-dasz radę skarbie!- krzyczał mężczyzna trzymający swoją wybrankę za rękę. Kobieta krzyczała w niebogłosy, to był jej pierwszy poród, i pewnie ostatni.
-już widać główkę!- krzyknęła pielęgniarka i zaczęła pomagać Rosie urodzić swoje potomstwo.
-Niech pani zobaczy!- powiedziała po chwili. - piękna, zdrowa dziewczynka!- podeszła do zmęczonej kobiety i pokazała nowo narodzone dziecko. Brunetka skrzywiła się.
-to...moje dziecko?!- w jej głosie nie słychać było ani krztyny radości, tylko gniew.
-tak! Jak pani ją nazwie?- spojrzała z uśmiechem na kobietę.
-zabierz ją!- odepchnęła blondynkę. -to nie może być prawda! Te dziecko nie ma prawa być moje!- kobieta nie chciała dziewczynki. Marzyła o chłopcu, którego będzie mogła wychować na najlepszego żołnierza w Ionii.
-ale proszę pani! Przecież to pani dziecko!- zdziwiona pielęgniarka przytuliła placzace dziecko do piersi.
-to DZIEWCZYNKA!- syknęła. -ja chciałam CHŁOPCA!- skrzyzowała swoje chude dłonie i odwróciła wzrok. -kobiet nikt nie przyjmie do najlepszych wojsk!-
-Panno T/N, przecież Irelia jest najlepszym dowodem, że kobiety również mogą walczyć w wojsku!- nieudolne chęci przekonania kobiety do dziecka sprawiły, że Rosie jeszcze bardziej się zdenerwowała.
-Mam w dupie jakaś Isrelie! Chciałam chłopca a mam jakąś dziewczynkę! Nie chce jej. Oddajcie ją, zabijcie. Ja. Jej. Nie. Chce.- brunetka nawet nie raczyła spojrzeć na zapłakane dziecko.
-nie możemy jej oddać ani zabić! Musi ja pani wychować! Przecież to pani córeczka! Niech pani zobaczy!- podeszła bliżej łóżka kobiety. -taka śliczna, bezbronna! Wyrośnie na kogoś wspaniałego! - uśmiechnęła się z nadzieją. Kobieta tylko przewróciła oczami i wyrwała kobiecie dziecko. Spojrzała się na nie z niesmakiem.
-jak ją nazwiesz kochanie?- spytał wreszcie mąż.
-T/I- prychnęła.
-śliczne imię! Teraz proszę się bliżej zapoznać z dziewczynką, ja zostawiam was samych- powiedziała pielęgniarka poczym wyszła z pokoju.
-weź to!- powiedziała matka po wyjściu pielęgniarki z sali i oddała córkę jej ojcu.
-skar-
-ona nie ma prawa z nami mieszkać!- przerwała mu. Rosie nigdy nie była tak wściekła jak dziś. -kupiłam wszytko dla chłopca! Ubrania, zabawki. A tu co?! Dziewczynka!- ponownie skrzyzowała swoje ręce.
-ale morderstwo w Ionii jest zabronione!- powiedział trzymając T/I.
-nie zabije jej! Po prostu wyrzucimy ją z domu.- powiedziała pewnie. -albo umrze albo ktoś ją weźmie, to już nie będzie nasz problem.- uśmiechnęła się zlowieszczo.
-ale..czemu nie chcesz jej dać szansy?- spytał patrząc się na śpiąca dziewczynkę.
-BO NIE! I NIE MÓW MI ŻE JĄ KOCHASZ!-krzyknęła. Mężczyzna speszył się. Westchnął cicho i zamknął oczy.
-kiedy to robimy?- spojrzał po chwili na nią.
-jak wyjdę ze szpitala.- uśmiechnęła się szatańsko i ułożyła się na łóżku. -przynieś mi wodę!- rozkazała. Mężczyzna odstawił T/I do łóżka i poszedł po wodę.
-co za porażka.- mówi cicho Rosie spoglądając na kołyskę. -za niedługo nie będę musiała cię widzieć.- obróciła się plecami do łóżeczka i czekała na swojego męża.
***
Gdy wreszcie para wyszła ze szpitala szybkim krokiem zmierzyli w stronę domu.
ESTÁS LEYENDO
[ZAKOŃCZONE✔] The Show. [JhinxReader]
Fanfictionwszelkie informacje w części Pt. Początek. polecam zapoznać się z informacjami :> skróty: I/S-imię sowy Z/S- zdrobnienie sowy. (jej imienia) T/I- Twoje imię T/N- Twoje nazwisko T/Z-Twoje zdrobnienie K/W- kolor włosów D/W-długość włosów U/W- uczesani...
![[ZAKOŃCZONE✔] The Show. [JhinxReader]](https://img.wattpad.com/cover/176900025-64-k648262.jpg)