1.

29 2 0
                                        

*pov* Marcel

Siedzę właśnie w drodze na obóz i myślę, dlaczego ja się zgodziłem na ten wyjazd. Jak zawsze zmarnuję tydzień ferii na poceniu się na tych nudnych treningach. Ugh, mogłem zostać w domu, grać i objadać się sushi. Zostały mi jeszcze 2 godziny drogi, a moja psychika już wysiada. Dowiedziałem się że oprócz mojego klubu będzie jeszcze jakiś inny, po prostu super banda idiotów ze wsi.

2h później

Trener przydzielił mi pokój z pedzinksem (inaczej Oliwier, ale zbytnio się nie lubimy, więc będę tak na niego mówił). Za chwilę zacznie się pierwszy trening, a ja muszę sie wypakować, przebrać i jeszcze dojść na sale. Wielkie NIE CHCE MI SIĘ NIC.

Stoimy już na zbiórce, a ja patrze po kolei na każdego czy jest ktoś warty uwagi. Ble, ble, deska, dlaczego ta typa ma odwarte usta, ble, dziecko jak z rodzinki Adamsów, ble, brunet o ciemnej karnacji, ble, czekaj wróć dlaczego ten brunet się na mnie patrzy?

Friend requestsWhere stories live. Discover now