Los Angeles

17 0 0
                                        

- Następny, proszę.

Podniosłam wzrok na kolejnego klienta w kolejce. Usta same mi się wygięły w uśmiechu na widok Jesse'ego, podającego mi puszkę napoju energetycznego. Chłopak teatralnie zsunął okulary przeciwsłoneczne na nos, by móc do mnie mrugnąć.

- Cześć, Drey. Jak tam dzisiaj?

Wywróciłam oczami w odpowiedzi.

- Jak zawsze cudownie.

Zaśmiał się w odpowiedzi, podając mi odliczoną gotówkę.

- Wpadnij dzisiaj do mnie, co ty na to? Będzie parę osób, to taka impreza pożegnalna.

- Wyjeżdżasz? - Coś ukłuło mnie w piersi.

- Aha, za kilka dni. Co ty na to? Wpadniesz dzisiaj?

- Jasne - skinęłam głową. - Koło ósmej?

- Byłoby super. Do zobaczenia - machnął mi ręką na pożegnanie.

Alissia poczekała, aż zamkną się za nim drzwi, nim wydobyła z siebie cichy jęk.

- Jezu, on jest taki przystojny.

Parsknęłam śmiechem, wracając do zamiatania podłogi. Sklep świecił pustkami, jak zwykle zresztą o tej godzinie, a do ósmej wieczorem pozostało zdecydowanie zbyt dużo czasu, bym mogła ustać spokojnie.

- Jak ja ci zazdroszczę - kontynuowała dziewczyna.

- Czego? Nawet się nie umawiamy - potrząsnęłam głową. - To tylko seks. No i za kilka dni wyjeżdża.

- Wystarczyłby mi tylko seks - Alissia westchnęła głośno. - Dokąd jedzie?

- Pewnie w trasę - zgadywałam.

Jesse stał się popularny już dwa lata temu, ale dopiero niedawno jego muzyka wspięła się na szczyty list przebojów. Podejrzewałam, że wybierze się w trasę, tyle że nie spodziewałam się, że do tego czasu rozwinie się między nami coś więcej, niż przelotna znajomość.

I teoretycznie miałam rację. Byliśmy kilka razy razem na imprezach, potem zaczęliśmy ze sobą sypiać, ale nie wyszło z tego nic więcej. Raczej nie byliśmy na drodze do pozostania parą i obojgu nam to pasowało. Mimo to, nie chciałam, żeby wyjeżdżał. Dobrze się z nim bawiłam.

- No to pewnie znajdzie sobie tuzin innych dziewczyn - Alissia strzeliła gumą. - Wiesz, jak to w trasie.

- Akurat nie wiem, nie byłam nigdy w trasie - puściłam do niej oko. Zadzwonił dzwonek przy drzwiach, gdy do środka weszła grupka małolatów. Wymieniłyśmy spojrzenia, a potem wyszłam zza kasy, by pilnować ich, żeby nic nie ukradli.

Umierałam z gorąca w moim czerwonym podkoszulku w pomieszczeniu z klimatyzacją, natomiast na zewnątrz musiało być ze trzydzieści pięć stopni. Przetarłam czoło, myśląc o tym, jak tragicznie muszę wyglądać, jednocześnie kątem oka obserwując grupę nastolatków. Kłócili się, które chipsy wybrać, dlatego wywróciłam tylko oczami w stronę Alissii, a potem wolnym krokiem przeszłam się między alejkami.

Był środek maja w chrzanionym L.A. Marzyłam, by się stąd wyrwać tak mocno, jak niektórzy marzą, by się tu znaleźć. Nienawidziłam tego miasta, ale na razie nie było możliwości, bym mogła się z niego wynieść. Jedyne, na czym się skupiałam, to praca i podwyżka, którą udało mi się niedawno wywalczyć. To dzięki tym dodatkowym groszom mogłam co miesiąc spokojnie płacić za wynajem bez konieczności głodzenia się tydzień przed.

Dzieciaki zapłaciły za chipsy i zniknęły, a sklep znów wypełnił się jedynie szumem klimatyzacji i kiepską muzyką nadawaną przez lokalne radio. Alissia pokazała mi gestem ręki, że idzie na papierosa i tak oto zostałam zupełnie sama.

Youngblood | 5 Seconds Of SummerStories to obsess over. Discover now