Był to ciemny, zimowy wieczór. Wracając od znajomej wiele razy już próbowałam uniknąć upadkowi. W pewnym momencie nie widziałam kompletnie nic, nie było żadnych lamp ani na mojej drodze ani w pobliżu. Wyciągnęłam telefon i włączyłam latarkę, która prawie w tym samym momencie zgasła, telefon się wyłączył.
-Cholerne iPhone'y-burknęłam pod nosem i schowałam ponownie telefon do kieszeni.
Nagle usłyszałam kraczenie wron, zlękłam się, jedna z nich przeleciała prosto przed moim nosem. Przyspieszyłam tempa, nie miałam już daleko do domu. Schodząc z mojej drogi na ulicę obejrzałam się kilka razy, ale ulica była kompletnie pusta. Schodząc z krawężnika poczułam jak moje ciało się przewraca. No oczywiście wywróciłam się i z mojej torebki wszystko się wysypało.
-Wspaniale-pomyślałam sarkastycznie.
Próbowałam wstać, ale przeszkodził mi okropny ból w kostce. Byłam kompletnie sama, bez telefonu i możliwości przejścia do domu.
Poczułam dotyk na moim ramieniu, odwróciłam się szybko i ujrzałam go.
-Co się stało?-spytał swoim niskim głosem.
YOU ARE READING
Falling Snow
RomancePewna szara dziewczyna przeżywa zauroczenie, zakochanie, a może nawet miłość?
