Kiedy się rozstajemy po ostatnim spotkaniu przed wakacjami, nadchodzi burza. Piorun udera tak głośno, że Connie aż podskakuje, wzbudzając śmiech Johna. Echo grzmotu pobrzmiewa w gorącym, ciężkim powietrzu.
- Lepiej się pośpiesz! - krzyczy John.
Macham ręką na pożegnanie i biegnę do samochodu. Gdy jestem przy drzwiach, dzwoni komórka. Z torebki wydobywa się stłumiona melodia, po której poznaję, że to Mattew.
- Właśnie ruszam - mówię mu, próbując w ciemności wymacać klamkę. - Wsiadam do samochodu.
- Już? - dolatuje mnie jego głos. - Nie jedziesz do Connie?
- Taki miałam zamiar, ale myśl, że na mnie czekasz, była bardziej kusząca - odpowiadam żartem. Słyszę, że mówi jakimś bezbarwnym tonem.
- Wszystko w porządku? - pytam.
- Tak, tylko mam potworną migrenę. Zaczęło się z godzinę temu i jest coraz gorzej. Dlatego dzwonię. Nie będziesz zawiedziona, jeżeli pójdę spać przed twoim powrotem?
Oblepia mnie gęste powietrze zapowiadające burzę. Zbiera się na deszcz.
- Skądże. Wziąłeś coś?
- Tak, ale nie pomaga. Chyba położę się w pokoju gościnnym, żebyś mnie nie obudziła.
- Dobry pomysł.
- Chociaż wolałbym być na nogach, dopóki nie wrócisz cała i zdrowa.
Uśmiecham się gdy to słyszę.
- Nic mi się nie stanie. To tylko czterdzieści minut jazdy. A mogę jechać Blackwater Lane, przez las.
- Ani mi się waż! - Niemal czuję, jak po tym okrzyki łapie go przeszywający ból.
- Au, moja głowa - jęczy, a ja krzywię się ze współczuciem. Zniża głos do znośnego poziomu.
- Cass, obiecaj, że tamtędy nie pojedziesz. Po pierwsze nie chcę, żebyś w środku nocy, sama, jechała przez las. Po drugie idzie burza.
- Dobrze, nie pojadę - zgadzam się szybko.
Siadam za kierownicą i rzucam torebkę na fotel obok.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
Przekręcam kluczyk i włączam bieg, przyciskając telefon uchem do ramienia.
- Jedź ostrożnie - przestrzega mnie Mattew.
- Oczywiście. Kocham Cię.
- Ja ciebie bardziej.
Chowam telefon do torebki, mile przyjmując stanowczość Mattew. Gdy ruszam, duże krople deszczu uderzają w szybę.
Zaczyna się - przelatuje mi przez głowę.
Na dwupasmówce leje już porządnie. Przede mną jedzie wielka ciężarówka, spod której tryskają strumienie wody w ilości, jakiej nie sprostają wycieraczki mojego samochodu. Gdy przesuwam się, żeby wyprzedzić, na niebie rozbłyskuje błyskawica i starym zwyczajem, jeszcze z dzieciństwa, zaczynam wolno liczyć w myślach. Przy czterech uderza piorun.
Zastanawiam się, czy jednak nie należało pojechać razem ze wszystkimi do Connie - przeczekałabym burzę, John zabawiałby nas dowcipami i historyjkami. Mam wyrzuty sumienia, przypominając sobie, jak spojrzał na mnie, gdy powiedziałam, że nie będę im towarzyszyć. Trochę nieporadnie napomknęłam o Mattew, choć zgrabniej byłoby wytłumaczyć się zmęczeniem, jak Mary, naszą dyrektorka.
YOU ARE READING
NA SKRAJU ZAŁAMANIA
ActionKIEDY TWOJA GŁOWA JEST NAJGORSZYM WIĘZIENIEM... Wszystko zaczęło się tamtej nocy w lesie. Cass Anderson nie sprawdziła, czy samotna kobieta siedząca w samochodzie zaparkowanym na odludziu nie potrzebuje pomocy. A teraz okazało się, że kobieta zost...
