1

47 3 0
                                        

To było kilka lat temu, gdy mieszkałem w małej wiosce, w obszernym ale i starym domu z cegły, owianym tajemnicami. W wielu pokojach wiszą tam dziwne i mroczne obrazy, a w zakamarkach można znaleźć różne przedmioty, od amunicji po broń krótką. Z opowieści nieżyjących już dziadków zawsze wynikało, że w czasie II Wojny Światowej swoisty dworek był miejscem walki i punktem dowodzenia armii niemieckiej stacjonującej w naszym mieście. Wszystko wydaje się jeszcze bardziej tajemnicze, gdy do dziwnych miejsc w domu i opowieści dołączy jeden mroczny i tajemniczy pokój. Mianowicie oprócz zagospodarowanych pokoi i pomieszczeń w moim starym domu, można odnaleźć jedno dobrze zamknięte pomieszczenie o starych drewnianych drzwiach z mosiężnym zamkiem. Wszyscy domownicy unikają tego pomieszczenia jak ognia, a po pytaniu co znajduje się za tymi 3 metrowymi obijanymi metalem drzwiami, następuje milczenie lub zmiana tematu. Wszystko to jest dziwne. Szczerze ja też się bałem i zawsze unikałem tego pomieszczenia. Nikt nie wiedział, albo nie chciał ujawnić co znajduje się w izbie. Niestety ja, jakże mogło być inaczej, musiałem pewnego razu na własnej skórze przekonać się co jest w środku.
Była jasna księżycowa noc. Obudziłem się nie wiem kiedy, ale wiem, że nie obudziłem się sam, coś musiało mnie obudzić. Wstałem i wyszedłem na korytarz . Zrobiłem kilka pewnych kroków, nie byłem świadomy tego co śię miało zaraz wydarzyć. Usłyczałem dziwne szmery. Sennym wzrokiem zacząłem rozglądać się po ścianach. Szmery nie ustawały. Pomyślałem, że może to odgłosy myszy, które często goszczą w moim domu, i są co i rusz wyplemiane przez mojego tatę. Zrobiłem następne kilka kroków, szmer zdawał się być teraz wyraźniejszy i przypominał brzeczenie jakiegoś starego urządzenia, tranzystora. Wyszedłem zza rogu, naprzeciw mnie znajdowały się owe tajemnicze drzwi. Spod nich wydostawało się dziwne niebieskie światło. Dźwięk stawał się jeszcze wyraźniejszy, a moją głowę przeszył ból, który szybko ustał. Coś mi w tym niepasowało. Przez moje plecy przeszedł dreszcz. Pomyślałem że to światło to łuna księżyca, chociaż sam wiedziałem, że to musi być coś innego. Powziąłem zamiar odejścia od tego zjawiska, ale coś jakby niepozwałało mi odejść. Chwilę jeszcze z bijącym sercem stałem w miejscu, nawet niepamiętam w jakim momencie ruszyłem w kierunku drzwi. One mnie jakby przywoływały. Zachęcały do podejścia bliżej, i bliżej. Nie umiem wytłumaczyć  tego zjawiska. Byłem już dwa metry od drzwi, gdy nagle ocknąłem się ze swoistego transu i powziąłem zamiar odejścia, jednak nieznana i niezrozumiała siła trzymała mnie i zachęcała do podejścia i otwarcia drzwi. Sięgnąłem po klamkę, ciekawaść przeważyła w tej sytuacji, lecz bardzo się bałem. Z tyłu głowy miałem cały czas pragnienie, aby drzwi okazały się zamknięte. Jednak po pociągnięciu za klamkę, i usłyszeniu głośnego skrzypnięcia. Na chwilę oślepiło mnie jasne światło, po czym zapanował półmrok i cisza. Znalazłem się w obszernym pokoju. Na środku stało stare zakurzone biórko, na nim leżały jakieś papiery. Dookoła nie było niczego tylko białe ściany  i jedno małe okno. Podszedłem bliżej dotknąłem drewna,  i przeszedł mnie znowu ostry ból. Instynktownie zamknąłem oczy. Gdy je otworzyłem szybko z przestrachem rozejrzałem się dookoła. W rogu koło okna tyłem do mnie siedziała na krześke jakaś postać. Powstrzymując krzyk padłem na ziemię i skuliłem się koło biórka. Wyjrzałem z zza niego moim oczom ukazało się widmo. Było ubrane w niemiecki mundur z czasu II Wojny Światowej, który był cały poszarpany, na głowie miał hełm. Jego wyraz twarzy był okropny. Całe moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Byłem w wielkim strachu i szoku. Chciałem jak najszybciej wyjść z tego pokoju. Bałem się nawet się poruszyć. Nic nie mogłem zrobić. Zacząłem się modlić, o to aby to był tylko sen. Do moich uszu doszedł ostry dźwięk. Instynktownie obejrzałem się za siebie. Zamiast drzwi do pokoju zobaczyłem wielką wyrwe w ścianie. W świetle księżyca zobaczyłem pole walki. Słyszałem odgłosy strzałów, żołnierzy w niemieckich mundurach walczących z partyzantami, widziałem śmierć i poświęcenie ludzi. Usłyszałem głośny wystrzał ziemia pod nogami zaczęła wibrować. Instynktownie skuliłem się jeszcze bardziej. Zdążyłem tylko zobaczyć wybuch, gdy nagle prawdopodobnie straciłem przytomność. Nie wiem kiedy się ocknąłem, ale znalazłem się spowrotem przed drzwiami. Kiedy chciałem wstać moje ramię przeszył silny ból. Moja nocna bluza była cała we krwi, a na odsłoniętym ramieniu, miałem wyrytą ostrym narzędziem sfastykę i napis. Na ten widok zemdlałem...

Tajemnica Rot Haus'uStories to obsess over. Discover now