Niebieska planeta zdawała się być w dobrym stanie. Niedawno została rozerwana na kawałki, a mroczne siły próbowały zawładnąć nią i sprowadzić wieczną ciemność. Teraz jednak wszystko zdawało się być na swoim miejscu. Dwuogoniasty lis o niebieskich oczach patrzył się na obraz z satelity. Uśmiechnął się widząc, że z Ziemią jest wszystko w porządku. Dark Gaia została uwięziona we wnętrzu planety i przez kolejny milion lat miała w niej pozostać.
To nie oznaczało jednak końca problemów. Lis uniósł głowę znad żółtego monitora jego własnej konstrukcji i spojrzał się na miasto, którego białe budynki ozdabiały piękny, nadmorski krajobraz. Po chwili usłyszał szmer wiatru, który narastał i po chwili w powietrze wzniosło się sporo kurzu. Niebieski jeż o zielonych oczach spojrzał się w stronę jednej z wysp otaczających wybrzeże, gdzie jeszcze nie tak dawno toczyła się walka z bestią. Sonic, bo tak właśnie nazywał się jeden z najsłynniejszych bohaterów planety, odwrócił się do swojego towarzysza.
- Kilka ulic wymaga jeszcze naszej uwagi, Tails. - powiedział dosyć energicznie. - Jak tam?
- Przeprowadziłem kolejny skan i wszystko zdaje się być w porządku. Z raportów wynika, że Apotos oberwało jednak najbardziej z powodu tego ostatniego tsunami jeszcze na samym początku całego kryzysu. - odpowiedział lis. Jego urządzenie pokazało teraz statystyki. - Później już naprawy utrudniały nocne ataki sług Dark Gai. Teraz już wszystko wraca do normy.
- Całe szczęście... - Sonic szybko naciągnął mięśnie dłoni z lekkim grymasem twarz po nawrocie bólu w prawym barku.
Podczas walki Dark Gaia trafiła go właśnie w to miejsce. Nawet jego Super Forma okazała się niewystarczająca na cios, raniąc go aż do krwi. Na szczęście bohater Ziemi szybko się z tego wykurował.
Teraz chyba jedyną pamiątką z tej przygody będzie bransoletka na ręce. Prezent od Light Gai, a może raczej "Chipa", który otrzymał na pamięć tej przygody. Na drugiej ręce miał zegarek z monitorkiem zamiast wskaźnika godziny. Jeż udał się na szybką przebieżkę w boczną uliczkę i wiatr, który przy tym wzmagał przykleił mu do nogi gazetę. Jeż podniósł ją i zobaczył relacje sprzed tygodnia na pierwszej stronie. "Zobaczymy, co się dzieje w wielkim świecie..." pomyślał i nie przerywając biegu zaczął szybką lekturę. Jego oczy zdawały się ruszać tak szybko jak jego nogi.
"Byłem tylko mieszkańcem Apotos. Prostym rybakiem. Łowiłem ryby, sprzedawałem je..." - przechylił się prędko, aby wyminąć drzewo jakie wyczuł podczas sprintu na wstecznym. - "Nie przejmowałem się aż tak tym problemem z kontynentem i sporą częścią morza w powietrzu. Na noc wystarczyło siedzieć w świetle, by unikać tych dziwnych, fioletowych stworów." - przerzucił stronę...
"Ale ten widok sprzed tygodnia...To było coś naprawdę niezwykłego! Najpierw pojawił się jakiś olbrzymi potwór widoczny w oddali. Musiał mieć z kilkaset metrów wysokości! Jego głowa miała po bokach coś przypominającego dodatkowe paszcze, a z jego pleców wychodziły macki zakończone dłońmi".
- Bez przesady, nie był aż taki strasznyyyyyyy... - poczuł brak gruntu pod swoimi stopami. Nie zauważył, że właśnie pokonywał uskok, ale to nie było dla niego problemem, odbił się jakoś od powietrza, w tylko sobie znany sposób. -
"Następny widok był jeszcze bardziej zdumiewający! Tuż przed potworem, jak i z sześciu innych kierunków, przybyły wielkie budowle przypominające jakieś starożytne świątynie, które połączyły się w posturę równą wielkością temuż stworzeniu."
- Nooo...To był na serio ciekawy widok... Szkoda, tylko że zdjęć nie zamieścili... Cóż, ciekawe skąd by je wzięli...
"Na koniec... pojawił się żółty, mały blask. Na tle tych gigantów wydawał się nieznaczący, jednak w tej bitwie tytanów okazał się istotny.
YOU ARE READING
BBverse
Fanfiction~Okładka od Wukerra.~ Główna historia skupiająca się na Sonicu i jego przygodach.
