Ciemność powoli zostaje wypierana przez jasne plamy. Pojedyncze promienie świetlne powoli odsłaniają żywą zieleń tropikalnej wyspy i porozrzucanych wokoło odpadków po rozbitym samolocie.
Postać okryta w kruczą czerń powoli otwiera swoje szkarłatne oczy a do jej uszu zaczynają docierać odgłosy rajskich ptaków i różnorakich owadów. Jest cała brudna i poobijana. Czuje ból w klatce piersiowej. Ma wrażenie że powoli rozrywa on jej ciało. Każdy najmniejszy ruch sprawia uczucie, jakby wszystkie kości torsu miały zaraz złamać się w jednej chwili. Ostatkami sił daje jednak radę przewrócić się na plecy. Czynność ta była największą torturą jaką przeżyła od momentu kiedy to wszystko się zaczęło. Korzystając z wygodniejszego ułożenia postać z ogromnym wysiłkiem zdołała wyjąć zagięty pręt metalu zakleszczonego między jej żebrami.
Rana natychmiast zaczyna się goić. Jest to proces szybki, lecz niezwykle nieprzyjemny. Odrost mięśni, skóry i nerwów przypomina uczucie swędzenia. Bardziej bolesnego swędzenia. Porównywalnego do rozlania sobie wrzącej wody na odkryte ciało.
Mija krótka chwila zanim uszkodzenie zostaje całkowicie zniwelowane. Całe ciało sprawne i zregenerowane jak nowe. Mężczyzna jest już w stanie podnieść się z ziemi.
Obiera kierunek w nieznaną sobie stronę. Porusza się dość powolnym krokiem. Mimo regeneracji jest wyczerpany jak nigdy.
Idąc ściąga maskę a następnie resztę swojego czarno-czerwonego kostiumu. Odsłania się twarz młodego bruneta z kilkudniowym zarostem. Na jego twarzy widać wyraźne poirytowanie większością zdarzeń z ostatnich miesięcy.
Bohater zaczyna rozmyślać nad tym jak doszło do tego, że znajduje się teraz pośród gęstej roślinności prawdopodobnie gdzieś na środku Ameryki Południowej.
Coraz więcej wspomnień zaczyna układać się w obrazy ukazujące najważniejsze zmiany jakie zdarzyły się w jego życiu. Szczególnie tych, które doprowadziły go do czegoś co nazywa swoim początkiem, przebudzeniem z ciemności a jednocześnie końcem wszystkiego. Spadek w otchłań z której już nie ma wyjścia. Może i to prawda. Jednak wszystko ma swoją cenę. A cena jego poświęcenia jest dla niego niczym, gdy chodzi o sprawę tak wysokiej wagi jak jego osobista misja.
Rozmyślanie te zostają jednak przerwane przez hałas przelatującego nad drzewami helikoptera. Z głębi puszczy dochodzą krzyki i rozkazy wydawane konkretnym osobom.
Znaleźli go.
Nie. Oni ciągle wiedzieli gdzie był.
Bohater dotyka ręką swojej szyi. Nagle zdaje sobie ze wszystkiego sprawę. W pośpiechu miażdży znajdujący się w jego dłoni wrogi nadajnik. Wyrzuca jego resztki za siebie odwracając uwagę przeciwników. To jest idealny moment. Nie ma czasu do namysłu.
Postać udaje się w pęd.
Czuje nieopisany ból w nogach. Mimo to biegnie dalej, nie oglądając się za siebie. Przedziera się przez gęstwiny. Teren nie sprzyja przemieszczaniu się będąc ściganym. Mężczyzna nie ma jednak większego problemu. Jest niezwykle zwinny i szybki. Jego refleks i szybki czas reakcji daje znaczącą przewagę nad przeciwnikami. Jest jednością z naturą. Dzikim zwierzęciem, na którego polują ludzie.
Jednak nawet on nie jest w stanie pokonać wszystkich przeszkód.
Jego drogę ku bezpiecznemu miejscu odcina klif. Szybka decyzja.
Behemot zapuszcza się w otchłań.
Jeszcze głębszą.
Skacze.
ESTÁS LEYENDO
Behemoth
AcciónJaka jest cena za wypełnienie osobistego celu? Czy w ogóle warto jest się go podejmować jeśli z góry wiadomo że jego realizacja wiążę się z nieodwracalnymi zmianami, stratą świata jakiego się znało? Jake Dickson nie raz zadawał sobie to pytanie. Nie...
