Czy moja chciwość może zakończyć się wraz ze mną? Czy moja życiowa pomyłka, którą popełniłam pod wpływem chwili, nie zdając sobie sprawy z dalszych obrotów sprawy była czymś złym? Czy moje małżeństwo z Jisungiem musi być aż takie koszmarne, skoro kiedyś było wspaniałe? Wspaniałe... Chyba się zagalopowałam w słowach... To, że był miły, kochany i dbał o mnie i o każdą pierdołę można nazwać wspaniałym życiem? Wydaje wam się, że można, aczkolwiek to "wspaniałe" życie skończyło się po miesiącu naszego ślubu i wspólnego mieszkania. 6 miesięcy życia z nim pod jednym dachem, a 5 miesięcy życia w piekle było za długo... Zastanawiacie się dlaczego? "Dlaczego piekło?" "Pewnie przesadzasz!" Takie komentarze mówiły mi przyjaciółki nie wiedząc co się działo, gdy zjawiali się goście - znajomi Jisunga... Wraz z ich przybycie robiłam za obiekt ich drwin, a głównym prowodyrem był nie kto inny jak mój wspaniały mąż Han Jisung. Poniżał mnie na każdym możliwym kroku przy swoich kolegach, a jedynym kto go upominał był Lee Minho, który był moim jedynym przyjacielem. Przy jego kolegach nie było tak bardzo źle, bo jedyne co robił to mówił słowa typu "Nie wiem co miałem w głowie poślubiając takie wynaturzenie jak ona", "Jest zbyt gruba, a z tego powodu wstyd się z nią pokazywać na ulicy". Znosiłam to, ale najbardziej nienawidziłam jego koleżanek, a zwłaszcza jednej, z którą był blisko... Nawet za blisko... Był z nią bliżej niż ze mną - swoją żoną... Tą jego wspaniałą koleżanką była Yuna z popularnego girlsbandu Itzy. Potrafił na moich oczach przyciągnąć ją do siebie i zacząć całować, gdy ze mną pocałował się tylko raz - na naszym ślubie przy ślubnym kobiercu... Ale całowanie jej potrafiłam przeżyć. Gorsze było jednak to, gdy robił to co księżniczka sobie zażyczyła, a życzyła sobie za wiele. Rzeczy typu "Wylej na nią gorącą wodę", "Wyrzuć jej tackę ze szklankami z ręki" i wiele, wiele gorszych rzeczy...
Kochałam tego dupka całym sercem, więc znosiłam to wszystko płacząc samotnie w pokoju, o czym on oczywiście nie wiedział. Jedyny kto mnie w tych trudnych chwilach słuchał był Minho, jego przyjaciel z zespołu. Pomagał mi i wspierał, gdy byłam poniżana przez Jisunga... Pewnego dnia nie wytrzymałam i postanowiłam przenocować u Lee parę dni, aby odpocząć. Gdy wychodziłam z domu Jisunga wtedy nie było, ponieważ był z pozostałą ósemką na próbie, więc Minho dał mi swoje zapasowe klucze, abym mogła wejść i się rozpakować i pokoju gościnnym. W szybkim tempie podążałam w stronę samochodu, wcześniej zamykając dom na klucz, a klucz wrzucając do skrzynki pocztowej.
Gdy byłam już w mieszkaniu chłopaka i się rozpakowałam postanowiłam ugotować obiad, jako iż miałam dużo czasu zabrałam się za gotowanie. Po 2 godzinach, gdy ugotowałam obiad i posprzątałam wrócił mój wybawca - Minho. Oczywiście nie obyło się od telefonów Jisunga. Dzwonił zapewne dlatego, bo nie miał ugotowanego obiadu, ale nie jestem pewna, bo dzwonił 6 razy, a ja niestety byłam zajęta jedzeniem i rozmawiając z Lee na temat mojego projektu najnowszej sukienki. Tylko on nie wyśmiewał tylko moich marzeń o byciu słynną projektantką ubrań.
~3 days later~
Po trzech dniach spędzonych u przyjaciela przyjechałam do domu. W sobotnie popołudnie zawsze mam czas wolny od wszystkiego i robię sobie dzień lenia. Przynajmniej taki miałam zamiar, ale gdy weszłam do domu, który przed moim wybyciem był czysty, a teraz jakby co najmniej przeszło przez całe mieszkanie tornado albo stado słoni! Gdy poszłam na piętro do pokoju swojego cudownego męża zobaczyłam coś czego nie chciałam... Coś co zmroziło mi krew w żyłach... Był to widok, który zapadł głęboko w mojej pamięci. Obraz przede mną przedstawiał Yunę i Jisunga leżących na łóżku i całujących się. Jisung był nad nią, a ona mu rozpinała koszulę... Koszulę, którą dostał ode mnie na swoje urodziny... Po chwili Jisung spojrzał na mnie, a w jego oczach było przerażenie, raczej się mnie nie spodziewał.
YOU ARE READING
Bad husband or lovely husband? | Han Jisung
Romance- Minho czemu mi nic o tym nie powiedziałeś? Nie wiedziałeś - zapytałam zmieszana. - Oczywiście, że wiedział nawet czasem mu doradzał! - powiedział, a Minho skarcił go swoim strasznym wzrokiem - T-tak wiedziałem i doradzałem mu, a nie mówiłem Ci, bo...
