Kilka dni później, odbył się pogrzeb dziewczyny. Po śmierci Nadziei nic nie jest juz takie samo. Z czarnego nieba zaczął siąpić deszcz. Spojrzałam w górę po czym przeniosłam wzrok na nagrobek. Nie mogłam uwierzyć, że cos przede mną ukrywała. Zaczęłam głośno płakać. Upadłam na kolana i obwiniałam się za to, że o niczym nie wiedziałam i nie byłam w stanie jej pomóc. Mogłam z nią częściej rozmawiać o tym, jak się czuje. Mogłam dopytywać co się stało, za każdym razem do skutku, ale zawsze odpuszczałam. Podszedł do mnie Kuba i okrył mnie swoim płaszczem. Przykucnął obok mnie i mocno przytulił. Własnie tego teraz potrzebowałam. Deszcz padał co raz mocniej, a ja siedziałam w już brudnej, czarnej sukience przed miejscem pochówku mojej Nadziei. Musiałam wyglądać naprawdę żałośnie - zapłakana, brudna. Ale wtedy mnie to nie obchodziło. Zamknęłam oczy i uderzyła mnie fala wspomnień.
*4 lata wcześniej*
— Jak nie dostanę się na biolchem, a ty na filologię hiszpańską, to pójdziemy na humana. Po skończonej szkole ty będziesz pracowała w Mcdonaldzie, a ja w KFC i będziemy dawały sobie nawzajem zniżki - powiedziała Nadzieja z entuzjazmem.
- To jest świetny plan! Czemu wcześniej na to nie wpadłyśmy?! - zaczęłyśmy się śmiać i przybiłyśmy sobie żółwika.
Na wspomnienie tamtego dnia, uśmiechnęłam się delikatnie. W końcu obie dostałyśmy się na taki profil, jaki chciałyśmy. Dopiero zdałam sobie sprawę z tego, że to co już było nigdy nie wróci. Dziewczyna zawsze była moją nadzieją i nikt ani nic mi jej nie przywróci. Po chwili namysłu i wspominek wstałam i odwróciłam się do Kuby.
- Chodźmy - powiedziałam cicho i chwyciłam go za rękę. Byliśmy już oficjalnie parą. Przed wejściem do mieszkania pożegnałam się z chłopakiem i zamknęłam drzwi na klucz. Westchnęłam głośno. Dobrze, że rodzice z Bianką wyprowadzili się, zanim stała się ta tragedia. Jeszcze im o tym nie powiedziałam. Nie widziałam się z nimi od czasu, kiedy wyjechali do dziadków do Niemiec. Weszłam do pokoju mojego i Nadziei. Nie ruszałam żadnych jej rzeczy odkąd umarła. Usiadłam przy komodzie dziewczyny i otworzyłam pierwszą szufladę. Były w niej albumy ze zdjęciami. Wyjęłam jeden z nich i opierając się o szafkę, otworzyłam go. Był to album z naszymi wspólnymi zdjęciami. Uśmiechałam się smutno oglądając fotografie. Na wszystkich dziewczyna była bardzo wesoła. Emanowało od niej szczęście i serdeczność. Zamknęłam album z trzaskiem i poszłam po telefon. Wybrałam numer Maksa.
YOU ARE READING
Uwiedziona 2
Teen FictionPo śmierci przyjaciółki, Lei trudno jest odnaleźć się w świecie. Czy w końcu będzie szczęśliwa?
