1/3

66 9 10
                                        

— Elizabeth, mówię szczerze. Z tym domem naprawdę jest coś nie nie tak. — dziewczyna próbowała przekonać swoją siostrę, jednak ta pozostawała niewzruszona.

— Doprawdy? W takim razie co takiego? — brunetka wręcz kpiła ze słów młodej Alex. Przejechała tylko wzrokiem po ciele blondynki i prychnęła pod nosem.

W tym samym momencie po domu zaczęły rozlegać się coraz głośniejsze kroki, jak gdyby, ktoś starał się jak najbardziej zbliżyć do dziewcząt. Drewniana podłoga uginała się również delikatnie pod stupkami dziewczyn, które próbowały szybko wydostać się z pomieszczenia.

— Jeżeli to ty robisz sobie żarty, to pożałujesz! — wrzasnęła starsza ostatecznie mocno uderzając w drzwi, które z lekkim łomotem uderzyły o ścianę otwierając się.

— Ucisz się! To nie ja! — szepnęła blondynka chwytając Elizabeth za nadgarstek i ciągnąc do piwnicy. — Posłuchaj - chociażby niewiadomo co Ci robił, ty udawaj lalkę. Nie ruszaj się, nie mów, nie krzycz, wtedy jest łagodniejszy. Najlepiej ukryj się wśród kukiełek, a może Cię nie znajdzie. A główną zasadą jest to, że nie możesz płakać. — Alex przetarła dłonią twarz siostry i podała jej klucz od szafy wskazując głową, do którego dokładnie mebla jest przyrząd.

Brunetka podbiegła do garderobianej szafy i trzęsącą ręką usiłowała wycelować w dziurkę na klucz.

— Cholera... szybciej. — wreszcie słysząc kroki na schodach wsunęła kluczyk i jak najszybciej go przekręciła. Dziewczyna wreszcie zaczęła wierzyć swojej siostrze, a jedyne czym się teraz martwiła to fakt, że nikt im nie uwierzy i że wylądują w szpitalu psychiatrycznym.

Była święcie przekonana, że miejsce, w którym się teraz znajduje jest na tyle bezpieczną kryjówką, że nikt jej tu nie znajdzie. Jednak musiała się mylić, bo po paru minutach usłyszała pukanie w powłokę drzwiczek szafy.

Była cicho, udawała laleczkę z plastiku - martwą laleczkę.

Zniecierpliwiony gość postanowił wyręczyć Elizabeth i sam poradził sobie z otwarciem drzwiczek. Wychudzony mężczyzna ukazał się oczom dziewczyny, wyciągał do niej dłoń.

Przerażona nastolatka jednak nadal siedziała w bezruchu za spuszczoną głową. Bała się nawet mrugnąć czy wziąć głębszy oddech, więc oparta o drewnianą dechę stanowiącą dno mebla nawet nie drgnęła.

— Kochanie, chce Ci pomóc. — ciemnowłosy chwycił ją mocno za nadgarstek i zaczął ciągnąć.

Mebel o mało nie przewrócił się, gdy dziewczyna wyrwała swoją dłoń mężczyźnie. Na chwile zapomniała, że ma być nieczułą laleczką, przez co na twarzy jej oprawcy zawitał ogromny uśmiech.

Starsza siostra wstała posłusznie wiedząc, że już nie ma odwrotu. W tym momencie zauważyła, że mężczyzna przebrany jest w dość dziwne ubranie jakim była długa szata jakby z filmów religijnych.

Mężczyzna kierował ją do jednego z pokoi, które niedyś dziewczyny miały zakaz odwiedzać. Tak bardzo chciałaby by jej mama znów zabroniła jej tam wejść. Bała się widoku, który tam ujrzy.

Zacisnęła mocniej szczękę robiąc pierwszy krok wgłąb pomieszczenia. Nie było aż tak strasznie. Zobaczyła tam masę kosmetyków i garderobę niczym dla laleczki.

Bała się, bardzo się bała.

Chwile potem usadzona na krześle została stylizowana na jedną z kukiełek. Jej piękne kruczoczarne włosy zostały zakryte siateczką, a na ich miejscu pojawiła się sztywna perułka, którą starzec starannie czesał szczotką. Pod jej prawym okiem czarną kredką narysował łzę, a jedyne co ona pragnęła w tym momencie to zamienić tę sztuczną plamkę na morze prawdziwych łez.

Po skończonych przygotowaniach twarzy Elizabeth, mężczyzna zabrał się za jej ubiór. Zsuwał z niej wszystko prócz bawełnianej bielizny. Na chwile zniknął gdzieś w plątaninie sukienek i spódniczek.

Może chciał ją wykorzystać?

'Rusz się, to twoja nadzieja na ucieczkę' - myślała, jednak wykonanie było dla niej zupełnie trudniejsze, ponieważ ruch chociażby palcem stanowił dla niej nizmierny ból.

Niezdążyła dokonać żadnego ruchu, ponieważ z garderoby wyłoniła się z powrotem ta okropna wychudzona sylwetka z wybraną sukienką.

— Sama ją ubiorę. — rzuciła dziewczyna ledwo podnosząc się na łokciach. Była zmęczona, bardzo, a na słowa, które wypiwiedziała wykorzystała resztkę odwagi.

— Laleczki nie mają prawa głosu, laleczko. — na jego głos przeszedł ją dreszcz. Miała dopiero 17 lat, nie szciała tak szybko żegnać życia.

Od zawsze marzyła o dożyciu późnej strości i siedzeniu wraz z wnukami na tarasie drewnianego domku popijając ciepłą czekoladę. Dlaczego jej marzenia miały rozpłynąć się przez jakiegoś psychopatę? Dlaczego ona?

W jej głowie kłębiło się mnóstwo pytań, a w ten czas mężczyzna przebrał ją w wybraną stylizację.

— Jesteś gotowa. — szepnął jej do ucha i wziął pod ramie prowadząc do pomieszczenia obok.

Setki, a może nawet tysiące lalek odwróciło się w jej stronę, a przynajmniej miała takie wrażenie. Były identyczne do niej tylko z plastiku lub porcelany, niektóre nawet szyte z tkanin.

Czuła się upokorzona, od zawsze nienawidziła tych istot.

Usiadła na kanapie wśród lalek, a mężczyzna poprawiał ją na tyle by siedziała i wyglądała perfekcyjnie, dopełniała tą niesamowitą kolekcję.

Drzwi się zatrzasnęły, a nastolatka nadal ani nie drgnęła. Przeczuwała, że to jeszcze nie koniec jej spektaklu. Był charakteryzator, teraz czas na lalkarza.

W tym wypadku się nie myliła.

Ciche sapanie rozeszło się po pokoju, gdy drzwi na nowo się otwarły, a w nich stanął tym razem otyły, łysy mężczyzna. Byli zupełnymi przeciwieństwami ze swoim poprzednikiem.

Łysy zajął miejsce na małym krzesełku umieszczonym na środku pokoju i wyciągnął rękę po pierwszą lalkę.

Nie był delikatny.

Elizabeth przyglądała się poczynaniom kolejnego psychola, który po prostu topił twarz lalki pod wpływem zapalniczki. Na ten widok przełknęła tylko gorzko ślinę, bo w tym momencie ona również była podobną lalką.

Z jej prawego oka wypłynęła pojedynczała łza mieszając się z tą narysowaną, i tylko po tym dało się ją odróżnić od tych nieżywych istot.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Feb 18, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

GHOSTLAND 1/3Where stories live. Discover now