Prolog

107 8 0
                                        

Sky

Ze snu budzą mnie dziwne dźwięki dochodzące z podwórka. Wychylam się przez okno. Na dworze jest dość jasno i pada śnieg . Zgaduję ,że jest już po siódmej rano. Chyba się przesłyszałam, jednak na skraju lasu widzę futrzasty kształt, leżący w szkarłatnej plamie. W pośpiechu ubieram się w gruby sweter, zakładam buty i wybiegam z domu. Bez zastanowienia podchodzę do zwierzęcia. Zamieram.

-Boże, to wilk.- mówię cicho.

Po chwili otrząsam się z zamyślenia. Jest nieprzytomny, a sierść na brzuchu ma całą w ciepłej krzepnącej już krwi. Jestem pewna, że ktoś do niego strzelał.Oddycha. Podbiegam do domu po apteczkę. Znajduję w niej potrzebne rzeczy i zaczynam opatrywać ranę. Na coś przydały się lekcje w szkole. Dezynfekuję postrzelone miejsce i wiąże bandaże. Dopiero teraz , gdy mogę chwilę odpocząć zauważam jaki jest piękny. Jest ogromny , większy niż wilki, które widziałam na zdjęciach. Ma srebrzysta sierść, białe skarpetki oraz ogon w tym samym kolorze. Przerywam rozmyslania i udaję się do domu w poszukiwaniu telefonu. Gdy stoję na wyrandzie mam już dzwonić po pomoc , jednak dostrzegam, że wilk stoi już o własnych siłach. Nie zauważam, kiedy mnie atakuje. Nagle czuję ból w okolicy łydki. Zwierzę odbiega w stronę lasu.

Ostatnie co widzę zanim tracę przytomność to jak wilk ostatni raz patrzy się na mnie niebiesko-zielonymi oczami i znika w ciemnej puszczy.

WybranaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz