Śmiertelny Dym

41 5 0
                                        

Była pora śniadaniowa gdy z pierwszego piętra domu rozbrzmiał głos Edda.
-Nalej mi soku, ale tego pomarańczowego!
Edd zawsze się wszędzie spóźniał lecz to przez własne roztargnienie, zostawiał rzeczy, o które potem się potykał przez co musiał wiecznie sprzątać,czego szczerze nienawidził, lecz kochał sok pomarańczowy.

- OK, tylko zejdź szybko po zaraz się spóźnimy. - te słowa natomiast należały do Toma.

W rodzinie był jeszcze Maciek, tylko on za każdym razem wychodził pół godziny przed nimi. Twierdził, że spacery są zdrowe i warto chociaż trochę pobyć na dworze, zwłaszcza, że nasze trojaczki pracowały jako informatycy, oraz wynalazcy. Ubustwiali technologię, o której z resztą bez przerwy mówili.

Edd i Tom nie znosili spacerów, i przyrody. Wydawało im się, że nie ma silniejsze rzeczy niż technologia, więc ptakami i pogodą nie przejmowali się ani trochę.
***
- To ja już idę - powiedział Tom- na razie.
- Pa- odpowiedział krótko Edd, po czym zaczął dopiero jeść śniadanie, ponieważ jak zawsze mu się nie śpieszyło.

Gdy Tom przyszedł do pracowni, Maciek już dawno tam siedział i odliczał aż na zegarku pojawi się godzina ósma.
Kiedy nadeszła upragniona przez niego godzina zabrał się do pracy. Tworzył nowego antywirusa, by zgrać go na komputer, ponieważ był bardzo zawirusowamy.
Tom nie wiedział co ma robić, więc po prostu przeglądał wiadomości.
Gdy Maciek kończył już tworzenie przyszedł Edd.
- Co ty, dopiero teraz? - oburzył się Maciek. - Czym się zajmowałeś, zamiast pracować?
-Wyluzuj, przecież i tak nikt nie zauważy. - powiedział spokojnie Edd.
I tak rzeczywiście było nikt nie zauważył długiej, bo ponad dwu godzinnej nie obecności Edda.
Gdy spóźnialski zasiadł do komputera, dał sobie spokój z pracą i oglądał różne filmiki.

-Ojej, muszę się przewietrzyć zaraz wrócę. - zmęczonym głosem powiedział Maciek.
Było to dla niego typowe, bo zawsze w okolicach godziny dziesiątej, przechadzał się na krótki spacer.

-Uuu, zobacz Edd, jest strasznie zły stan powietrza. - powiedział przestraszony Tom- sprawdziłem właśnie "kanarka" .
-Etam... Smog i tyle. - parsknął Edd.

-Ale zobacz, czaszka się wyświetla! Czaszka oznacza coś złego, zamknij okna! - rozkazał Tom
Więc Edd poczłapał do trzech okien i zamknął je.

- Wiesz co, może zadzwonimy do Maćka? Bo jeszcze na coś zachoruje.

-No coś ty! Jest już duży, jak będzie chciał to wróci, a jak nie przyjdzie to znaczy, że powietrze jest dobre wyczuł by przecież. A poza tym jak nawet na coś zachoruje to będzie dla niego nauczką, że nie warto chodzić na głupie spacery!- oburzył się Edd.

-nooo dobra- niechętnie przyznał Tom. - Poczytam więcej, może dowiem się czegoś ciekawego. - dodał

-Patrz! - wrzasnął Tom - jakiś palant w fabryce nielegalnie produkującej akumulatory do samolotów wylał śmiertelnie niebezpieczny płyn do komina, a ciecz ta jest łatwo palna!
- I co teraz? - od tego można umrzeć? - zapytał przestraszony Edd.
-Nie wiem. - przeanalizował Tom.

~separated~Where stories live. Discover now