych rodziców, markowe ubrania, przyjeżdżają do szkoły najlepszymi autami a niektórzy nawet limuzynami, rodzice kupują im wszystko czego zapragnął, mieszkają w willach i apartamentach i nienawidzą ludzi biednych i takich którzy są na niższym według nich poziomie czyli takiej mnie. Ja nie mam nic z tego wszystkiego co oni. Nawet nie mam już dwojga rodziców. Kiedyś gdy jeszcze mama żyła wszystko było inaczej ale po jej śmierci tata się załamał i zaczął pić i pije do teraz, umarła trzy lata temu przez jakiś czas jeszcze mieliśmy pieniądze ale od szesnastych urodzin muszę pracować. Dostałam zamówienie. Gdybym potrafiła cofnąć czas to bym to zrobiła i mama by nadal żyła. Ale nic już nie da się zrobić. NIC. I już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Nie będę miała kochającej się rodziny, przyjaciół, nic dobrego już mnie nie spotka, od trzech lat od śmierci mamy ani razu nie byłam szczęśliwa. Wątpię w to ,że jeszcze kiedyś będę chodź zadowolona z tego co mam. Bo w zasadzie to nie mam praktycznie nic.
Gdy zjadłam poszłam w stronę drzwi ale po drodze jakiś idiota na mnie wpadł i wylał na mnie jakiś sok. Na moją białą bluzkę.

-Uważaj jak chodzisz.-powiedziałam do niego wkurzona

-Bardzo Cię przepraszam. No chciałem.

-Czy chciałeś czy nie widzisz jak ja teraz wyglądam?

-Naprawdę przepraszam. Mogę Ci to jakoś wynagrodzić?

-Nie nie możesz. Zejdź mi z oczu.

-A może chcesz jakiegoś drinka albo coś?

-Nie nie chcę.-powiedziałam i jeszcze bardziej wkurzona wróciłam do domu się przebrać.

Bad Life Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz