-Na następne święta zostajemy w domu-powiedział Nathan, a z tonu jego głosu słychać było frustrację.
-Przecież wiesz jakie to ważne dla
mojej rodziny, abyśmy razem z nimi spędzili ten czas- powiedziałam kierując się do odprawy- też nie cierpię tego tłoku na lotniskach- dodała.
-Wiem, ale wkurza mnie, że drugi rok z rzędu tam lecimy, a tu moglibyśmy dużo ciekawiej spędzić czas i jest tam cholernie zimno-chłopak zaczyna się śmiać, a ja razem z nim.
To prawda warunki atmosferyczne trochę się różnią w Winslow, do którego się wybieramy oraz w Los Angeles, w którym aktualnie mieszkamy, ale ja akurat z powodu zmiany klimatu się ciesze. Kocham ciągłe słońce w Kalifornii, ale czasem męczy mnie już ono, a w Winslow nie jest nigdy jakoś bardzo zimno, ani gorąco.
-To tylko dwa tygodnie - pocieszam chłopaka- nie cieszysz się, że będziemy mogli osobiście przekazać rodzinie wieść o naszych zaręczynach?-zapytałam.
-Nie za bardzo- robi skwaszoną minę jak dziecko, co mnie lekko denerwuje- twoje ciotki i matka juz zaczną planować ślub, ojczulek pogrozi palcem, kuzynka Sam znów będzie mnie rozbierać wzrokiem, a babci znów będzie coś nie pasować.
-Wiele razy mówiłam ci, abyś nie nazywał Roba moim ojczulkiem- bulwersuje się.
Rob jest drugim mężem mojej mamy. Wyszła za niego jak miałam 17 lat, wtedy też przeprowadziliśmy się z Cleveland do Winslow.
Tak, mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, ale mam tatę, z którym mam dosyć dobre stosunki patrząc na wydarzenia z przeszłości.
-Ohhh no dobra, już się nie denerwuj- mówi i przechodzi przez bramki
-No dobra- dodaję w myślach.
***
Po mniej niż 2 godzinach lotu dotarliśmy na lotnisko w Phoenix. Całą podróż przespałam. Nathan obudził mnie 15 minut przed lądowaniem.
Gdy znaleźliśmy się na lotnisku wzrokiem cały czas szukałam mojego dziewiętnastoletniego brata Deana, tak jak mogłam się spodziewać nigdzie tej sieroty nie widziałam.
-Zadzwonię do niego, pewnie czeka na zewnątrz- powiedziałam mojemu towarzyszowi, na co on tylko pokiwał głową.
Wystukałam w swoim telefonie numer do brata, który po 5 sygnałach raczył odebrać.
- Yyyy...Megan? Co ty chcesz ode mnie, o tak wczesnej porze?- powiedział zasypany.
-Dean czy ty jeszcze nie wstałes?-zapytałam lekko zdenerwowana.
-No nie, a co?-zapytał.
-Zobacz sobie która jest godzina i data- odparłam wkurzona.
Chłopak po chwili ciszy powiedział wystaraszony- MEGAN O MATKO! Ja CHYBA MIAŁEM PO WAS PRZYJECHAĆ DZIS. Kompletnie zapomniałem. Serio. Czekaj zaraz się przebiore i już jadę- i się dureń rozłączyl.
Ja go chyba zabije. Przecież to jest 3 godziny drogi. Super. Jeszcze przez ten czas będę musiała słuchać marudzenia Nathana, który bacznie się we mnie wpatruje i czeka aż coś powiem. Ja unoszenie na niego tylko skruszony wzrok.
On już wiedząc że mój brat zawalił pyta- czy ten idiota zapomniał ze ma po nas przyjechać?!-powiedział wściekły.
Nie dziwię mu się, ale co ja mogę zrobić.
-Wiesz jaki on jest zakręcony; zawsze o czymś nie pamięta, czasem myślę że zapomni głowy z domu, ale za to dziś zapomniał o nas- próbuje obrócić zaistniałą sytuacje w żart, pomimo że nie jest mi do śmiechu.
YOU ARE READING
Nigdy Cię nie zapomnę.
Teen Fiction„Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, je...
