Gdzie Jeongguk na imprezie dostaje za zadanie, zlizać z nagiego torsu brata swojego przyjaciela, rozlaną na nim czekoladę, jednak nikt nie spodziewał się, że tak głupie wyzwanie niesamowicie namiesza w ich dotychczasowej relacji.
Czyli o kapitanie...
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Gorący śliski język sunął wzdłuż pokrytego ciemną cieczą torsie, leżącego na stole złotowłosego chłopaka dokładnie ją z niego zlizując. Wypalał na skórze Taehyunga diabelskie znaki, wprowadzając go przez swoje poczynania w istny obłęd.
Uśmiechnęli się do siebie przebiegle, wiedząc, że wszystkie pary oczu były skupione właśnie na nich. Brunet nie myśląc za wiele, zaczął zasysać się na karmelowej skórze blondyna, zostawiając za sobą kilka krwistoczerwonych znaków, przez co ludzie, którzy przyglądali im się z uwagą, zaczęli gwizdać lub pokrzykiwać zachęcając znajdującą się na ciemnym stole rozbawioną dwójkę do dalszego działania.
Jeongguk przejechał koniuszkiem języka po podbrzuszu mniejszego, przez co z malinowych ust licealisty wydobył się cichy chichot pieszcząc uszy ciemnowłosego, który zauroczony był urodą i wdziękiem młodszego chłopaka.
Po raz ostatni przejechał językiem po całej długości nagiego torsu złotowłosego, zatrzymując swoją twarz tuż nad tą nieznajomego. Spojrzał na nadal rozbawionego całą sytuacją chłopaka, zawieszając wzrok na pięknych ciemnych oczach blondyna, a następnie na jego pełnych, truskawkowych ustach.
Walczył ze sobą wewnętrznie próbując, pokonać chęć posmakowania czerwonych warg brata swojego przyjaciela, lecz zanim zdążył ustalić wszystkie za i przeciw poczuł ciepłą dłoń na swoim karku, a następnie miękkie usta na tych jego. Serce nastolatka zaczęło bić w niesamowicie szybkim tempie, a ręce lekko pocić, gdy poczuł język jasnowłosego na swojej dolnej wardze który zaczął zlizywać pozostałości ciemnej cieczy. Odsunęli się od siebie, nie przejmując się osobami, które nadal oblegały duży stół dookoła, patrząc sobie głęboko w oczy, zarazem uśmiechając się.
– Pomożesz mi to z siebie zmyć? – wyszeptał wprost do ucha wiszącego nad nim bruneta, otulając gorącym oddechem jego małżowinę. – Zostało jeszcze trochę czekolady gdzieniegdzie.
– Z wielką chęcią.
a/n
Tak kochani nowa książka yea, która wyszła na spontanie! Dajcie jej proszę dużo miłości, bo potrzebuję waszego wsparcia, aby napisać jakiekolwiek rozdziały.